Informator
Pierwsza cześć cyklu opowiadań o upadłych aniołach, zainspirowanych grą fabularną White Wolfa "Demon: The Fallen".
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Informator
-Te bestie o które pan pyta to demony z piekła rodem. Upadłe anioły które razem z Lucyferem stanęły przeciw Bogu u zarania dziejów.-podstarzały azjata zmarszczył brwi i nachylił się z fotelu nad Koyoujim.- Ale po co pan pyta? Większość faktów to tylko legendy, a nie wygląda mi pan na angelologa-maniaka - człowiek uśmiechnął się lekko. -A co by było gdybym jakiegoś widział? - zapytał się Koyouji -Poradził bym panu wizytę u psychoanalityka - mężczyzna uśmiechnął się ponownie- jego rozmówca popatrzył na zegarek - Więc muszę już do niego iść - Koyouji wstał i zaczął iść w kierunku drzwi. - Niech pan poczeka - starszy człowiek zerwał się z siedzenia - Chyba pan nie mówi prawdy? - A co jeżeli tak? - Niech pan nigdy nic od nich nie bierze, podobno w zamian za przysługi mogą zabrać duszę - ton mężczyzny wskazywał, że mówi poważnie. Koyouji patrzył sie na niego chwilę w milczeniu, w końcu rzucił. - Dziękuje za rozmowę, dowidzenia- wyszedł. Przez chwilę czuł na sobie spojrzenie starego okultysty którego tak długo szukał. Rozmowa nie była długa, ale dowiedział się z niej tego co chciał. Jego informator mógł nie być tak bezinteresowny za jakiego chciał uchodzić. Jego rady były cenne i nie raz uratowały mu już życie, bardzo ułatwiały mu też pracę. W zamian żądał tylko zapalania codziennie kilku kadzideł na buddyjskim ołtarzyku. Na razie nie zaprzątał tym sobie jednak myśli. Jego informator był mu jeszcze potrzeby ten jeden jedyny raz. Później zabierze odłożone pieniądze, wyjedzie gdzieś zrobi sobie operacje plastyczną i zapomni o wszystkim. Koyouji postanowił naprawić niedopatrzenie którego się dopuścił w związku z ostatnim zleceniem. Zabił jednego z wrogów Yakuzy, ale zostawił świadka. Kobieta, jego córka jakimś cudem zdołała mu uciec. Warunki zadania były jednak takie, że cała sprawa ma wyglądać na wypadek i nikt żywy, poza oczywiście nim, nie miał tego wypadku oglądać. Koyouji cenił się, cenił swój honor i nigdy nie zostawiał niezałatwionych spraw. Jednak do znalezienia tego świadka był mu potrzebny Mortiel - jego informator. Sam też próbował ją zlokalizować, ale bez powodzenia. Kobieta była szefową firmy ochraniarskiej, dobrej firmy zatrudniającej ludzi znających się na rzeczy i chyba przeczuwała że zabójca jej ojca chciałby się zająć także nią. Wrócił do domu, zrobił sobie herbaty, chwilę odpoczął. Potem pociągnął kilka łyków sake i razem z garścią kadzidełek udał się do małego buddyjskiego ołtarzyka, który stał w jednym z jego pokoi. Zapalił je w ustalonej kolejności, usiadł w japoński sposób na macie i pogrążył się na kilka minut w medytacji. Potem szeptem zaczął wypowiadać słowa.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Spike
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…