Wróć do katalogu

HOROSKOP DLA PANNY.

ścieżki kariery...

Petrusso, opublikowano , 15 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Prasując białą, maturalną koszulę zobaczył ostatnią stronę gazety z programem. Nie przestając prasować czytał: „Panna. Wreszcie rozpoczyna się Twoja dobra passa. Możesz teraz wiele zmienić w swoim życiu. W zasięgu ręki znajdzie się coś, o czy marzysz od dawna. Otworzą się przed tobą nowe perspektywy zawodowe i skończą kłopoty finansowe. Poznasz nowych ludzi. Uważaj na Skorpiona, będzie chciał pokrzyżować Twoje plany.” Wtedy właśnie postanowił zaryzykować. Przypomniał sobie jak rozmawiał z managerem. Kazał mu się ładnie ubrać, bo będzie miał z samego rana coś w rodzaju testu szkoleniowego. Jeśli przejdzie go pozytywnie, jeszcze tego samego dnia podpiszą z nim umowę. O nic nie pytał. O szkołę, o doświadczenie, o nic. Zanotował nazwisko i powiedział, że będą czekać. Tak powiedział będą. Na niego będą czekać jacyś obcy ludzie. Może będą się denerwować przed spotkaniem tak samo jako on. A potem...tyle pieniędzy! Przez myśl przebiegła mu myśl, że to coś złego. Może nawet grzech. Z drugiej strony jak wynajmie sobie mieszkanie w centrum Warszawy, to nie zostanie aż tak dużo. Musi kupić sobie markowe ubranie. Na żadnym pieprzonym stadionie! Pójdzie do normalnego sklepu i będzie długo przymierzał. Będzie zamęczał ekspedientki swoimi wymaganiami. Teraz gdy będzie zarabiać 1400 złotych miesięcznie, musi się jakoś ubrać. Firma niezwykle porządna, spółka, w dodatku kanadyjska i ma ósme miejsce w świecie w czymś tam. Manager powiedział to tak od niechcenia, jakby mówił, o pogodzie. Zresztą był przesympatyczny. Od razu przeszedł na ty. - Sławku, dasz sobie radę, wierzę, że ci się uda. Musisz być twardy – powiedział to wszystko jednym tchem, a w jego głosie nie było wątpliwości.

W sobotę z rana pojechał na wieś. Musiał powiedzieć wszystkim, że to już, że w poniedziałek wszystko się zacznie. Musiał powiedzieć, że nie wie kiedy teraz przyjedzie, wiadomo, praca, może będzie pracował po godzinach, w weekendy. Musiał się na wszystkich napatrzeć, pożegnać, wiedział, że gdy wróci za jakiś czas, wszystko będzie inne. Wieczorem wybrał się na dyskotekę, ale postanowił sobie, że tym razem nie wypije nawet piwa. Musi przestać pić, bo inaczej w Warszawie sobie nie da rady, tam pijaków nie potrzebują. Gienek od Zakrzeskich trzecią robotę w Warszawie stracił, nawet na parkingu go nie chcą, a co tam mowa o kanadyjskiej spółce, w której manager mówi do wszystkich ty. W takiej spółce muszą pracować sami fajni. Tacy, co w telewizji występują, albo w reklamie. Bo, te tysiąc czterysta, to tylko na początek, potem będzie podwyżka. Na dyskotece podszedł do niego Darek, z którym razem chodził do szkoły. –Co podobno robotę podłapałeś, w Warszawie? –Ano podłapałem – powiedział skromnie. –A dobrą chociaż? –Pewnie, że dobrą, za tysiąc czterysta. -Co będziesz robił? -Jeszcze dokładnie nie wiem. W poniedziałek od samego rana mam szkolenie, to się wszystkiego dowiem. Wiem tylko, że to spółka jest kanadyjska i że robią teraz duży nabór, jak chcesz to mogę ci dać telefon. Darek nie chciał telefonu, bo za tydzień wyjeżdżał do Niemiec. Sławek cały wieczór opowiadał o swoje pracy. O tym jak wynajmie sobie mieszkanie, jak będzie chodził do kina, może nawet do teatru. Będzie spotykał się z dziewczynami, nie na jakiś obszczanych przystankach, ale w prawdziwych pubach i kawiarniach. Teraz zaczyna się jego dobra passa, może nawet bardzo dobra passa i on nie może stać jej na przeszkodzie. Musi robić, to co nakazuje mu przeczucie i nie tylko przeczucie, ale nawet gwiazdy. W horoskopie było napisane, jakby specjalnie dla niego. W zasięgu ręki ma znaleźć się coś o czy marzył od dawna. Tak właśnie było. Od dawna marzył o wyjeździe i pracy w Warszawie. Marzył, ale bał się żeby marzenia zbyt szybko się nie spełniły. Myślał, że spełnione marzenia to coś złego. Jak mógł być taki głupi, przecież w życiu oto chodzi, żeby robić to czego się najbardziej chce. Teraz i zaraz. Nie czekając na nic i na nikogo. Wracając z dyskoteki spotkał Mirka i Rafała. Ich znał jeszcze z czasów ministranckich. Opowiedział im wszystko z najdrobniejszymi szczegółami. Zaczęli się śmiać. -Sławek, przecież ty nawet nie znasz kanadyjskiego? -To co, na początku nie wymagają.

W niedzielę wybrał się do kościoła wcześniej niż zwykle. Miał nadzieję, że spotka Anetę, jak będzie wychodziła z ósmej. Nie miał zamiaru się chwalić, ale akurat jej chciał powiedzieć. Anety nie było. Całą mszę przesiedział na parkanie otaczającym kościół i opowiadając o otwierających się przed nim nowych perspektywach zawodowych. O końcu problemów z gotówką. Będzie musiał poczekać do pierwszej wypłaty, ale takie czekanie to sama przyjemność, jak się ma dostać taką górę forsy. Złośliwe komentarze przemilczał, wiedział, że mu zazdroszczą, że boją się wyjechać, szukać pracy w samej Warszawie. Chciał im powiedzieć, żeby uwierzyli w siebie, ale powstrzymał się i tak by mu nie uwierzyli. Po kościele poszedł pod jej dom. Nie miał zamiaru wchodzić, chciał tylko popatrzeć. Z daleka zobaczyła go jej matka. Nie zdążył się odwrócić. Machnęła w jego stronę przyjaźnie. -Wejdź do nas, Anetka jest trochę chora na pewno się ucieszy. Wcale się nie ucieszyła. Miała gorączkę i było jej wszystko jedno. Nie zareagowała gdy powiedział, że jutro jedzie do Warszawy. Pomyślał, że głupio powiedział, bo co to znaczy – jedzie do Warszawy, każdy głupi może tam jechać, powinien powiedzieć, że jedzie tam na zawsze. -Zaczynam pracę – powiedział po dłuższej chwili. -To świetnie. -Nie zapytasz co będę robił? -Co będziesz robił? -Nie wiem. Jutro się wszystkiego dowiem, ale to porządna firma. Zagraniczna. Pokiwała głową i poprosiła żeby sobie już poszedł, bo jest zmęczona. Chciał jeszcze coś dodać, że przyjedzie kiedyś, że może nawet samochodem i że ją zabierze, ale zabrakło mu odwagi. Po południu przyjechał wujek Roman z ciotką Bożeną. Wujek wygłosił mowę na cześć Sławka: Zawsze mówiliście, że wasz Sławuś, to sierota, na księdza go chcieliście posłać, albo do zakonu, mówiliście, że powolny, mało zaradny. A tu proszę, Sławek pracę sobie znalazł, że po dwóch latach to nic, ale nie byle jaką, bo w spółce. A co tu dużo mówić, ja coś wiem, co to znaczy praca w spółce, na dodatek kanadyjskiej. Ty się Sławeczek niczym nie przejmuj, trzymaj się tej roboty nogami i ręcami, nie daj się wysiudać, bo teraz o to łatwo. Zdrowie Sławka. I powiem jeszcze jedno, jak ty się tam Sławeczku, w tej stolicy ustawisz, w robocie awansujesz, pomyśl, że o naszej Aneczce, siedzi dziewucha już trzeci rok, studia skończyła i żadnego zajęcia nie może znaleźć. A jej mówiłem, weź się w garść, jedź do Warszawy, tam łatwiej, tam młodych z językami, z komputerem potrzebują. To ona mi mówi, że tam sami złodzieje. Widać, nie takie same, skoro Sławeczka z maturą do roboty przyjęli. Ciotka Bożena jak zawsze przytakiwała od czasu do czasu dodając coś od siebie: No pewnie, racja, tak jest! Ojciec milczał przechylając kieliszek za kieliszkiem, tylko matka nie poddawała się nastrojowi. -A czy to chociaż katolicy? Nie spytałeś synku. A czy niedziele wolne, żebyś do kościoła mógł chodzić. Teraz o różnych takich się słyszy, może to jakaś sekta, może cię

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych