Wróć do katalogu

Idzie Wiosna, rozdział 34.

dalszy ciąg opowieści o Wiośnie. cały tekst na stronie: www.idziewiosna.blox.pl

idzie_wiosna, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Obudziłem się parę minut po ósmej mimo tego, że nie ustawiłem sobie budzika. Myśląc, że Joanna jeszcze śpi, starając się zachowywać jak najciszej, niemal na paluszkach wyszedłem do łazienki i szybko się umyłem zastanawiając się czy budzić już Wiosnę czy może jednak cierpliwie czekać aż się sama obudzi ale gdy otworzyłem drzwi i wyszedłem na korytarz usłyszałem dobiegające z kuchni głosy. Joanna rozmawiała na dole z moją matką. No tak, pomyślałem uśmiechając się sam do siebie, nikt już nie śpi i zaraz oberwie mi się jeszcze za to, że to ja tak długo się wyleguję. Otwarłem szybko drzwi i wszedłem z powrotem do swojego pokoju. Z niechęcią spojrzałem na tapczan postanawiając, że porządek z nim zrobię jak wrócę ze Szczecina bo teraz to już raczej nie ma na to czasu. Otwarłem szafę i stałem chwilę wpatrując się w wiszące na wieszakach rzeczy zastanawiając się co też mam na siebie dziś założyć. Po krótkim namyśle sięgnąłem po czarne sztruksowe spodnie i czarną koszulę. Gdy już założyłem to na siebie i miałem wychodzić z pokoju uśmiechnąłem się nagle, otworzyłem drugą połowę szafy i wyciągnąłem z niej krawat, jeden z tych lepszych, które jakoś tak wyjątkowo rzadko zakładałem na chałtury. Nie wiem czemu go nie nosiłem choć nie powiem, wyjątkowo mi się przecież podobał. Może dlatego, że był gładki, bez żadnego wzorku. Całkiem nowy, ciemnoczerwony krawat. A co, pomyślałem, źle będzie tak w krawacie? Szybko go zawiązałem i sięgnąłem jeszcze, tak na wszelki wypadek po czarny sweter. Nie zamknąłem szafy bojąc się może, że zajmie mi to zbyt wiele czasu i w pośpiechu wyszedłem z pokoju. Szybko zbiegłem schodami w dół i już po chwili byłem w kuchni. Joanna siedziała pod oknem, na moim miejscu i kończyła pić herbatę. Odruchowo popatrzyłem na dziewczynę siedząca za częściowo zasłaniającym ją stołem zaintrygowany tym, co też Wiosna dzisiaj na siebie założyła. Od razu spostrzegłem, będąc jeszcze o kilka kroków przed kuchennymi drzwiami, że miała na sobie te różowe spodnie, które miała wczoraj i różowy golfik. Patrząc przez chwilę na Asi stopy okryte cielistymi rajstopami i włożone w kapcie Agaty pomyślałem, że obcisłe sztruksy i przykrótki golfik to jest chyba jej standardowy strój. Przez chwilę starałem się spojrzeć w jej duże, błękitne oczy ale dziewczyna nie patrzyła na mnie. Siedziała bokiem do mnie sprawiając wrażenie, że nawet nie spostrzegła tego, że już tu jestem. Mimo tego, że wcale na mnie nie patrzyła uśmiechnąłem się do niej przez chwilę wpatrując się w wiszący na jej szyi, opadający w kilku nieznacznie różniących się długością pętlach na klatkę piersiową, opadający na ten bladoróżowy okrywający ją golfik jakiś srebrny łańcuszek, którego chyba wczoraj nie miała a w zasadzie to zapewne na kilka przewieszonych przez szyję łańcuszków zastanawiając się co jest powodem tego, że dziewczyna tak ostentacyjnie mnie ignoruje. Jakiś... pewnie to ten sam łańcuszek, który miała tamtej niedzieli gdy zobaczyłem ją pierwszy raz... pewnie też i dowiesiła teraz do niego i kilka innych by wyglądało to jakoś tak... hmm... może bardziej ciekawie. - Już wstałaś? - spytałem zdziwiony trochę tym, że dziewczyna cały czas milczy. - Chyba mieliśmy z rana jechać do Szczecina. - Wiosna wyrzuciła z siebie niezbyt przyjemnym, wyraźnie niechętnym mi głosem. - Mieliśmy. - przyznałem jej rację - Coś zjem i zaraz jedziemy. - Aha. - odparła nawet na mnie nie spoglądając. - Matki nie ma? - zapytałem odwracając się w kierunku szafek i wyjmując z jednej z nich moją ulubioną filiżankę do herbaty - Słyszałem, że coś tu chyba przed chwilą gadała. - Nie. - Joanna odpowiedziała mi wciąż tym dziwnie obojętnym, apatycznym wręcz głosem. - A ty co taka nabuzowana? - niezbyt pewnie się uśmiechnąłem odwracając przy tym głowę w stronę siedzącej nieruchomo Wiosny i…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych