Imperium - Odcinek 1
Utwór pokazuje dwór Cezara w krzywym zwierciadle. Mam nadzieję, że się spodoba...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Imperium
Odcinek 1: Witamy na dworze
Scena 1
[Cezar kartkuje książkę pt. „Vademecum dyktatora”] C: Igrzyska, proskrybcje..o, jest: wybory..strona 420..Jak skutecznie pozostać cesarzem; W celu utrzymania tronu należy przygotować... [Fascynującą lekturę przerywa wejście żony-Messaliny] M: Mój drogi, ty znowu pracujesz? Zamęczysz się tym wprowadzaniem demokracji... [Cezar rzuca książkę, rozgląda się nerwowo dookoła] C: Zamilknij, kobieto, jeśli ci życie miłe! Nie używaj w tych murach tak niebezpiecznych wyrazów! Demokracja jest luksusem, na który mnie nie stać. Zwłaszcza, gdy mam tak rozrzutną żonę. [Messalina wzrusza ramionami z niezadowoleniem] M: Co też masz na myśli, Gajuszu? C: Twoje posiadłości w Galii i Brytanii kosztują mnie krocie. Bez państwowego skarbca na pewno ich nie utrzymam. [Messalina podchodzi nieco bliżej] M: Ależ Gajuszu... C: No i tych czterystu służących w każdej willi! M: Przecież, no bo.... C: Już nawet nie wspominam o biżuterii za góry talentów... M: No wiesz! Tak piękna kobieta jak ja potrzebuje odpowiedniej oprawy. [Cezar jest wyraźnie rozbawiony] C: Owszem, tylko kto to widział, aby oprawa była cenniejsza od samego dzieła? [W Messalinie wzbiera zdenerwowanie, powoli odchodzi] M: Uważaj, żebym cię nie zamieniła na młodszy model! C[cicho]: Uważaj, żebyś nie skończyła w klatce lwów... M: Mówiłeś coś, Gajuszu? W jakiej klatce? C: Nie, nic nic, ja tak tylko do siebie... [Wchodzą Korion i Director] K, M: Bądź pozdrowiony, o Panie świata! [Cezar macha ręką ze znudzenia] C: Dobrze już, dobrze. Powiedzcie lepiej, cóż tak pilnego oderwało was od wina i niewolnic? K: Mój panie, lud burzy się na wieść, że chcesz sfałszować najbliższe wybory! C: Jak to? Czyż lud nie ma alternatywy? Przecież na kartach są dwie opcje. [Korion i Director wymieniają porozumiewawcze spojrzenia] D: Hmm, najwyraźniej wybór między Tobą, a galerami nie jest wystarczająco szeroki. [Cezar zasępił się] C: Radźcie więc, skoro mienicie się doradcami! K:Może po prostu sięgnąć do metod, które sprawdzają się u naszego przyjaciela ze wschodu? C: No tak! Aleksander, niech Mars ma go w swojej opiece. K: Właśnie. Zastosował prosty zabieg: postawił innych kandydatów obok siebie... D: Proste, a genialne! Tylko z tymi kandydatami będzie mały problem. C: A jakiż to problem zaprzątnął twoją głowę? [Korion wchodzi w słowo Directorowi] K: Kandydaci muszą być na tyle głupi i ulegli, by się zgodzić. Jednocześnie powinni być na tyle wiarygodni, by ludzie nie zorientowali się w podstępie. C: Nie do wiary! Zawsze mi się wydawało, że mój dwór pełen jest ludzi tego pokroju. Choćby ty... [Korion się rumieni] K: Zawstydzasz mnie, o Boski, swoimi pochwałami. C: To nie pochwała, Korionie, tylko smutna refleksja. Ale wróćmy do sprawy, bo ta nie cierpi zwłoki. K: Co tylko rozkażesz. C: Myślę, że kandydatów mamy co najmniej kilku. Jest przecież Populus, człowiek, na którego nie zagłosowała by nawet własna matka. D: Zaraz, czy to nie jest ten sam Populus, który ma sto tysięcy denarów kredytu do spłacenia? C: Ten sam, Directorze, ten sam. I jak, nadaje się idealnie, prawda? [Korion i Director pochylają lekko głowy] K: Twoja przebiegłość jest niezmierzona, Cezarze. [To stwierdzenie wyraźnie poprawiło Cezarowi humor] C: Zapamiętaj sobie, Korionie, że tylko głupota ludzka jest niezmierzona. Zwłaszcza, jeśli się przyjrzymy niektórym... [Ostatnie zdanie nieco ożywiło Directora, dotychczas trochę zamyślonego] C: Właśnie, Directorze! Myślałem, że wyjechałeś już oświecać geniuszem ludy Afryki. Czy aby coś poważnego nie odwiodło cię od tego zamiaru? D: Wszechmądry Gajuszu! Mam coś, co pomoże ci zwyciężyć w nadchodzącej elekcji. Kandydata wraz z hakiem na niego. C: Poruszyłeś moją ciekawość. Cóż to za indywiduum? D: To Dotus, jeden z najmłodszych senatorów. Moi skrybowie przejrzeli wszystkie papirusy na jego temat. Okazało się, że jego przodek walczył po stronie Galów! [Cezar wzniósł ręce do nieba] C: Genialne! Sam bym tego lepiej nie wymyślił. Tylko czy Dotus się zgodzi? D: Zadbałem i o to. Jego ambicje łatwo było pobudzić. Teraz mówi tylko o tym, aby zostać „cesarzem z Lugdunum”! C: Twoja przemyślność nie pozostanie bez nagrody, Directorze. [Cezar popija wino] C:...a tak przy okazji, Twoja winnica produkuje wyśmienite wino. Uderza do głowy równie mocno, co młode Rzymianki... [Director kłania się z zadowoleniem] C: Więc postanowione! Idźcie zatem, moi drodzy, i poczyńcie odpowiednie przygotowania. Ja tymczasem udam się na zasłużony spoczynek. Snucie intryg jest takie męczące... [Korion i Director odchodzą, Cezar przenosi się do sypialni]
Scena 2
[Bohaterowie są na sali senatu. Pośrodku stoi trzech kandydatów: Cezar, Dotus i Populus. Trwa ożywiona debata. Nagle podnosi się jedne z senatorów.] B:Cezarze, dużo mówisz, a tak niewiele powiedziałeś. Jak wytłumaczysz fakt, że nie spełniłeś ani jednej obietnicy wyborczej? [W tym momencie sala zamarła. Cezar lekko się zasępił.] C: Mój Brutusie, to zabawne słyszeć umoralnienia z ust największego zdziercy, jakiego pamięta ten lud.[Podnosi się śmiech na sali.] Wymień choć jedną rzecz, której nie zdołałem osiągnąć! [Oczy zebranych zwracają się ku Brutusowi] B: Przykłady są mnogie. Choćby to, że przez ostatnie lata twoich światłych rządów wybudowano zaledwie osiemdziesiąt mil kamiennych dróg. Tymczasem kupcy grzęzną z wozami w błocie! [Cezar bezradnie rozkłada ręce] C: Chęci miałem jak najlepsze, niestety, zastałem wszystko w fatalnym stanie. Poprzedni dwór zostawił pustą kasę imperium. [Do dyskusji włączył się Populus] P:Poprzedni dwór nie zatrudniał takiej hordy urzędników, jaka jest teraz, Cezarze. Dziś, moi drodzy wyborcy, na jednego legionistę przypada aż trzech urzędników! Rządy mojego stronnictwa nigdy by na to nie pozwoliły! [Populus bierze do rąk papirus] P: Oto mój program, sporządzony przez najtęższe głowy rzymskiej opozycji. Znajdziecie w nim pomysły, jak zlikwidować bezrobocie, i rozkręcić gospodarkę... [Cezar wyrywa pismo z rąk Populusa] C: Zobaczmy,...tak..mhmm. No tak. Muszę przyznać, Populusie, że nawet ja zmieściłbym tyle kłamstw na jednym dokumencie. Ciekaw jestem, jak chcesz sfinansować te oświecone idee? P: Można chociażby przetopić złote posągi, i zainwestować to w gospodarkę. Ponadto, zagraniczni kupcy powinni wreszcie zacząć płacić podatki! I, co najważniejsze, minister Fiskus musi odejść! [W części sali obrad podnosi się wrzawa] C: Miarkuj słowa, czcigodny Populusie, gdyż z tak długim językiem żywot będziesz miał krótki... [Słychać odgłosy aprobaty z drugiej strony sali] C: Poza tym, jeszcze brzęczą denary, jakies zapłacił za miejsce w tym szacownym gronie. P: Cezarze! Zupełnie nie wiem, o czym teraz mówisz. Jeżeli masz dowody, to przedstaw je nat... C[przerywa]: Zdejmijmy zatem maski. Korionie! [Wchodzi Korion z sakiewką denarów] C: Powiedz tu zebranym, jaką rozmowę usłyszałeś przed ostatnimi wyborami! K[podnosi sakiewkę do góry]: Te oto pieniądze otrzymał jeden z urzędników, w zamian za przyjęcie Populusa w poczet izby! [Emocje na sali sięgają zenitu] K: Co więcej, Populus stwierdził wtedy, że za współpracę czeka jeszcze niejedna sakiewka! [Rozlega się buczenie i krzyki: Hańba, hańba!] [Populus macha ręką i siada w ławach] C[do siebie]: Coś takiego! W tej prowokacji Korion prześcignął sam siebie. Cóż, Populus powinien wiedzieć, że polityka to nie jest zajęcie dla sentymentalnych panienek. [Do głosu dochodzi Dotus] Koledzy! Ile jeszcze będziemy znosić rządy tego tyrana? Wszak Imperium Rzymskie nie powinno być kierowane przez kogoś odpowiedzialnego i sprawnego. Tymczasem, państwo przypomina dziś jeźdźca bez głowy! C[do siebie] : Też go możesz wkrótce przypominać, poczciwy Dotusie. Ehh, ci moi kandydaci wymknęli się trochę spod kontroli. Całe szczęście, że i na tego gagatka coś znalazłem. D: Byłem ostatnio na prowincji i rozmawiałem z ludem. Poddani domagają się zmian. Chcą swobody i godnych warunków życia! C: Doprawdy, byłeś wśród ludu? To pewnie rozmawiałeś też ze swoimi własnymi chłopami? Dla nich tez pragniesz wolności? D: Nie łap mnie za słowa, Cezarze, to po prostu nie przystoi! C: Czekaj, czekaj! Czy to nie podczas przyjęcia w twoim majątku zatruł się ostatnio namiestnik Hiszpanii? [Wśród senatorów widać poruszenie] D: To..to był nieszczęśliwy wypadek. Po prostu niefortunne zrządzenie losu... C: Hmm, domyślam się, że tak możny patrycjusz jak ty, potrafi sterować „przypadkami”. Inaczej nie zaszedłbyś tak daleko. Zupełnie, jak twój przodek, który walczył w armii Galów przeciwko Rzymowi. Ten to potrafił sobie zorganizować szczęście! [Dotus kompletnie się załamał] D: Jak możesz, Cezarze! Po pierwsze, to mój dziadek wcale nie był w armii Galów. Po drugie, to było tylko kilka miesięcy, i nie z własnej woli. [Po sali rozeszły się odgłosy śmiechu i politowania] C: Dobrze, moi drodzy. Wysłuchaliśmy zatem wyczerpujących wystąpień trzech kandydatów. Dobrze się teraz zastanówcie, na kogo oddać swój głos i denary. Właściwie, to wybór nasuwa się automatycznie...Niniejszym zamykam posiedzenie Senatu. A teraz powróćcie do swoich domów i rodzin, o ile Populus i jego kompani znowu nie zablokują dróg. [Na te słowa Populus zrywa się jak oparzony] P: To skandal, takie pomówienia! Ja tylko walczę o prawa najbiedniejszych obywateli! C: Ciężko w to uwierzyć. Papirus przedstawiony na tej sali mówił zupełnie co innego. Poza tym[wskazuje na rękę Populusa], tej drogiej biżuterii nie wymodliłeś chyba w świątyni? Obyś miał tyle bogactwa w sobie, co na sobie... A teraz wybacz, musze udać się na skromny posiłek. Zgłodniałem od tej całej paplaniny. P[do siebie] : Skromny posiłek? Ten człowiek pochłania więcej jadła niż cały legion...
Scena 3
[Cezar ucztuje. Niedaleko są też Messalina i córka Oktawia. Korion dyskretnie pilnuje drzwi. Kolejne potrawy sa podawane przez Ludiusa - nadwornego pregustatora] C: Ludiusie! Przednia potrawa,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil marunio1983
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…