Idzie Wiosna, rozdział 29.
dalszy ciąg opowieści o Wiośnie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
W milczeniu, nic już więcej nie mówiąc doszliśmy do domu. Lekkim pchnięciem otwarłem furtkę i w puściłem Wiosnę przodem. Przechodząc obok mnie, niemal mnie tu przy furtce dotykając, niemal się o mnie ocierając zatrzymała się na chwilę i spojrzała w moją stronę. - Źle się czuję... - wyszeptała zaskakująco zmęczonym głosem - I jeszcze cały czas ta cholerna czkawka. - Zaraz zrobię ci herbaty. - odpowiedziałem spokojnym głosem - Położysz się, do rana ci przejdzie. - Zły jesteś na mnie? - Joanna spytała pochylając się nieco w moją stronę. - Ja zły? - zdziwiłem się. - Przecież widzę. - Wiosna powiedziała czkając głośno. - Ciii... - zasyczałem przeciskając się obok niej i wchodząc do środka - Bo stara zaraz wylezie. - Przepraszam... - Joanna uśmiechnęła się wyraźnie speszona, nie wiem czy tym głośnym czknięciem, czy może raczej tym, że w tak niezbyt miły sposób, całkiem obojętnie przeszedłem obok niej - Zły jesteś, że cię wyciągnęłam, żeby trochę tam potańczyć? - Nie. - odburknąłem - Nie jestem zły. - Widzę chyba. - Asia powiedziała urażonym głosem - Przepraszam, skoro uważasz, że może przesadziłam. - Może? - spojrzałem ironicznym wzrokiem na nią. - Maciek, całkiem niepotrzebnie się czepiasz! - jej głos dziwnie zabrzmiał, niemal zadudnił w tej otaczającej nas ciszy. - Przestań. - Ty naprawdę?... - znów głośno czknęła - Całkiem nie potrafisz mnie zrozumieć? - A co tu rozumieć? - wzruszyłem obojętnie ramionami. - Nic. - odburknęła najwyraźniej na mnie obrażona. - Uchlałaś się i tyle. – powiedziałem patrząc na nią cały czas – Zdarza się. - Nie o to mi chodzi… kurcze… - nie miała pojęcia jak ma to powiedzieć - Czasem tak mam, że nie panuję nad sobą... i może niepotrzebnie coś gadam. Jak mnie zaczyna łapać ten cholerny ból głowy, to... to sama nie wiem co się ze mną dzieje. - Daj spokój. - odpowiedziałem odwracając się w stronę schodów. Cicho, starając się zrobić to niemal bezszelestnie weszliśmy po schodach na górę. Włożyłem klucz do zamka i dociskając drzwi kolanem przekręciłem zamek tak, by bez żadnego szmeru, całkowicie bezszelestnie odblokował drzwi. Wolno otworzyłem je. Niestety dawno już nie oliwione wydały ten swój charakterystyczny krzyk rozpaczy, to skrzypienie, które teraz w tej wyjątkowej, otaczającej nas zewsząd ciszy wydało się szczególnie nieprzyjemne. - Hahaha... - Wiosna nagle, całkiem niespodziewanie roześmiała się głośno. Jej śmiech zaskakująco niepoważnie zabrzmiał w tej otaczającej nas ciszy. - Ciii.... - zasyczałem spoglądając na Joannę z niechęcią. - Maciek? - głos matki, który rozległ się zanim jeszcze udało mi się na tyle otworzyć drzwi by móc wejść do środka rozwiał wątpliwości, że coś mogłoby umknąć jej uwadze - To ty? - No. My. – czując nagłe rozdrażnienie odburknąłem niechętnie i obawiając się, że matka zaraz pojawi się przed nami cicho szepnąłem do Wiosny spoglądając na jej rozpięte spodnie – Aha… nie śpi jeszcze. - Słyszę. - Joanna też szeptem, nie patrząc na mnie powiedziała i delikatnie, na palcach weszła do środka. - Asiu... - chciałem powiedzieć by się trochę ogarnęła, by może w końcu zapięła te cholerne spodnie ale akurat w przedpokoju zapaliło się światło, dziwnie jaskrawe, zaskakujące swym nagłym blaskiem tak, że zabrakło mi odwagi by coś więcej wydusić teraz z siebie. - Skradacie się jakoś tak po ciemku. - matka odezwała się całkiem obojętnym, może nawet trochę rozbawionym głosem. - Nie skradamy się, tylko wchodzimy. - odpowiedziałem spoglądając na nią niezbyt życzliwym wzrokiem. - Co tak późno? - matka stała w przeciwnym końcu przedpokoju, przy wejściu do salonu opierając się o krawędź futryny ręką. - Czego jeszcze nie spisz? - warknąłem z wyraźną niechęcią. - Czekałam na was. - odpowiedziała przyglądając się z uwagą Joannie. - Dobry wieczór. - Asia wyszeptała trochę speszona jej obecnością. Uśmiechnęła się speszona, wciąż jeszcze zaczerwieniona na twarzy i podeszła na palcach do szafy. Powolutku, jakby się czegoś obawiała odsunęła jej drzwi, te skrywające półki z obuwiem i całkiem niespodziewanie zataczając się tak, jakby za chwilę miała upaść oparła się ręką o jedną z nich. - Hahaha... - Wiosna roześmiała się, choć na całe szczęście nie aż tak głośno jak czasem jej się to zdarzało, pochyliła się i położyła na podłodze dziwnie nienaturalnymi ruchami, sprawiając wrażenie, że naśladuje jakiegoś niezbyt zdolnego mima kwiaty, które dostała od Drzazgi. - A gdzie to byliście tyle czasu? - matka spytała cały czas z uwagą przyglądając się stojącej bokiem do niej Asi, wciąż jeszcze pochylonej i wyraźnie mającej teraz jakieś problemy z utrzymaniem równowagi, opierającej się jedną ręką o półkę a drugą delikatnie, samymi tylko czubkami palców dotykającą leżącego na podłodze chodnika. - A tak tam... - Wiosna odpowiedziała nieco się wyprostowując - Łaziliśmy sobie, tak bez celu, wzdłuż morza i... i wpadliśmy potem trochę potańczyć. - Pomóc ci? - spytałem stając tak, by zasłonić Joannę sobą pomiędzy matką a dziewczyną próbującą teraz jedną ręką, tą którą jeszcze chwilę temu opierała się o podłogę ściągnąć z nogi swego białego kozaka. - Dam se radę. - odpowiedziała zmagając się z butem, którego…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil idzie_wiosna
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…