Wróć do katalogu

I TYLKO WSPOMNIENIA

CZAS PO ZAKOńCZENIU DAWNEGO ZWIąZKU, ROZTERKI KOBIETY ZWIąZANE Z ROZLICZENIAMI DUCHOWYMI

bartek zalewski, opublikowano , 20 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

I Tylko Wspomnienia.....

Marzec 1992r.

Park zimą też jest piękny. Może nie dla wszystkich , ale dla Anety był. Jakaż szkoda, że nie ma przy niej Krzysztofa. Ale tak naprawdę to właściwie wcale nie szkoda. To koniec. Strasznie długo to trwało . Czasem Aneta myśli, że zbyt długo. Zdążyła się przyzwyczaić do niego. A teraz? Z początku to nawet było zabawne. On pomagał wszystkim dookoła, a ona go w tym wspierała. Było fajnie. Nieśli pomoc i odchodzili. Pluton ratunkowy. Na wspomnienie tamtych chwil Aneta lekko się uśmiecha. Tak, było fajnie... Ale potem Krzysiek zagubił gdzieś proporcje. Zaczął ją zaniedbywać, sam się również opuścił. A wszyscy tę jego słabość do cierpienia innych wykorzystywali. A on brnął coraz dalej. Usiłowała go powstrzymać, długo w noc tłumaczyła, ale on był głuchy na wszystko. Myślał, że zbawi tym świat. Być może rola Prometeusza mu odpowiadała. Ale ona miała miała tego dość. Już od dawna nosiła się z zamiarem odejścia. Jednak wciąż brakło jej odwagi. W końcu kiedyś jej pomógł... Gdyby nie Krzysztof, Aneta pewnie by dziś nie żyła. Jak to było dawno temu? Aż się nie chce wierzyć, że to wydarzyło się naprawdę. Tak dawno temu... Aneta nie chce nikomu odmawiać prawa do ratunku, nie chce odmawiać prawa do niesienia pomocy Krzysztofowi, nie chce także być tylko dodatkiem do niego. Dodatkiem coraz bardziej zbędnym i niepotrzebnym. - Krzysztof, odchodzę... Pamięta jego zdumioną minę. Było go strasznie żal. Ale ona już dłużej tak nie mogła. Potrzebowała czułości, miłości i zrozumienia. Krzysztof zaczął ją traktować jak kolejną terapeutkę. Miłość zaginęła w nim gdzieś po drodze. Aneta nie wie tylko kiedy to nastąpiło. W niej pękło coś od niedawna. Coś do niej dotarło. Coś zrozumiała. Nie widziała już swej przyszłości przy nim. W końcu i w niej miłość dogasła. Nie czuła po niej żalu. Jednak w sumie to było piękne przeżycie. Szkoda ,że bez happy endu. Wiedziała, że od teraz musi sobie urządzić życie od nowa. Zupełnie inaczej. I samodzielnie. Nie bała się. Przyszłość ją pociągała. To było jak wyzwanie. Musi mu sprostać. Musi. Nie ma teraz już odwrotu.

******************************************

-Aneta, masz ochotę na kino? Patrzy na Rafała jakby go pierwszy raz zobaczyła. Wie, że kręcił się koło niej. Ale ją to nie interesowało. Na razie miała dość egzaltacji i wiązania się z kimś. Chce sama zacząć swój początek. To jest wyzwanie. -Nie, Rafał. Dziękuję, ale nie... Znów idzie aleją. Złowrogie krakanie wron towarzyszy jej bezustannie. Wieje ostry, zimny wiatr. Aneta kryje nos w wełnianym szalu i kroczy dalej. Ma dwadzieścia cztery lata. Ma dyplom ekonoma i stracone osiem lat życia. Ma dwadzieścia cztery lata i jest zgorzkniała. Niewiele jak na nią. Wciąż wracała myślami do tego okresu. Chciała o tym zapomnieć za wszelką cenę, ale się nie dało. To wszystko było zbyt świeże. -Aneta, dlaczego? -Ja nie mogę już tak dłużej Krzysztof- płacze. – Czuję się znużona. Poniżona. Niepotrzebna. Traktujesz mnie jak broszkę. Ale jestem już niemodna! -Przecież to nieprawda! -Sam się obejrzyj za siebie. I wtedy oceniaj! Policzki palą jeszcze teraz na wspomnienie tamtej chwili. To było jak cięcie lancetem. Ale wydaje się ,że bolało więcej ją niż jego. A może tylko jej się tak zdaje? Nie myśleć o tym, nie myśleć... Ale tak trudno jest uciec od wspomnień. Sypnęło śniegiem. Czas wracać do domu. Powoli dotarła do przystanku tramwajowego. Chybotało niemiłosiernie na zakrętach ,co Aneta stwierdziła z wyraźną irytacją. Ostatnio chodziła dziwnie podenerwowana. Z byle powodu złościła się i obrażała. Przypominało jej to okres dojrzewania, ale przecież to miała już dawno za sobą. Widzi parę objętą w pół. Przygląda im się z ciekawością. Wie, że nie powinna ich podpatrywać , ale budzi to w niej skojarzenia. Przecież nie zawsze było między nią a Krzysztofem źle. Przecież w końcu dał jej parę cudownych chwil. Nie zapomni nigdy tej nocy, gdy kochali się pierwszy raz. To było cudowne. On pieścił jej ciało, dotykał, całował, ssał sutki... Drażnił i kochał, kochał, kochał. -Dziękuję ci kochanie- szept w mroku. -A ja tobie kochany.... Zostały tylko wspomnienia. Wysiada. Wchodzi do bramy. Idzie powoli po schodach. Otwiera drzwi. Jest w domu. Kiedyś biegła. Ciągły pośpiech. Zajęcia., Krzysztof, nauka, trochę własnej rozrywki. Teraz się zastanawia jak ona to wszystko ze sobą godziła? Jak wytrzymywała to szalone tempo? Być może wtedy, mimo pozorów zagubili się wzajemnie? Czy to teraz ważne? Przyrządza jakiś posiłek. Słucha z przyzwyczajenia radia. Melodia wpada jednym uchem i wylatuje drugim. Machinalnie je i zmywa. Siada w fotelu i patrzy bezmyślnie w okno. W szybę siecze mokry śnieg. Pamięta ,jakieś pięć lat temu też tak sypało, a oni biegli przez miasto komuś tam w pomoc. Okazało się, że słusznie mu pomogli. Wtedy cieszyli się razem. Pluton ratunkowy. Pozostały wspomnienia... Tuli się do poduszki. Stara się zespolić z czymś i poczuć raźniej. Musi jakoś przetrwać ten okres. Musi poczekać aż rana się zasklepi, a pamięć zblaknie nieco. Ale to takie trudne. Wie, że jest jakby w zawieszeniu. Taki niebyt. Jest i jej nie ma. Pewnie gdyby szukała pomocy to by ją znalazła. Ale ona chce sama sobie z tym poradzić. Nie może w nieskończoność być zależna od kogoś. Nawet gdyby to było dla jej dobra. Czas zacząć nowe życie. Tylko jak? Tak wiele razy pomagali innym zaczynać wszystko od początku. Wzorców więc jej nie brakuje. Ale zupełnie inaczej to teraz wygląda. Inaczej jest komuś wskazywać drogę, a inaczej jest samemu się jej trzymać. Teraz rozumie jak trudne to były chwile dla tych wszystkich, którzy korzystali z ich pomocy. Nikogo obok. Wyalienowana? Ależ nie! Po prostu samotna. Tak najzwyczajniej samotna. Większość koleżanek pozakładała swoje rodziny. Uciekło wszystko od niej. Uleciało gdzieś. Znikło. Zwróciła na to uwagę już kiedyś. Ale wtedy miała Krzysia... Mosty się paliły, a ona stała na brzegu i nic nie robiła. Teraz stoi znów nad brzegiem i wie, że na płynięcie wpław zbyt późno. Mosty spalone. Dzwonek u drzwi dociera do niej po chwili. Wstaje i powoli podchodzi. Otwiera.Rafał. Stoi i uśmiecha się. „Dureń”- myśli Aneta. -Cześć. Wpadłem cię odwiedzić. -Proszę wejdź. Wchodzi i ciekawie rozgląda się wkoło. Aneta czeka aż zaspokoi swoją ciekawość. Sadowi go w fotelu i podaje kawę. Czeka. Milczenie przerywa Rafał. -Nie cieszysz się? -Prawdę mówiąc wolę być sama. Mam wiele do przemyślenia. Chcę dojść z sobą do ładu... -Widzę, że coś cię gnębi. Wyrzuć to z siebie. Zaraz ci ulży.. -Nie potrzebuję spowiednika. A ty nie myśl, że wykorzystasz moją słabość. Sama sobie poradzę. -Źle robisz, że budujesz wokół siebie mur. -A czy ja się do nikogo nie odzywam? Chcę tylko byście mnie zostawili w spokoju! -Twoja wola... -Właśnie. Dopił kawę i poszedł. Być może rzeczywiście chciał pomóc. Ale już miała dość samarytan. Nikt nie będzie jej deptał po duszy. Sama uporządkuje swoje życie. A jeśli nie? Pytań bała się najbardziej. Nie znała przecież na nie odpowiedzi. Bała się niepewności. Ale przecież na niepewności zbudowane jest wyzwanie. Przyszłość. Jakże trudno jest wszystko poukładać w sobie. Ale musi! Inaczej równie dobrze może rzucić się z okna. Aneta jest uparta. To jej zostało jeszcze z lat szczenięcych. Na wspomnienie wieczoru, gdy Krzysiek poprosił ją o chodzenie,łza się zakręciła w oku. To było tak dawno temu. Wtedy to były czasy! Chociaż z tamtym okresem wiąże się jej pierwsza wielka tragedia. Teraz to wszystko zostawiła daleko za sobą. Ale ostatnie wydarzenia nadal w niej tkwią. Rana nadal krwawi. Jak długo jeszcze? Brnie powoli. Wie, że tak właśnie musi być. Musi przejść przez wszystkie stopnie, aż dojdzie do momentu, gdy wypali się w niej żałość i wstyd. Ale do tego jest daleka droga. I wcale niełatwa. -Aneta zastanów się. Ty nie mówisz tego poważnie! -Właśnie, Krzysztof! Nigdy nie brałeś na serio tego co mówiłam. Zastanawiam się czy w ogóle wszystko co mi odpowiadałeś miało jakikolwiek sens. -Ale kochana! Jak możesz... -Przestań! Ostatnie dni były tylko pasmem oskarżeń i kłótni. Zupełnie niepotrzebnie. Trzeba było po prostu odejść i koniec. Wdawanie się z nim w jałowe tłumaczenia nie miało sensu. Prowadziło to w prostej drodze do wzajemnych ataków i żali. Teraz myśli, że mogła tego wszystkiego uniknąć- gdyby chciała. Teraz jej się wydaje, że właśnie tego potrzebowała. Wykrzyczeć się ,wykłócić. Nie wie po co , ale było jej to potrzebne. Zbyt długo w sobie dusiła żal i łzy. Kiedyś to musiało znaleźć ujście ,niczym wulkaniczna lawa wylał się z niej potok słów. Czasem gadała, byle gadać. Puste frazesy ubierała w szaty swego żalu i z tego budowała zgrabne zdania oskarżające. Tylko, że nic z tego nie wynikało. Był to tylko smutny koniec czegoś , co powinno skończyć się ot! tak po prostu. Może chciała by z tych awantur uświadomił sobie swój błąd i poczuł żal do siebie? Żeby zaczął cierpieć? By zrozumiał jak bardzo ona cierpiała przez te wszystkie dni? Być może... -Aneta! Ja bardzo cię proszę... -Krzysiek! To koniec. Zrozum wreszcie, że to koniec. -Dlaczego do cholery, dlaczego? Czasem płakał. Wierzyła wtedy, że się myliła, że po prostu tak jakoś wyszło miedzy nimi. Ale wracać do tego jeszcze raz? O nie, nie chciała znów być dodatkiem. Jeśli się myliła to trudno. To było jak operacja: bolesna, ale potrzebna. I jeśli nie Krzysztofowi, to Anecie na pewno. Sama sobie ją przepisała i sama zaaplikowała. Nie ma odwrotów od spalonych mostów. A ona paliła właśnie mosty. Ocknęła się z rozmyślań. Pokój tonął w ciemnościach. Wstała i kierując się na pamięć włączyła małą lampkę. Weszła do kuchni i zapaliła gaz. Wstawiła czajnik z wodą . Zaparzyła herbaty i uszykowała sobie kanapkę. Powoli zjadła i popiła wystygłą herbatą. Poczuła ogromne znużenie. Ta ciągła walka z przeszłością męczyła ją. Przeszła do łazienki. Celebrowała moment rozbierania. W lustrze zobaczyła swoje ciało. Było…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych