Historia pewnego maga...
Jest opowiadanie opisujące zycie maga... przeczytaj będziesz mile zaskoczony:)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Szedłem ciemnym lasem podążając do mrocznego Thais. Byłem już dosyć stary, ale wciąż jednak potężny. Żyje już okoła pięć waszych lat ziemskich i więcej przeżyłem niż nie jeden Rycerz, czy Palladyn. Thais kiedyś było wspaniałym miastem. Tętniło życiem, piekne elfki się przechadzały po ulicach.. bardzo brak mi tamtych czasów kiedy byłem młody. Nazywam się Glorofindell i jestem jednym z najpotężniejszych magów w historii. Dlaczego najpotężnejszym, zaraz to wyjaśnie. Zaczęłem swoją przygodę na wyspie zwanej Rookgard. Ruszyłem na pierwsze polowania z krwawą maczugą i kurtką z korzucha. W jednej ręce trzymałem pochodnie. Przechadzałem się po mieście i wkroczyłem do kanalizacji. Pokonałem szczura, jakże byłem wtedy dumny z siebie. Podążałem dalej z emocjami sięgającymi zenitu korytarzem kiedy ujrzałem coś niebywałego. W oślepiającym świetle ujrzałem lewitującą w powietrzu postać. Byłem wtedy bardzo ciekawski świata więc ruszyłem z odwagą przed siebie. Wkroczyłem w okrąg światła i w mojej głowie odezwały się głosy. “Tak to jesteś ty. Twoim przeznaczeniem jest zostać magiem będziesz bardzo potężny... jesteś wybrańcem” Pomyśłem “ Tjaa.. ja wybrańcem ledwo szczura zabiłem i do tego ten korzuch eh...” Lecz głos mówił dalej “ Zostałeś stworzony do wielkich celów muisz uratować....” I wtedy wszedł rycerz i rozmowa się gwałtownie urwała. Teraz jest jednym z najpotężnejszych Rycerzów. Prawdopodobnie dostał cząstke tej mocy, która tu była. Nie przejmując się tym zdarzeniem ruszyłem dalej walcząc dzielnie ze szczurami, orkami i wilkami. Gdy miałem wystarczająco dużo doświadczenia mogłem już iść do Wyroczni. Niektórzy opowiadali, że spotkanie z Wyrocznią było bardzo niesamowite i ekscytujące. Ruszyłem do biblioteki i schodami w górę. Widok zapierał dech w piersiach, nigdy nie widziałem nic równie pięknego. Zebrałem się na odwage i podszedłem bliżej. -Witaj- powiedziałem z drżącym głosem -Podejdź bliżej chcę cię ujrzeć- odpowiedziała wyrocznia niemal śpiewającym głosem. Podszedłem nieufnie. Przyglądała mi się kilka chwil, na jej twarzy malował się jakiś niepokój. Po chwili wróciła do siebie i odpowiedziała. -Zostaniesz magiem, przydziele cię do Miasta Thais. Bedziesz tam mieszkał z piękną żoną i narodzi się wam potężny syn. Jeszcze nie wiesz do jakich rzeczy zostałeś stworzony Mój drogi Glorofindellu. W ten nastąpił oślepiający błysk i znalazłem się na ulicach wielkiego miasta. Ciągle miałem na ustach jej ostatnie zdanie. Szybko o tym zapomniałem i poszedłem badać świat. Cały rok spędziłem na doskonaleniu mojej magii i walki. Znałem bardzo dużo czarów, moją specjalizacją są Wspaniałe Kule Ogniowe. Byłem dosyć bogaty więc w końcu kupiłem sobie prześliczny domek. Był on postawiony koło błękitnego jeziorka. W wnętrzu trzymałem swoje wszystkie rzeczy. Miałem dosyć już tych skrzynek na poczcie.Miałem trzy pokoje. Jeden gościnny drugi magazyn dla rzeczy, trzeci to salon z wielki łóżkiem na którym uwielbiałem sypiać.Jednak kogoś mi brakowało, bratniej duszy. Zawsze chodziłem sam, walczyłem sam. Na początku mówiłem, że to nawet lepiej, ale teraz wiem jak tego mi bardzo brak. Z samego rana udałem się na Edron do jaskini. Szedłem ciemną jaskinią “Utevo Gran Lux” krzyknęłem! Dzień jak codzień miałem iść na Smoki i Wielkie Pająki. W oddali ujrzałem smoka, przyśpieszyłem kroku. Zauważyłem, że smok sieje spustoszenie ogniem i kogoś atakuje. Zrozumiałem, że ktoś tu jest i już chciałem się wycofywać, ale z oddali dobiegł głos: -Pomocy!!! Bez zastanowienia ruszyłem na smoka. “Exevo Mort Hur” Nie podziałało.W ten krzyknęłem najpotężniejszy czar jaki znałem. Bardzo rzadko go używam, ale musze tej osobie pomóc. “Exevo Gran Mas Vis “!!!!! Już tylko pył został, a u moich stóp leżało ciało powalonego smoka. Ledwo żywa podeszła do mnie i powiedziała słowo jakiego nigdy od nikogo nie usłyszałem. -Dziękuje... -Co robiłaś tu sama to bardzo niebezpieczne miejsce, lepiej cię odprowadze. Rozmawialiśmy przez całą drogę, a uwierzcie była bardzoo długa. Miała na imię Arwena. Była bardzo miłą i sympatyczną osobą. A do tego była śliczna. Po blisko miesiącu znajomości bardzo blisko się poznaliśmy. Byliśmy narzeczeństwem przez blisko trzy lata.Aż nadszedł ten dzień i się pobraliśmy. Było cudownie, byłem bardzo szczęśliwy. Nawet ten rycerz co wtedy mi w parade wszedł był na ślubie. Byliśmy szczęśliwą rodziną.Pewnego ranka wyszła nie mówiąc gdzie. Gdy szedłem obok pustyni…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Glori
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…