Historia Neiko Altanae, cz.1
Opowieść o tytułowej bohaterce, która została rzucona w głębokie morze przeciwności losu, magii, wojny i kłamstw.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Kobieta wyprzedzała mężczyznę szybkością, jednak on nadrabiał misterną siłą. Srebrzysta stal uderzała o ciężkie żelazo, tworząc iskry które jak gwiazdy spadały na śnieg u ich stóp. Ona pamiętała o naukach, zaś on o historii. Cięcie. Blok. Odskok. A cóż to ? Błysk. To światło księżyca odbiło się od pięknej stali. Świst. Chłodny metal zanurzył się między żebra mężczyzny. Nim Kobieta wymierzyła ostateczny cios, ten zdążył coś jęknąć. Oddalone od miejsca zdarzenia białe wilki zawyły żałośnie. Nawet one nie zdołałyby zrozumieć ostatnich słów, jakie umierający wyszeptał do swojej zabójczyni.
***
Słońce już dawno schowało się przed nocą. Chłód powoli ogarniał całą Trynde. Wietrzna pogoda ułatwiła śnieżnym wydmom prawie w całości zakryć Biały Pałac. Szum wiecznie zielonych sosen zagłuszał to, co działo się w środku budynku. - Ethen, mogłabyś zanieść gościom tą nalewkę? Ja muszę przypilnować gulaszu, by się nie przypalił. - Pewnie. Młoda, pełna wdzięku dziewczyna wzięła ciężką butelkę i szybkim krokiem przekroczyła próg kuchni. Przeszła przez długi korytarz, po to by za chwilę znaleźć kolejny, nieco krótszy prowadzący do ogromnego, przytulnego pomieszczenia. Skóry zwierząt służyły jako dywany lub ozdoby ścian, podobnie jak rogi zwierzyny wiszące przy dużym kominku ogrzewającym cały pokój. Do tego można było doliczyć kilka wygodnych foteli nieskładnie porozrzucanych w różnych miejscach. - … no i gdy podszedł do mnie z tymi pazurami, to ja go trach! - Starszy mężczyzna siedzący najbliżej kominka mówił z przejęciem w oczach. Wszyscy młodzi słuchali go z uwagą bo wiedzieli, że jest to człowiek z wielkim doświadczeniem. - Żaden, nawet najpodlejszy jaszczuroczłek nie przeżyłby takiego cięcia! - Mam tu nalewkę od cioci Brydety. - dziewczyna przerwała starcowi. Wszyscy oderwali się od opowieści jakoby z transu. - Ktoś chętny? - Oh, Ethen... Postaw ją tutaj, przy stoliku. Każdy będzie mógł sobie użyć... - rzekł starzec lekko zbity z tropu – Przysiądź się do nas! Dziewczyna zrobiła to, co rzekł bajarz, by po chwili przyłączyć się do rozmów z kielichem w ręku. Ciepło idące z kominka bardzo umilało atmosferę; nikt nawet nie myślał o wyjściu na zewnątrz, gdzie panowała śnieżna wichura.
Po grubej warstwie śniegu stąpała para młodych stóp. Była to mała dziewczynka; sięgające do ramion złociste włosy, przenikliwe niebieskie oczy i delikatne rysy twarzy. Widząc zbliżającą się wichurę, przyspieszyła. Obdarta koszulka którą nosiła zaczęła wykręcać się na wszystkie strony. Na horyzoncie nie widać było żadnego budynku, lub chociaż jednej żywej duszy. Tylko biały puch towarzyszył w wędrówce. Ale dziewczynka była nieustępliwa i biegła dalej. W końcu coś ukazało się w polu widzenia; ogromny biały pałac otoczony przez parę małych domków. Tego wszystkiego strzegła furtka – równie zimna jak śnieg. - Wiadomość! Pilna wiadomość dla Neiko! - pisnęła dziewczynka, stanąwszy przed bramą. Nerwowo ocierała obie dłonie o siebie, trząsając się z zimna. Po krótkiej chwili jakiś mężczyzna otworzył bramę, jednak jego podejrzliwe spojrzenie wcale nie zachęcało do wejścia. Dziewczynka wbiegła z dużym zapałem; prawie że okrążyła fontannę na środku placu, po czym (z trudem) otworzyła drzwi schludnego budynku. W ciepłym korytarzu znalazła elegancko ubranego mężczyznę. Poprowadził ją do dużej, przytulnej sali, gdzie znajdowało się co najmniej osiem, bardzo gwarnych osób. Ludzie swobodnie ze sobą rozmawiali. Jedna z bogato ubranych dam, od razu spostrzegła zdyszaną dziewczynkę. - Drogie dziecko, co ty tutaj robisz? I... dlaczego nie masz na sobie butów?! - powiedziała swoim grubiańskim głosem, wymachując do połowy pełnym kielichem. Jednak dziewczynka była zbyt przerażona i zbyt zmęczona, by tracić czas na rozmowy z kobietą. - Neiko.... - rzuciła w pustą przestrzeń - Wuj Dawid przysyła do ciebie wiadomość. Młoda kobieta siedząca na fotelu obok kominka oderwała wzrok od lektury w jakiej się zagłębiła. - Wuj Dawid? Przecież on nie ma zwyczaju do mnie pisać. - powiedziała po cichu, lecz na tyle wyraźnie aby usłyszeli ją wszyscy w sali. - Chodź ze mną! - zawołała obrzuciwszy kobietę błagalnym wzrokiem - Nie ma na co czekać. On cię bardzo potrzebuje! Dama nazwana Neiko obejrzała dziewczynkę od stóp do głów, jakby oceniając ją. - Mam pójść z tobą? Wuj mieszka sam, na wyspie bardzo daleko stąd. Niby jak miałybyśmy się tam dostać? - spytała z kpiną w głosie – Nigdzie się stąd nie ruszam. Dziewczynka nie czekając dłużej przebiegła przez pokój i pociągnęła Neiko za rękę - ku jej zdziwieniu bardzo mocno. Nie opierała się. Szybko wyszły z sali, oglądane przez zaciekawionych ludzi.
Neiko okazała się prawdziwie piękną kobietą. Była średniego wzrostu, sylwetka wydawała się wręcz wyrzeźbiona. Jej skórę karnacji lekko ciemnej widziano bardzo rzadko, szczególnie u rodów północnej Ninde. Rysy twarzy wyglądały na bardzo delikatne. Długie, kruczoczarne włosy opadały na odsłonięte ramiona. Oczy wyglądały jak dwa zielone szmaragdy, obracające się co chwile. Miała na sobie wygodną suknię koloru czekoladowego – brąz od góry powoli przechodził w czerń na samym dole. Jej spojrzenie było niesamowicie przenikliwe i głębokie. Teraz jednak nie mogła rozgryźć nieznajomej dziewczyny. Ona natomiast zamknęła drzwi wejściowe i odwróciła się do nich plecami. Spojrzała na Neiko z dziwnym poczuciem wyższości. - Nazywam się Olivia Altanae – powiedziała. Wyraz twarzy kobiety całkiem się zmienił; ze zdziwieniem po raz kolejny obejrzała małe dziecko. - Altanae? Pochodzisz ze strony matki czy ojca? Te słowa widocznie zdenerwowały małe dziecko. Zacisnęła drobne piąstki i wycedziła: - Nie nazywaj ich Altanae! - dziewczynka splunęła ze wściekłością przed Neiko - Nie jestem pewna, czy te stworzenia w ogóle są ludźmi. - Co ty mówisz, dziecko? - Neiko uśmiechnęła się i dotknęła ręką czoła dziewczynki - Masz gorączkę. Zabiorę cię do pokoju gościnnego, dobrze? A może chcesz trochę wody? - Neiko parsknęła śmiechem. Odwróciła się do nieznajomej plecami i już wyciągnęła rękę w stronę drzwi. - Mam już dosyć tej zabawy – warknęło dziecko. W jej głosie można było wyczuć coś nieludzkiego. Dziewczynka chwyciła Neiko za rękę i w tej samej chwili świat wokół Kobiety stał się czarny - już nie było widać komnaty, ani światła do niej wpadającego. Ta ciemność trwała kilka sekund, ale zdołałaby przerazić każdego.
Nagle na miejscu cienia pojawiło się światło. Kobieta leżała na gęstej, zielonej trawie otoczona zdrowymi drzewami. Ciepłe promienie słońca chętnie sączyły się przez korony drzew. - Jak miło Cię w końcu zobaczyć, Neiko. - odrzekł głos wydobywający się gdzieś niedaleko niej, głos męski, bezbarwny i pozbawiony emocji. - Nie boję się. - powiedziała Neiko, otrzepawszy się z kurzu. Szybko powstała, objąwszy oczyma cały świat wokół niej. Wszędzie zieleń. Bez jakichkolwiek znaków cywilizacji. - Nie masz czego. Głos odezwał się z góry. Zakapturzona postać stała na wielkim klifie skalnym nad kobietą. Gdy spojrzenia obojga się spotkały, nieznajomy zdjął swój kaptur. Okazał się on tęgim mężczyzną w średnim wieku. Z pewnością wyróżniał się krótkimi włosami barwy srebrzystoszarej – z daleka wydawać się mogło że są one po prostu siwe, ale zatopione w promieniach słonecznych błyszczały tak mocno jak miecz, którym wywijał prawą ręką. Jego oczy były niebieskie, co w Trynde było niesłychaną rzadkością. Obok jednego z nich widniała mała blizna w kształcie błyskawicy. - Gdzie mnie przeniosłeś? I kim jesteś? - spytała - Moje imię to Dawid Altanae. A to mój mały azyl. Neiko poruszyła się niespokojnie. Starała się znaleźć jakąkolwiek drogę ucieczki, jednak wszystko było gęsto porośnięte nieznaną jej wcześniej florą. - Nie znam cię i nie chcę poznać – powiedziała po cichu – Masz mnie stąd wypuścić! Starszy człowiek uśmiechnął się i uciszył ją gestem ręki. - Myślę, że bardzo chcesz. Poprosiłem mojego gońca, Olivie, by cię tu ściągnęła. - wskazał na skałę nieopodal rzeki. Siedziała na niej ta sama dziewczynka, która wyciągnęła Neiko z zamku. Wcale nie przysłuchiwała się tej rozmowie; bardziej zainteresowana była ruchem wody w korycie rzecznym. - Jak układają się twoje relacje z rodziną? - Słucham? - spytała zdezorientowana kobieta - Rodzina – powtórzył Dawid – społeczność połączona ze sobą wspólnym pochodzeniem, krwią.- rzekł pogodnym głosem - Jesteś szaleńcem... - szepnęła Neiko - Zadałem pytanie. Neiko obejrzała mężczyznę z dołu mimo, że ciepłe promienie słońca bardzo jej to utrudniały. Wcale nie wyglądał na szaleńca, wręcz przeciwnie. Dopiero po chwili do niej dotarło, że Dawid wciąż się uśmiecha. - Średnio – powiedziała po chwili namysłu. Dawid kiwnął głową. - Tak myślałem. - mruknął, po czym zeskoczył z grani skalnej i sprawnie wylądował kilka stóp od Neiko. - Jestem tu po to, by uświadomić cię o istnieniu wielkiego spisku przeciwko rodowi Altanae. Nie będę cię do niczego zmuszał, jednak musisz pozwolić mi przekazać to, co obiecałem że przekażę. Neiko całkiem spoważniała, na dźwięk imienia jej rodu uspokoiła się. 'Skoro chce dla nas dobrze, powinnam go uszanować' - pomyślała. - Zabiorę cię w miejsce, od którego wszystko się zaczęło. - Jestem gotowa. Na twarzy mężczyzny pojawił się lekki uśmiech. - Złap mnie za rękę – powiedział - Uważaj, może ci się zakręcić w głowie. Powiedział to jednak zbyt późno, bowiem Neiko już otworzyła usta by zaprotestować. Grunt pod ich nogami rozpłynął się, jednak oboje nie stracili równowagi. Życiodajna zieleń rozmyła się ustępując miejsca złowrogiej ciemności. Wszechobecny cień, który trwał kilka długich sekund. - Już po wszystkim. Neiko z niepokojem rozejrzała się po okolicy. Przed nimi stanął ponury, deszczowy krajobraz. Stali na cmentarzu. W oczy rzucały się dwie kamienne tablice, umocowane dokładnie przed nimi. Na jednej wyryty był napis: Anne Altanae, 204 - 251. Na drugiej zaś: Certis Altanae 198 – 246. Kobieta stanęła jak wryta. Wszystko było takie realne zimne krople deszczu spadające na jej ramiona, kamień dający się pogładzić, a także posępne, czarne ptaki siedzące na gałęziach zeschniętego drzewa. - Jak sama dobrze wiesz, urodziłaś się w drugiej połowie roku 245, czyli nie cały rok przed śmiercią twojego ojca, który zginął w obronie miasta... 'Śmierć ojca? On przecież żyje!' - wykrzyknęła w myślach, ale nie chciała mu przerywać. - ... był bardzo odpowiedzialny, zawsze myślał o rodzinie. Anne była do niego podobna, ale czasem się spierali - o drobne szczegóły. Chyba umarła z bólu w sercu, po śmierci Certisa. - Co chcesz mi przez to powiedzieć? Moi rodzice są w domu, na zamku w Trynde. Dziś rano rozmawiałam z ojcem o najlepszych sposobach przyrządzenia Vendi – jej głos zadrżał. Czuła, że coś kłuje ją w serce. Dawid przecząco pokręcił głową. - Nie, Neiko. Twoi rodzice umarli 19 lat temu, a ich ciała spoczywają przed tobą. Słowa mężczyzny odbiły się echem w jej głowie. Tak bardzo chciałaby ich nigdy nie usłyszeć. - Jak … Skąd ty ... to wszystko wiesz? - spytała z barwą zobojętnienia w głosie. Ze smutkiem objęła wzrokiem cały cmentarz. Prawie identyczne, zimne tablice powtarzały się w ciągnących się długim sznurem kolumnach. Miejsce było otoczone starą, żelazną furtką, co sprawiało, że cmentarz wydawał się jeszcze mniej przytulny. Widok ten przyprawiał Neiko o dreszcze. Załkała. - Jestem jedynym człowiekiem, który przyrzekł im oddanie i dalej żyje. Byłem również świadkiem na ich połączeniu, gdy jeszcze nie było cię na świecie. Nastała chwila długiej ciszy. Wiatr, jakby umyślnie wiał coraz mocniej, odbijając się o każdy fragment ciała kobiety. W końcu zdała sobie sprawę z tego, że jest naprawdę zimno. 'Czemu czuję, że mówi prawdę...' - Widzę że bardzo się wahasz. To dobrze. Myślę, że cmentarz to nie odpowiednie miejsce na takie rozmowy. Daj mi rękę, a przeniosę nas do mojego domu. Wzgórza Tekki zapewnią nam ochronę przed każdym intruzem. - Dawid zbliżył się do Neiko i bardzo powoli podał jej dłoń. Dziewczyna z nieufnością spojrzała na rękę. - Obiecaj, że jeśli tylko zechcę, wypuścisz mnie do... - tu urwała, by dodać po chwili – do domu. Gdy spotkała się z akceptacją Dawida, podała mu swoją lodowatą dłoń. Znów to samo uczucie ciemności ogarnęło Neiko. 'Nie można się do tego przyzwyczaić. To takie nieprzyjemne' Oboje znaleźli się w słabo oświetlonym pomieszczeniu. Przez okna wpadała tylko lekka wiązka światła pochodząca z gwiaździstego nieba. Postać Dawida stała na tyle blisko, by Neiko mogła ujrzeć wiązkę światła która pojawiła się w jego dłoniach. - Co robisz? - rzuciła w ciemną przestrzeń - Zobaczysz – mruknął. Owe 'światło' po chwili przerodziło się w ognistą kulę wielkości orzecha. Jak piłka skoczyła do drugiej ręki Dawida i z powrotem. Wyczyn ten powtórzył się kilka razy, aż mężczyzna cisnął kulą w głąb pokoju. Kula sama zatoczyła lekkie koło wzbijając się aż do sufitu, żeby po chwili wybuchnąć jak wysokiej klasy fajerwerk. Złocistoczerwone iskry zapaliły setki świec porozrzucanych po pomieszczeniu. - Niesamowite - powiedziała Neiko pełna podziwu. - Usiądź tutaj – rzekł mężczyzna, wskazawszy jej wygodny fotel. Dopiero teraz mogła obejrzeć pokój; był ogromny. W miejscu, gdzie siedziała Neiko, leżał duży dywan w kształcie koła, obejmujący następny fotel i kanapę, ustawione wokół średniej wielkości stolika. Na ścianach znajdowały się liczne skarby wojenne – zawieszone miecze, sztylety, łuki, tarcze, a nawet topory. Gdzieniegdzie stały szklane gabloty – w nich zaś umieszczone były różnorakie stare pisma. W jednej można było zobaczyć zestawienie złotych piór. - Cóż, tu mieszkam. Dom wybudowałem własnymi rękami. Skłoniły mnie do tego problemy rodzinne, ale również te piękne krajobrazy - uśmiechnął się Dawid. - Problemy rodzinne? - powtórzyła Neiko, odwracając wzrok od wypchanego łba jakiegoś zwierza, wiszącego na ścianie. Mężczyzna kiwnął głową. - Napijesz się czegoś? - rzucił – Nim zdążę opowiedzieć ci moją historię, zapewne zaschnie mi w gardle. - roześmiał się Dawid - Chętnie – odpowiedziała mimowolnie. Szata mężczyzny zamiotła posadzkę, a on sam zniknął za rogiem pokoju. Trwało to parę minut, zanim Dawid wrócił – z dwoma sporymi kielichami trzymanymi w rękach. Napój, który stanął na stoliku przed Neiko, wyglądem przypominał ciemno zabarwiony trunek. Jednak gdy go spróbowała, pozytywnie się zawiodła – była to bowiem zmrożona herbata, inna od wszystkich tych, które wcześniej piła. I rzeczywiście, okazał się on lekko wzmocniony jakimś alkoholem. Duży łyk z kielicha poprawiał humor.
Dawid wziął do ręki kilka pergaminów, które wyciągnął ze starej szafy. Położył je na stoliku, obok kielichów, westchnął i usiadł. - Anne tuż po śmierci Certisa kazała mi zachować dla ciebie kilka ważnych dla rodziny przedmiotów, oraz to…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Killah
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…