Wróć do katalogu

Hooligans Life. Natalia.

Bo niektórzy po prostu wybrali inne życie niż my, ale to nie oznacza, że ich nie ma - są, tylko nie zawsze ich zauważamy.

xMarcelinax, opublikowano , 14 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Obudziła się przecierając oczy ręką i leniwie wychyliła się za brzeg łóżka szukając budzika, który zrzuciła z szafki przynajmniej półgodziny temu. Miała świadomość, że zaspała, jednak kiedy spojrzała na tarczę zegara nie wierzyła własnym oczom, że jest już tak późno! Dochodziło już południe, a ona dalej siedziała w domu, nawet nie chciała w to wierzyć. Wstała pospiesznie, zaglądając do szafy. Mimowolnie uśmiechnęła się, widząc jej zawartość. Fajnie było wiedzieć, że zapracowała na to wszystko sama, bez pomocy brata, jego kumpli czy kogokolwiek innego. A jak? To już nikogo nie powinno obchodzić. Pół roku temu miała tylko dwie pary jeansów, bluzę i za małe koszulki, teraz – śmiało mogłaby otwierać własny butik. Zastanowiła się chwilę i sięgnęła po obcisłą czerwoną sukienkę, która ledwie zakrywała tyłek. Tak, właśnie tego jej było trzeba. Wzięła w ręce czarne szpilki z pasującą do sukienki czerwoną podeszwą, oraz wielką kosmetyczkę i warcząc na młodszego brata wepchnęła się do łazienki. Od pewnego czasu nikt jej nie poznawał – była wredna, zarozumiała i robiła z siebie nie wiadomo jaką królewnę. Mały chłopiec, który przed chwilą został praktycznie wypchnięty siłą z łazienki teraz stał przed drzwiami, a do jego oczu cisnęły się łzy. Kiedyś blondynka taka nie była, bawiła się z nim kiedy tylko chciał i poświęcała dużo czasu, teraz udawała, że jest „dorosła” co wcale mu się nie podobało. Ale ona tez nie zwracała na to uwagi. Szybko umalowała się, nakładając na twarz podkład, a następnie puder, poprawiając rzęsy trzema tuszami i podkreślając usta czerwoną szminką. Przeczesała włosy zakręcając kosmyk będący najbliżej twarzy na palec, by uwodzicielsko spadał na twarz. Rozejrzała się i sięgnęła po torebkę, którą wczoraj w nocy tam zostawiła. Wepchnęła do środka kilka najbardziej potrzebnych rzeczy, przy okazji sprawdzając, czy wszystko ma – perfumy, telefon, trzy lizaki i szminka, czyli podstawa. Przeglądając się w lustrze i stwierdzając, że jest idealna wyszła z łazienki, znowu natykając się na młodszego brata. - Czy ty musisz mi się plątać pod nogami?! – warknęła na niego, odchodząc już w kierunku wyjścia, gdy nagle czyjś głos ją zatrzymał. - Natalko, może zjesz śniadanie? – zapytała matka, która wyszła właśnie z kuchni, szukając miejsca, w którym znajduje się jej córka, a widząc ją przy drzwiach wyjściowych zdziwiła się. – Dokąd ty idziesz? Blondynka nie miała ochoty jej odpowiadać akurat na to pytanie, przecież i tak by nie zrozumiała, prawda? Wszystko było jej winą jakby na to nie spojrzeć. Zlustrowała matkę obojętnym wzrokiem i otworzyła drzwi. - Wrócę wieczorem – powiedziała dość chłodno, trzaskając lekko drzwiami i zbiegając po schodach. Od dawna już się nie kryła z tym, co robi. Nie obchodziło ja to, ważne, ze jakoś dawała sobie radę. Wcześniej pakowała ciuchy w torbę foliowa i mówiła, że idzie do koleżanki. Starsza kobieta cieszyła się, że wreszcie się zaklimatyzowała i ma znajomych, z którymi może spędzać czas. Jednak widząc ostatnie zmiany u córki przestało jej się to podobać, jednak dalej nie wiedziała, dokąd znika. Tymczasem Natalia Krzyżanowska biegła przez przejście dla pieszych na czerwonym świetle, a wszyscy kierowcy na nią trąbili, jednak nie to się liczyło – zdążyła! Ulice Łodzi w sobotnie popołudnia były wyjątkowo zatłoczone, dlatego nie zdziwiła się, że tramwaj był przepełniony ludźmi. Zaczęła się przepychać wśród pasażerów, aż dotarła do miejsca, gdzie było trochę wolnej przestrzeni. Dzień był ciepły, w końcu, to maj, dlatego zaduch był niesamowity, kiedy tyle osób zebrało się na tak małej powierzchni. Pojazd ruszył i mimowolnie poleciała na osobę z tyłu, nie zadając sobie nawet tyle trudu, żeby przeprosić i zobaczyć, kto to w ogóle jest. Z każdej strony ktoś się na nią pchał, dlatego ze zniecierpliwieniem liczyła przystanki, które dzieliły ją od galerii handlowej, gdy nagle poczuła coś.. Powoli, od tyłu ktoś się o nią ocierał czymś twardym.. Odwróciła głowę zarzucając swoimi blond włosami, wprost za nią stał chłopak, co najwyżej dziewiętnastoletni a w jego oczach zobaczyła błysk. Przybliżył się jeszcze bardziej do niej, rękoma trzymając ją w talii i powoli podnosząc je do góry. Blondynka właśnie to lubiła, być adorowana, pożądana, dlatego nie przeszkadzała brunetowi, który był nawet dość przystojny. Do tego typu rzeczy nie przeszkadzał jej tez fakt, że naokoło jest pełno ludzi, ale z drugiej strony – był taki ścisk, że każdy pilnował się tylko tego, żeby go nie zgnietli i miał czym oddychać, dlatego nikt nie zauważył, jak nieznajomy położył jej ręce na piersiach ściskając je, przy tym ocierając się coraz szybciej o jej pośladki. Jęknęła cicho, gdy ścisnął ja jeszcze mocniej, potem przenosząc dotyk poniżej jej bioder. Czuł jego twardego członka jak ocierał się o nią coraz szybciej, powoli już słabnąc, kiedy uzmysłowiła sobie, że coraz mniej ludzi pozostaje w tramwaju, gdyż wszyscy wysiadają przy centralu, czyli na jej przystanku. Wyrwała się z mocnego uścisku chłopaka i wyszła, rzucając mu tylko krótkie spojrzenie. Czegoś takiego jeszcze nie przeżyła, ale fakt – będzie to dobra rozgrzewka przed praca, dlatego pewnym siebie krokiem ruszyła w kierunku Galerii Łódzkiej, dokąd zmierzały tłumy ludzi. Dlatego właśnie lubiła soboty. Dała się ponieś fali po szerokim korytarzu wyłożonego białą posadzką, po bokach którego było pełno sklepów i jeszcze więcej klientów oblegających je. Jej rówieśniczki ze szkoły, ha, może nawet tej samej, do której ona chodzi – nie była pewna, w końcu od tak dawna tam nie zawitała. Każde męskie spojrzenie przeszywające jej ciało i przyprawiające o dreszcz.. Jednak nie była tego każdego, a jej miejsce między toaletami a sklepami na pierwszym piętrze było jeszcze wolne, nie licząc jej dwóch koleżanek. Pomachała im z daleka, podchodząc do nich jak najszybciej. Ucałowała każdą w policzek. - Jak praca? – zapytała, rozglądając się dookoła. Kręciło się sporo ludzi, jednak nikt się nie zatrzymywał, przynajmniej jak na razie. Spojrzała na pierwszą z dziewczyn, wysoką brunetkę ubraną w sukienkę w panterkę. - Już było kilku, ale to dalej za mało, nasze szafki nie są zapełnione nawet do polowy! – powiedziała Anka z wielkim oburzeniem, gestykulując. Była z nich wszystkich najstarsza i najdłużej się trzymała w tym zawodzie, przy okazji była najbardziej doświadczona. Natalka brała ją za wzór, starała się ubierać podobnie do niej, zachowywać i widziała, ze idzie jej to coraz lepiej, przez co udawało jej się wiele rzeczy. - A właściwie, to czemu się spóźniłaś? – zapytała ta sama dziewczyna, wyrywając ją tym samym z zamyślenia. - Zaspałam, wczoraj siedziała…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych