Wróć do katalogu

I Nastała Ciemność. Frag.

mam nadzieje ze się wam spodoba.

orion_riegel, opublikowano , 16 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Andanabogia siedział przed swoim domem i pielęgnował długi miecz który odbijał promienie wschodzącego Słońca. Czyściec o poranku był piękny i spokojny. Dla przyzwyczajonego do nieustannych walk i zaprawionego w bojach Anioła była to niezwykła odmiana. Nie każdy jest bezduszną maszyną do zabijania i nikt nie powinien czekać na wojnę. Jeśli tak jest to znaczy że umysł powoli zaczyna odmawiać posłuszeństwa, a szaleństwo czyha na swoją nową ofiarę. Powierzchnia miecza była idealnie wypolerowana. Z pozoru ciężki kawał dwumetrowej stali Anielskiej wydawał się zupełnie nieporęczny, jednak w sprawnych rękach potrafił tańczyć i ciąć z niesamowita precyzją. Wszyscy którzy się o tym dowiedzieli nie mieli tyle czasu żeby podzielić się z kimś tym niezwykłym odkryciem. Andanabogia obejrzał jeszcze raz dobrze ostrze z każdej strony. Nie było wątpliwości że jest nieskazitelnie czyste. Anioł przewiesił go przez ramię na specjalnie skonstruowanej klamrze która pozwalała na dobycie tak potężnego oręża bardzo szybko co w walce było niezmiernie ważne, przecież przeciwnik nie poczeka aż wyjmiesz broń którą jesteś w stanie go pociąć na kawałki. Chociaż kilku głupców na pewno by się znalazło. Skrzydlaty zawsze zaczynał dzień tak samo. Ćwiczenia, polerowanie miecza a potem bar. Szczerze mówiąc to szaleństwo dobijało się do drzwi umysłu Andanabogii od dawna. Zwyczajnie stary żołnierz czekał na wojnę, lub jakąś jej namiastkę lecz nie zanosiło się na nic poważnego więc dzień trzeba będzie spędzić na pojedynku z niepokonanym jak do tej pory alkoholem. Obskurna „restauracja” jak ją nazywał właściciel była niedaleko. Zaledwie kilka kroków od skromnego domu Anioła. Żołnierz nie lubił długich spacerów a poza tym jego stan w drodze powrotnej rzadko pozwalał na odbycie jakiegokolwiek. Bar jak prawie każdy w czyśćcu był mały, zatęchły i pełny nienawistnych bądź pijanych spojrzeń. Andanabogia ze względu na to ze był stałym klientem zawsze dostawał pierwszy kubek wina na koszt firmy, a trzeba dodać że firma nie traciła na tym Aniele ani grosza. Anioł zajął jak zwykle ten sam stolik w rogu. Stare przyzwyczajenia z okresu cichej wojny z piekłem gdzie wszędzie szwendali się szpiedzy kazały żołnierzowi znaleźć miejsce skąd będzie mógł obserwować każdego wchodzącego jak również wszystkie stoliki. Cóż starych nawyków nie można się pozbyć. Ziemskie papierosy w połączeniu z winem niezbyt dobrego gatunku zawsze poprawiały mu nastrój i otwierały wrota do jego wyobraźni którą zwiedzał po kilku kubkach przeciętnego trunku. Myśli zawsze krążyły wokół czasów kiedy Elohim – Nekama, zemsta boga, specjalny oddział stworzony do wykonywania wyroków Pana był u szczytu sławy, a każdy członek elitarnej jednostki był uważany przez wszystkich dostojników anielskich za bohatera Królestwa. A teraz? Szczątki tego co zostało zapijały się w barach, wynajmowały się każdemu demonowi w piekle jako ochroniarze albo złodzieje. A jeszcze inna grupa była kalekami i dogorywała w szpitalach czekając na koniec świata i ich męki. No i był jeszcze Syriusz którego sława, jeśli można to tak określić, do dziś krążyła po barach i ludziach którzy brali udział w Bitwie Tysiąca Sztandarów. Kilku Aniołów i Demonów siedziało przy stole naprzeciwko Andanabogii i dyskutowało zażarcie o czymś co nie miało dla żołnierza większego znaczenia lecz jeden z mocno podpitych skrzydlatych wyraźnie gestem przywoływał go do nich. Picie w samotności było nudne więc anioł podniósł się z miejsca i ruszył do grupy która powoli zaczynał wchodzić w ostatnią fazę pojedynku. - Hej Andy. Opowiedz nam historię o Syriuszu. Nie wiadomo czemu ale Andanabogia zawsze ulegał i opowiadał tą samą historię miliony razy jednak jeszcze mu się nie znudziła. Nawet barman zawsze z chęcią słuchał jej od początku do końca. Stary żołnierz nie miał daru opowiadania. Sama historia posiadała w sobie coś co zawsze przyciągało i hipnotyzowało. A fakt że opowiada ją naoczny świadek tylko potęgowało niezwykłość opowieści. - Chłopaki kiedy wam się znudzi gadanie starucha? Andanabogia po prostu musiał ponarzekać. Miał taką naturę i już chyba do końca życia biadolenie będzie jego pasją. Lecz w duchu sam chciał przypomnieć sobie tamte dni. Czas chwały i dumy spływającej na garstkę tych którzy przeżyli. Żołnierz odkaszlnął, pociągnął solidny łyk z kubka i swoim głosem podobnym do warkotu motocykla zaczął dziwną opowieść. - Niewielu młodych skrzydlatych, którzy zostali żołnierzami w Zastępach zna prawdę o wojowniku Zemsty który wykopał Otchłań z królestwa! Zaledwie tysiąc sztandarów z Elohim - Nekama na czele stawiło czoła bestiom tej Poczwary. Trzeba wspomnieć że wszystko dookoła podlega ewolucji. Nawet sam Stwórca. W wyniku tego procesu Otchłań stworzona przez Boga uzyskała w pewnym momencie świadomość. Wypełniona po brzegi złem postanowiła niszczyć wszystko co stanie na jej drodze. Przejęła umiejętności każdego wtrąconego w jej trzewia demona, anioła czy człowieka. Czyli narodziła się jedna wielka myśląca zagłada z niewyobrażalną potęgą przeciwko garstce tych którzy byli w pobliżu. Andanabogia stał a dookoła wpatrzone w niego oczy pożerały każdy gest a uszy dźwięk. Wojownicy, demony i aniołowie wyglądali jak dzieci słuchające opowieści o duchach. Tak też się zachowywali. Gdy Andanabogia podnosił głos słychać było zduszone okrzyki. To zachowanie zupełnie nie pasowało do istot które wyglądały jak banda morderców, renegatów i skazańców. Żołnierz upił kolejny łyk wina i kontynuował. - Nikt tak naprawdę nie wiedział kiedy bitwa się zaczęła ale wszyscy obecni pamiętają kiedy się skończyła i w jakich dziwnych okolicznościach. Gdy wszystko wskazywało na to że obrona Aniołów zostanie złamana kilku żołnierzy Elohim – Nekama z Syriuszem na czele postanowiło zaatakować. Zawsze mieli poczucie humoru, a atakowanie czegoś co miało miażdżącą przewagę nie było głupotą ani aktem odwagi. Zawsze mówiłem że mieliśmy z chłopakami poczucie humoru. Co dziwne przeciwnik nie spodziewał się takiego obrotu spraw i to wystarczyło Aniołom Zemsty żeby choć przez chwile odczuć że wygrywają. Tak pamiętam jak dziś gdy cięliśmy te żywe trupy. Krew lała się strumieniami i tamci padali jak muchy. Jednak emanacja Otchłani stała nieruchomo gdzieś daleko przybrawszy postać Skrzydlatego. Lecz wszystko co dobre szybko się kończy panowie i niestety jak każda z mądrości spełniła się w 100%. Garstka ocalałych skupiła się pod Bramą Niebios. Głównie członkowie Zemsty. Byliśmy po prostu najlepsi i śmierć zawsze przychodziła do nas ostatnia. W tym momencie jeden z słuchaczy wstał, wzniósł wysoko swój kubek i z pijanymi łzami w oczach krzyknął. - Nadal jesteście panowie! Za Elohim – Nekama bracia. Wszyscy zgodnie wypili toast i wrócili na swoje miejsca by słuchać dalej. - Syriusz z licznymi ranami, słaniając się na nogach zauważył że Otchłań uznała nas za pokonanych i przedostała się do Siódmego Nieba po prostu nas omijając nie zważając na nasz opór który i tak powoli zanikał. Pamiętam że używałem wszystkich sposobów jakie znałem ale nic z tego. Trupy padały mi pod stopami ale co chwila wyrastał przede mną jakiś nowy. Śmierć już zaglądała mi w oczy i już czułem na twarzy jej oddech. Wtem patrzę a Syriusz, towarzysz broni krzyczy do mnie i pokazuje coś palcem. Otchłań w swej nowej formie szła w stronę Domu Pana. Syriusz, jak każdy skrzydlaty przysiągł bronić Pałacu Światłości i stanął zupełnie sam do walki z czystym złem stworzony przez samego Boga by karać i nieść zagładę. Chciałem lecieć za nim jednak zadane mi rany nie pozwalały mi się ruszać. Czułem że umieram. Widziałem jak moi przyjaciele giną od…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych