IMPAS
Pierwsza część zakrojonego na większą skalę opowiadania SF - o dylematach moralnych towarzyszących sztucznemu podtrzymywaniu życia
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Jesteśmy postrzegani jako skansen!!! – przerwał mu z furią holenderski kardynał. – Wielki, monstrualny skansen, żywe muzeum dawnych wierzeń i rytuałów, swoiste zoo dla zdziwaczałych i niereformowalnych starców!!! – przy ostatnich słowach jego głos przeszedł w rzężący charkot, zakończony atakiem duszącego kaszlu. Nikt nie śmiał wykorzystać tej sytuacji, by odezwać się choćby słowem. Każdy siedział z pokornie opuszczoną głową, podczas gdy echo potęgowało słyszalne oznaki cierpienia kardynała. Wreszcie, po dłuższej chwili, kaszlenie ustało, a dudniący pogłos zaczął zanikać. Wziąwszy w absolutnej ciszy parę świszczących, głębokich wdechów, kardynał podjął przerwaną wypowiedź. Tym razem cicho i spokojnie, a w jego głosie wyraźnie pobrzmiewały grobowe nuty smutku i bezsilności: - Czy naprawdę tego nie widzicie...? Zejdźcie wreszcie na ziemię i przyjrzyjcie się faktom. Kościół jest stary i chory. Wystarczy tylko na nas spojrzeć, przecież to właśnie my decydujemy o jego obliczu i kondycji. Kościół jest także słaby – zarówno zmniejszającą się liczbą wiernych, jak i fizyczną niemocą Naszego Pasterza. Kryzys, który rozpoczął się wraz z brakiem perspektyw na przełamanie impasu przywództwa, zatacza coraz szersze kręgi. Stoimy w miejscu, bo nie mamy pojęcia, w którą stronę mamy podążać. I jeżeli nie nastąpi jakiś niespodziewany przełom, to nic się nie zmieni, bo żaden spośród nas nie posiada legitymacji ani charyzmy, a przede wszystkim prawa do tego, być stać się przewodnikiem naszego stada i wyznaczyć kierunek. Co nas w takim razie czeka? Nietrudno przewidzieć. Moje porównanie do skansenu, muzeum, zoo nie było przypadkowe. Jesteśmy statyczni, zapuściliśmy korzenie, a w obecnej sytuacji nasze dalsze przetrwanie jest ściśle uzależnione od liczby wiernych, których uda nam się przyciągnąć i utrzymać – i nie chodzi mi tu wcale o aspekt materialny, ale duchowy. Jeżeli nie znajdzie się dostateczna liczba dusz, które będą niezachwianie i stale wierzyły w Naszego Pana, Kościół nie przetrwa. Po prostu zniknie – tak jak znikają skanseny, zoo i muzea, których nikt nie odwiedza, których nikt nie chce. Które przestały służyć ludziom i stały się zbędne...
***
To miał być jeden z krótszych pontyfikatów – w końcu w chwili wyboru na Stolicę Piotrową kardynał Ratzinger miał już 78 lat. Tymczasem stało się inaczej. Ostatnie lata pierwszej dekady XXI wieku okazały się wielce pomyślne dla Chińskiej Republiki Ludowej – bardzo udane Igrzyska Olimpijskie w 2008 roku, wzrost PKB na poziomie 10% rocznie... Ukoronowaniem tych sukcesów było pierwsze naprawdę spektakularne osiągnięcie chińskich uczonych ery nowożytnej. Dzięki ich przełomowym odkryciom w dziedzinie podtrzymywania życia (m. in. nowatorskiemu zastosowaniu genetycznie zmodyfikowanych przeciwutleniaczy) przed ludźmi otworzyła się zupełnie nowa perspektywa. W otoczeniu odpowiedniej aparatury i przeszkolonego personelu, egzystencja człowieka mogła trwać nawet do 150 lat! Klinika Gemelii już w kilka dni po rozdaniu Nagród Nobla AD 2010 nabyła za niebotyczne pieniądze dostęp do ściśle chronionego patentu. W samą porę – zaledwie trzy tygodnie później cieszący się dotąd wyśmienitym zdrowiem Papież Benedykt XVI niespodziewanie zasłabł w czasie niedzielnej audiencji generalnej, przy upadku wyjątkowo nieszczęśliwie uderzając głową w kant pulpitu. Błyskawiczna interwencja służb medycznych uchroniła Piotra Naszych Czasów przed śmiercią, ale nie była w stanie zapobiec głębokiej śpiączce, w którą po niezwłocznej operacji płata czołowego zapadł Ojciec Święty.
***
W pomieszczeniu było cicho, a panujący w nim półmrok rozświetlały jedynie błyski diod aparatury medycznej. Na centralnie umieszczonym, szerokim łożu leżał Ojciec Święty Papież Benedykt XVI. Już od dłuższego czasu wypoczywał tak, pogrążony w śpiączce – może dlatego jego twarz przybrała niespotykanie spokojny, pogodny wyraz. Ktoś, kto przyglądał mu się w tej chwili musiał zachodzić w głowę, jakim cudem tego przepełnionego łagodnością człowieka nazywano kiedyś „Pancernym Kardynałem”. Wyglądał jak dobrotliwy staruszek, podeszły wiekiem pasterz, który zażywa zasłużonego odpoczynku po doprowadzeniu swego stada do miejsca przeznaczenia. Oddychał miarowo, zupełnie nieświadomy tego, jak wielkim brzemieniem dla całego Kościoła stała się jego niemoc. W kącie pokoju, ledwie widoczny, siedział najwierniejszy towarzysz Biskupa Rzymu – jego osobisty sekretarz, włoski duchowny Giacomo Fisichella. Szczęściem w nieszczęściu było, że kardynał Ratzinger
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil amos1984
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…