Wróć do katalogu

impuls

jedno spojrzenie? a może coś więcej?

Korena, opublikowano , 12 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Słońce prażyło niemiłosiernie. Prawie nagie ciała lepiły się od potu w autobusowym ścisku. Na niebie nie było ani jednej chmurki. Jedynie tłok w ogólnodostępnych środkach transportu świadczył o tym, że życie wre nadal. Monika odgarnęła z twarzy kosmyk mokrych włosów, rozglądając się dookoła. Przez kark przeszedł ją nieprzyjemny dreszcz, gdy ujrzała szydercze spojrzenia grupki nastolatków, stojących nieopodal. Ci młodzi ludzie skupiali na sobie uwagę całego autobusu, jawnie wyśmiewając innych, oraz wytykając palcami, kto i dlaczego im się nie podoba. Przycisnęła mocniej teczkę, którą dzielnie dzierżyła w ręku. Takie coś nie jest w stanie wyprowadzić jej z równowagi. Nie teraz. Nie dzisiaj. W końcu nie na darmo rano zadecydowała. W końcu musi wziąć sprawy w swoje ręce! Jeśli dziś nie dostanie tej pracy, to już nigdy! Jeszcze kilka chwil, zaledwie kwadrans i znajdzie się w biurze. Oko w oko ze swoim szefem.... Lub raczej PRZYSZŁYM szefem, jeśli tylko spotkanie pójdzie tak jak to sobie zaplanowała. Przed wyjściem sprawdziła dokładnie czy ma wszystko. CV, podanie o pracę, zdjęcia.... Na wszelki wypadek wzięła też parę dyplomów. Nie będą mieli, do czego się przyczepić! Nie pozwoli na to! Dziewczyna jednak, w tej chwili, zamiast skupić się na przebiegu rozmowy, którą za moment będzie zmuszona przeprowadzić nie mogła przestać myśleć o gorącu, które paliło jej ciało. W myślach zadawała sobie pytanie, „Dlaczego akurat w dniu kiedy ona zamierza starać się o pracę muszą być 34 stopnie na termometrach? Dlaczego ona musiała odstawić się jak młoda pani prezes, kiedy na dworze jest taka temperatura?”. Swoją drogą musi śmiesznie wyglądać, pośród praktycznie nagich nastolatek i nastolatków ubrana w kostium z długim rękawem i spódnicę za kolana. Była na siebie zła. Wcale nie potrzebowała tej posady. Owszem. Chciała mieć swoje stanowisko... Chciała osiągnąć coś w życiu, ale czy to musi być akurat TO biuro i TEN budynek? Oczywiście, że nie! Mogła teraz spokojnie siedzieć w domu z włączoną klimatyzacją i czytać książkę, którą przyniósł jej Sebastian. Mogła... Więc czemu nie została? Trudno powiedzieć… Chore ambicje? Przesadna wiara we własne możliwości? Któż to może wiedzieć? Mimowolnie spojrzała na swoją dłoń. W miejscu, na którym widniała obrączka zauważyła delikatne zaczerwienienie. Widocznie ręką nie zdążyła się jeszcze przyzwyczaić do krążka, który Monika nosiła już od jakiegoś czasu. Minęło, bowiem dokładnie 6 miesięcy od momentu, kiedy stała przed ołtarzem i podniosłym, pewnym siebie głosem powiedziała "Tak". Gdyby tylko wiedziała, że od tego czasu wszystko zacznie przypominać monotonny program telewizyjny, który zwykł powtarzać się każdego wieczoru, 5 razy przemyślałaby wszystko, zanim zgodziła się wyjść za Arka. Teraz, bowiem każdego wieczoru potrafiła, co do joty przewidzieć jak będzie wyglądać kolejny dzień. I nie myliła się, bo odkąd wyszła za mąż wszystkie dni wyglądały tak samo. Zwykle siedziała sama do późnej nocy wykonując porządki i inne prace związane z domem. Arek wracał o różnych porach. - Ostatnio coraz późniejszych. Nienawidziła tego. A już napewno nie znosiła, że co rano dając jej całusa w policzek mówił "Dziś będę wcześniej. Obiecuję". I zawsze łamał dane słowo. Monika pogrążona w swoistego rodzaju letargu nawet nie zauważyła, kiedy autobus przejechał przez Plac Zawiszy i powoli zbliżał się do Dworca Centralnego. Ona nie widziała, co znajduje się za oknem. Nie spostrzegła nawet, że obok niej zwolniło się miejsce. Starsza pani, która zajmowała ten fotel ustawiała się przy drzwiach i kiedy autobus zatrzymał się na Placu Starynkiewicza, wysiadła. Wsiadły dwie kobiety w kwiecie wieku, plotkujące głośno i chichoczące co jakiś czas jakby były pijane. Weszła także jakaś dziewczyna z małym dzieckiem na ręku i młody mężczyzna. Miał, co najwyżej 30 lat, ciemne włosy i głębokie zielone oczy. - Przepraszam - powiedział do Moniki próbując przecisnąć się w głąb pojazdu. Ona jednak zamiast wykonać jakikolwiek ruch odwróciła jedynie głowę i spojrzała na twarz młodzieńca. On także, mimo upału, ubrany był dość specyficznie, mianowicie w czarną koszulę - co prawda z krótkim rękawem - i spodnie od garnituru. Na szyi uwiązany miał ciemny krawat. W momencie, kiedy ich spojrzenia spotkały się poczuła jak ciepły dreszcz przechodzi jej po plecach. Przez moment nie mogła złapać tchu. Czuła się jakby coś ciężkiego spadło na jej serce i przyciskało je do piersi. Wiedziała również, że jej tętno przyspieszyło się. Przez ułamek sekundy Monice wydawało się, że zna tego osobnika od dawna, że wie o nim prawie wszystko. I kiedy on patrzył w jej oczy... Właśnie w tej chwili wiedziała, że on czuje to samo. Tylko, dlaczego? Co takiego kierowało umysłami dwójki całkowicie obcych sobie ludzi, że poczuli jakąś bliżej nieokreśloną więź? Tak jakby rozpościerał się między nimi jakiś niewidzialny sznur, który pomału przybliżał ich do siebie. Przez chwilę dziewczyna chciała spojrzeć czy rzeczywiście między nimi nie pojawiła się jakaś linka. Wystarczył jednak ułamek sekundy aby zrezygnowała. Poczuła bowiem, że nie chce spuszczać go z oczu. Boi się zatracić to, co zyskała w ciągu tych paru sekund... Choć gdyby ktoś ją zapytał, CO TAK NAPRAWDĘ zyskała, zapewne nie byłaby w stanie odpowiedzieć. Jedno było pewne. W tej właśnie chwili ona, dojrzała kobieta, która dawno temu wyrosła z dziecięcych marzeń o pięknej i romantycznej miłości, nagle poczuła, że ta naprawdę istnieje. Osoba patrząca na to wszystko z boku dowiedziawszy się, co takiego stało się między tą dwójką…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych