Wróć do katalogu

ICH NIEDOJRZAŁA MIŁOŚĆ

Jest to prawdziwa historia dwóch małoletnuch dziewczynke które otwierają przed sobą swoje intymne światki i odkrywają tajniki ludziej intymności(nie wulgarne).

Aneczka-Kukuła, opublikowano , 8 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

„Ich niedojrzała miłość” WYZNANIE K. znałam od przedszkola. Była moją najlepszą przyjaciółką. Koleżanką z sąsiedztwa. Dużo o sobie wiedziałyśmy. Lubiłyśmy się, choć byłyśmy całkiem inne. Ona wychowywała się w dobrej rodzinie, wśród wykształconych ludzi. Rodzice zawsze troszczyli się o nią, rozmawiali o wszystkim, zawsze pytali gdzie wychodzi i o której wróci. Wspólne posiłki, wspólny czas, rodzinne święta, jednym słowem – rodzina jak z obrazka. Ale K. Nie do końca była szczęśliwa. Za bardzo była ograniczana i nie zawsze na wszystko jej pozwalano. Prawie ze wszystkiego musiała się tłumaczyć. Miała opiekunkę, która wszystko kontrolowała, sprawdzała, czy lekcje odrobione, gotowała obiady, sprzątała. Dobra pani P. Ja byłam inna. U mnie w domu było inaczej. Moi zapracowani rodzice nie zawsze mieli dla mnie czas. Ich prawie nigdy nie było w domu. Często też nie wiedzieli co się ze mną dzieje, ale to nie znaczy, że byłam zaniedbanym dzieckiem. Nie, nie byłam. Ja tylko po prostu miałam większą swobodę. To wszystko. Chyba lepiej od moich rodziców znała mnie moja babcia do której codziennie przychodziłam. Nie rozmawiano ze mną nigdy na poważne tematy. I to nie dlatego, że ja nie chciałam. Po prostu nie było na to czasu. Nie było czasu i odwagi na to, żeby przekazać mi pewne sprawy. A zwłaszcza TE sprawy, o których dziecko chciałoby wiedzieć, a najczęściej zamyka mu się na nie usta. Byłam małą nieuświadomioną dziewczynką, nieświadomą własnego ciała i wszystkiego co teraz lub za kilka lat miało się z nim wydarzyć. Po prostu tego nie wiedziałam. I stworzyłam sobie coś, co pozwalało mi na poznawanie samej siebie, gdzie nikt nie musiał o tym wiedzieć i nikt niczego nie kontrolował. Stworzyłam sobie swój, jak ja to wtedy nazywałam „mały intymny światek”. Do tego światka nikt poza mną nie miał wstępu. To była dla mnie święta sfera. O tym, czym jest masturbacja przekonałam się bardzo szybko. Chyba nawet za szybko, bo nie często pięcioletnie dziecko ma swoim koncie takie doświadczenia. Zresztą to się stało zupełnie przypadkiem i wtedy to jeszcze sama nie wiedziałam co robię. I z czasem o tym zapomniałam. Dopiero jak poszłam do szkoły podstawowej to moja ciekawość zaczęła przybierać większe rozmiary. Na tyle duże, że musiałam się dowiedzieć pewnych rzeczy. Musiałam, bo bardzo chciałam to wiedzieć. I ta potrzeba stała się naprawdę bardzo silna. A gdy poznałam K. To wiedziałam, że to jest osoba, która pomoże mi dowiedzieć się ważnych dla mnie rzeczy, poprowadzi mnie przez ten intymny światek i dlatego pozwoliłam jej na ingerencję w moją prywatność. A zrobiłam to tylko dlatego, bo wiedziałam, że ona jest do mnie w tym wszystkim podobna. Jako siedmiolatka potrafiłam dostrzec w niej to, że jest bardziej dojrzała niż inne dzieci. Że wie więcej. Potrafiłam spojrzeć na to z niejakim wyprzedzeniem i zobaczyć w niej w przyszłości dojrzałą kobietę. Nie umiem wytłumaczyć tego, jak to jest możliwe, ale wiem, że to prawda. Bo doświadczałam tego prawie za każdym razem jak na nią patrzyłam. Ona już jako taka małolatka mnóstwo wiedziała o fizyczności człowieka, o tym jak my, ludzie jesteśmy zbudowani, jak jesteśmy przystosowani do współżycia. Wiedziała to za sprawą swoich rodziców, a głównie matki, która dbała, bo córka była obyta w takich sprawach. A mnie brakowało w domu właśnie tego. Z czasem zaczęłyśmy się spotykać. Ale nie po to, by razem odrabiać zadania domowe, ani nie po to, by oglądać kreskówki, ale po to, by odkrywać wspólnie tajniki ludzkiej intymności. Ja przed nią, a ona…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych