Wróć do katalogu

Historia nie z tej ziemi cz. I

Opowieść o chłopcu i Wszechświecie. To jest dopiero początek. Niestety pisząc nie przewidziałam dzielenia na cześci, więc mogą powstać jakieś niejasności w czasie dzielenia. Zapraszam do lektury!

Kassandra, opublikowano , 11 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nastoletni Bernard uważany był w szkole za porządnego świra. Chodził po korytarzu mrucząc coś pod nosem, a na lekcjach pisał lub rysował kosmitów. Na astronomii opowiadał o życiu na Marsie i podróżowaniu między galaktycznym. Z nikim się nie przyjaźnił, co było głównie winą kolegów. Bernard był niski, najniższy w klasie, a może nawet w szkole. Jego koledzy zaczęli już dojrzewać albo stali się już młodymi mężczyznami, a on miał okrągłą, gładką, dziecięcą twarz i piskliwy, dziewczęcy głosik. Głównie brak akceptacji ze strony rówieśników sprawił, że chłopiec zamknął się w swoim świecie pełnym odległych planet, kosmitów i statków międzygwiezdnych. Pewnego dnia Bernard szedł do szkoły niewyspany, miał koszmary w nocy i nie mógł spać. Szedł powoli, ze spuszczoną głową, mimo iż był już spóźniony. Przebył połowę drogi i spojrzał na zegarek. Minęło już 15 minut i nie było warto iść już na tą lekcję. Usiadł na ławce. Nie chciał iść do szkoły i słuchać docinków kolegów. Siedział tak sobie Berni i wpatrywał się w niebo. W pewnym momencie koło chłopca usiadł starzec i także zaczął patrzeć w górę. Nagle odzywa się: – Co tam widzisz? – Na razie nic, ale jak będzie noc... – A ja widzę. Patrz, tam za drzewami, czerwona plamka, to Lew, a tutaj koło budynku, to niebieskie. O! To chyba jest Delfin. Widzisz? Bernard najpierw pomyślał, że dziadek zwariował, ale zaczął wpatrywać się we wskazane miejsca i... zobaczył kolorowe plamki, które powoli w jego oczach przerodziły się w zwierzęta. Teraz chłopiec widział wyraźnie groźnego lwa i wesołego delfina. – Co to jest? – zapytał Berni. – A jak myślisz? Planety. Ludziom wydaje się, że gwiazdy można zobaczyć tylko w nocy, a nawet nie próbowali ich dojrzeć w ciągu dnia. Chcesz coś zobaczyć? – A co takiego?... Zresztą nieważne. Idę. I poszli. Starzec wziął Bernarda za rękę, wyprowadził go z parku i zaprowadził nad morze. Chłopiec już zupełnie zapomniał o szkole, myślał tylko o tym co pokaże mu dziadek. Szli dalej przez las, w końcu weszli na pagórek i staruszek wskazał palcem punkt na niebie, dokładnie nad ich głowami. – Tam jest Portal Niebios. – odezwał się stary – Umożliwia podróżowanie do wszystkich planet we Wszechświecie, ale używać go mogą tylko niektórzy, wybrani. Są to tylko istoty o czystym sercu. Chłopiec wpatrywał się we wskazane miejsce próbując zobaczyć chociaż jakiś ślad, że tam cokolwiek jest. Musiał bardzo wytężyć swoją wyobraźnię, by chociaż dopuścić do możliwości istnienie tego o czym mówi pokręcony dziadek. Zastanawiał się dlaczego starzec mu to mówi. „Pewnie jakiś świr” pomyślał, ale zaraz zmienił zdanie „Przecież widziałem, to co on pokazywał, ale...” Nie wiedział co o tym myśleć. – Dlaczego mi to mówisz? – zapytał. – Nie rozumiesz? – zdziwił się starzec – Jesteś jednym z nas, wybrańców, Niebieskich Wędrowców! Ty też możesz podróżować przez Portal. – Nnnnie ... rozzumiem. – jęknął zdezorientowany chłopak. – Daj rękę to Ci pokażę. Starzec chwycił dłoń chłopca i nagle Bernard poczuł jak unosi się do góry. Potem jego ciało zaczęło się rozpadać, a duch wyrywał się, aby uciec od cielesnej powłoki. W końcu chłopak poczuł szarpnięcie i zdał sobie sprawę, że wiruje. Ostrożnie otworzył oczy, ale nic nie zobaczył, tylko ciemność i natychmiast je zamknął. Nagle znów go szarpnęło i poczuł, że dusza powraca do ciała, wkrótce wrócił do poprzedniej postaci. Następnie zaczął opadać i jego stopy stanęły na twardym gruncie. Znów otworzył oczy. Był na jakimś zlodowaciałym pagórku, a wokół niego rozciągał się fioletowy las, obok stał dziwny staruszek. – Gdzie jesteśmy? – zapytał Bernard z przestrachem. – Na planecie Lwiej, tej którą widziałeś w parku, a tam – wskazał ręką na niebo na wschodzie – tam jest Delfin. Oczy Berniego przesunęły się po nieboskłonie i spojrzał na wskazaną planetę. Widział ją wyraźnie, niebieską powierzchnię i trzy błękitne księżyce. Był zachwycony, nigdy nie wdział żadnej planety z tak bliska. – Co to za galaktyka? – Galaktyka Eudonii. Nieznana jeszcze na Ziemi. Składa się tylko z czterech planet i jest najmniejszą galaktyką w Znanym Wszechświecie. Ta planeta jest największą w układzie, są jeszcze Delfin, Orzeł i Nietoperz. Chodź, chcesz poznać mieszkańców? Gdy to mówił, w oczach starca pojawił się młodzieńczy błysk, blada twarz nabrała kolorów, a włosy zaczęły błyszczeć. Najwidoczniej dziadek był w swoim żywiole. – Jasne, że chcę! – odpowiedział Bernard. Chłopiec i starzec powoli zeszli z ośnieżonych zboczy i weszli w fioletowy las. Berni przekonał się, że jest on o wiele mniejszy niż mu się wydawało patrząc z pagórka. Po niedługim czasie doszli do niewielkiego miasta. Był to gród otoczony drewnianym murem zza którego wystawał tyko szczyt jakiejś wieży. Przy głównej bramie stało dwóch strażników. Nie wyglądali na kosmitów, sprawiali wrażenie normalnych ludzi, tyle tylko, że skórę mieli nienaturalnie bladą, włosy białe, a oczy czerwone. Gdy podeszli do nich, starzec wdał się w dyskusję w jakimś silnie brzmiącym języku. W czasie konwersacji co najmniej kolka razy pokazał na Bernarda, co wyraźnie pokazywało, że rozmawiają o nim. Chłopcu nie podobało się to iż jest przedmiotem dyskusji, a nie wie dlaczego. W końcu rozmowa się skończyła i zostali…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych