Wróć do katalogu

Idzie Wiosna, rozdział 31.

dalszy ciąg opowieści o Wiośnie... Wiosnę znajdziesz też na: www.idziewiosna.blox.pl zapraszam

idzie_wiosna, opublikowano , 11 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Starając się zachowywać jak najciszej zaświeciłem światło i wszedłem do kuchni. Zapaliłem gaz pod czajnikiem jak zwykle stojącym i czekającym w pełnej gotowości na kuchence. Odruchowo sprawdziłem, nieco go unosząc czy w środku jest wystarczająca ilość wody. Był na tyle ciężki, że mogłem być pewnym, że w środku jest dostatecznie dużo wody bym mógł zaparzyć cały dzbanek herbaty. Czekając na to, by woda w nim w końcu zakipiała przygotowałem przeznaczony na herbatę szklany dzbanek i wyjąłem z szafki dwie szklanki z żółtymi uchwytami i firmowymi znaczkami Liptona. …cholera - pomyślałem nagle - nie wiem, czy Aśka słodzi herbatę, czy może też woli, tak jak i ja pić gorzką. - A ty co tak nypiesz po nocach? - drgnąłem słysząc całkiem niespodziewanie tuż za sobą głos matki. - Zawału można dostać… spać nie możesz, czy co? – odwracając w jej stronę głowę warknąłem wyjątkowo niechętnie - Czy może jak zwykle cały czas siedzisz i nasłuchujesz co się w domu dzieje? - Co się dzieje? - matka uśmiechnęła się niezbyt szczerze - Oj Maciek, Maciek... A co niby ma się jeszcze dziać? Późno już, to i chyba pora odpowiednia by spać. Zwłaszcza po tym wczorajszym... po tym waszym chlaniu. - Może pora, a może i nie pora. - odburknąłem - Aż tak cię to interesuje? - Interesuje? - fuknęła urażona - Jakoś nie za bardzo jestem już ciekawa tych twoich pijackich cyrków. - Hahaha... pijackich cyrków? - roześmiałem się głośno - No co ty nie powiesz. - Bo myślałam już, miałam nadzieję, że ta dziewczyna, Joanna, - matka zaczęła mówić monotonnym, pozbawionym jakichkolwiek emocji głosem, mówić tak, jakby wygłaszała wcześniej ułożoną i wyuczoną na pamięć kwestię - jest inna, że już masz nauczkę po tej całej Agacie... - Idź już może spać, co? - powiedziałem cicho, pomimo nagle targających mną nerwów starałem się mówić tak, jak i matka spokojnym, wyjątkowo obojętnym głosem - Nie musisz mnie nawet teraz, po nocach wkurwiać. - No, żebyś czasem nie żałował. – fuknęła urażona. - Mamo, daj sobie już może spokój. - westchnąłem z rezygnacją - Stało się coś, że się znów mnie czepiasz? - Nie, no skąd, nic przecież. - odpowiedziała z przekąsem - Poza tym, że wróciliście w takim stanie, to nic. - W jakim niby stanie? - zupełnie nie wiem po co zadałem to pytanie. - No jak w jakim? Kompletnie pijani. - matka jakby tylko czekając na moje pytanie wyrzuciła z siebie nagle uniesionym głosem - To ja tu czekam z kolacją, siedzę całą niedzielę w kuchni jak kuchta jakaś i po co to wszystko? Po co, skoro wy wolicie się gdzieś po nocach ciągać! - Po nic. - odpyskowałem z furią - Kazał ci ktoś czekać na nas? Siedzieć cały czas w oknie i się gapić? - No, a niby jak? Trzeba chyba coś dać zjeść. - matka popatrzyła zdziwionym wzrokiem na mnie - Dziewczyna tu przyjechała do nas, całkiem obca, to nie wypada tak przecież. - Nie wypada! Hi! - przerwałem matce prychając krótkim, nagle zdławionym śmiechem - I do tego całkiem obca. - A nie wypada, nie wypada. – mówiła tym swoim ulubionym, moralizatorskim tonem - Żebyś sobie wiedział, że tak nie wypada, bo co sobie o nas pomyśli? ...i jej rodzice, jak im to wszystko opowie? - A ty co sobie pomyślałaś? - spytałem uśmiechając się złośliwie - O nas? - O was? - matka jakby nieco się zmieszała - No wiesz... jakoś tak niezbyt korzystnie wyglądaliście wczoraj... - Niezbyt korzystnie, mówisz? - spytałem uśmiechając się cały czas w ten sam, nie kryjący ironii sposób. - No tak. - matka, jakby nieco speszona ściszyła wyraźnie swój głos - Zwłaszcza ona. Taka była jakaś... rozmemłana. Co tu niepotrzebnie gadać, niezbyt dobrze wyglądała. Niezbyt mi się to podobało jak tak szła. Bo ciebie to ja już nie raz, zdarzało się, że i w gorszym stanie przecież widziałam. - Jak szła? - nieco zdziwiony tym co usłyszałem pokiwałem ironicznie głową cały czas z niechęcią patrząc na matkę. - No tak. - wcale nie speszona moim wzrokiem a nawet jakby nim sprowokowana, choć wciąż tym ściszonym głosem uparcie mówiła dalej - Aż mi się słabo zrobiło jak ją zobaczyłam, taką całkiem... taką kompletnie pijaną... - Słabo ci się zrobiło? - spytałem pełnym niechęci głosem - Co ty nie powiesz? - Jak tylko weszliście w naszą ulicę to od razu zauważyłam, że coś jest nie tak. Bo tak jakoś żeście dziwnie szli, że nawet pomyślałam, że chyba się już pożarliście ze sobą ale jakoś coś mi nie pasowało i jak przyjrzałam się uważniej Joasi, jak szła... jakoś tak niezbyt pewnie to domyśliłam się od razu, że piliście i... i że ona jest kompletnie pijana. - Nie przesadzaj. - odwróciłem się, oparłem pośladkami o krawędź kuchennego blatu i wpatrzyłem się wyjątkowo niechętnym wzrokiem w matkę - Nie była pijana. W każdym razie, nie kompletnie, tak jak gadasz. Trochę szampana a ty od razu latasz i niepotrzebnie aferę robisz. - Trochę? - matka całkiem niezrażona ciągnęła dalej ten temat - Patrzyłam tak i muszę ci powiedzieć, że niezbyt mi się to podobało... to jak szła z tobą... bo jakoś tak nieszczególnie to wyglądało... i tak sobie pomyślałam… naprawdę... że to niby ma być Maćku, twoja dziewczyna...? - To jest,

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych