Insygnia Wiatru cz.1
Jest to przygoda o młodym chłopaku który znalazł się w posiadaniu niezwykłego przedmiotu... Insygni Wiatru... Przewiduje dosyć opowieść...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ardo siedział na wzgórzu wpatrując się w zachodzące słońce. Miało piękny kolor. Było blado czerwone i mieniło się złocistym światłem. Chłodny wiatr poruszał jego ciemnymi włosami. Spojrzał na stojące opodal drzewo które zaczęło szumieć potrząsane strumieniami powietrza. Dźwięk ten rozpływał się po dolinie. Starał się nie myśleć o niczym. O niczym co by mogło zakłócić ten spokój który tak cenił. Za jego plecami znajdował się poruszany lekko przez fale statek którym przypłyną. Cieszył się że w końcu może stanąć na suchym lądzie nie martwiąc się o uderzające fale. Nie lubił pływać, czasem sam się zastanawiał czemu w ogóle zgodził się na tę podróż. Popatrzył w dół zbocza na którym siedział. Dotkną dłońmi trawy porastającej praktycznie wszystko dokoła i mocno się odepchną. Spadając rozłożył ręce. Uwielbiał to robić, czul się wtedy wolny i bez granic. W pewnym momencie wyprostował się i zaczął zsuwać się po żwirzastym stoku. Gdy był już na dole ruszył w stronę zachodzącego słońca. Szedł wzdłuż plaży, wsłuchując się w szum fal, gdy nagle usłyszał, czyjś głos w oddali. W Jego stronę biegł posłaniec, poznał go po czerwonej szarfie którą nosili portowi gońce. - Panie… - zaczął zdyszany. – Zaczęli wyładowanie statku. - Nareszcie. – westchną i ruszył w stronę portu. – To już wszystko. Dziękuje. Idąc wzdłuż plaży doszedł do miejsca w którym zacumował statek którym przypłyną. Zaczął przyglądać się towarom wynoszonym za statku. Najcięższe przerzucane były na ląd przymocowane na linach do żurawi. Były to duże skrzynie wypakowane zapewne wszelakimi dobrami które przybyli kupcy zamierzali sprzedać z dobrym zyskiem, jednak nigdzie niebyło widać niedużej żelaznej skrzynki. Ardo podszedł do człowieka dyrygującym rozładunkiem. - Przepraszam… - rzekł niepewnie widząc że człowiek ten był zajęty. - Co! – rzucił zrzędliwie, poczym odwrócił się w stronę Arda. - Wypakowaliście już niedużą żelazną skrzynie? - Co? – spytał poirytowany. – A skąd mam wiedzieć. Czy ty widzisz jaki to wielki statek? – Ardo skrzywił się. – Tu jest mnóstwo skrzyń… nie zawracaj mi głowy, i tak mamy opóźnienie. – stwierdził poczym zaczął przewracać kartki ze spisem towarów. Ardo stał skołowany. Nie wiedząc co ma powiedzieć. - Nie mam nic takiego na liście. Wtem Ardowi przeszło przez myśl że zgubił przesyłkę. „Nie to niemożliwe pomyślał. Nie mogłem jej zgubić bo nigdy jej nie miałem. Jeśli… Nie to ktoś inny popełnił błąd. Ale i tak musze ją odnaleźć, musi tu być. Może celowo niema jej w spisie.” - Mogę się tu trochę rozejrzeć? Zarządca przyjrzał mu się. - Przypłynąłeś tym statkiem? - Tak. Nie jestem złodziejem. – zapewnił. – chce odnaleźć co do mnie należy. - Skrzynka. Ech Idzi już tylko nie przeszkadzaj moim ludziom. Jak skończą będziesz mógł wejść na statek. – dodał obojętnie. Po tej rozmowie ruszył w stronę magazynu, gdzie znoszono wszystkie towary. Wyglądał jak wielka stodoła, którą powiększono aby pomieściła przypływające towary. Całe to miejsce nie przypominało klasycznego portu, jakie bywały w miastach. Znajdowało się tam długie rozłożyste molo, a nieopodal brzegu stało parę chat. Pomiędzy nimi płonęło ognisko, przy którym panował gwar zabawy. W pobliżu stał jeden duży trzypiętrowy budynek, częściowo wykonany z kamienia. Słońce już prawie zaszło, a on wciąż był w porcie. „Cały czas wynosili duże ładunki. To czego szuka musi być na statku. Nie mam czasu czekać aż oni skończą.” Zakradł się do statku i wdrapał się na niego po tylniej linie. Udało mu się dostać na górę niepostrzeżenie i natychmiast zaczął poszukiwania. Znajdował się na górnym pokładzie, ale wszelkie towary trzymano pod pokładem. Pochodnie rozjaśniały mrok tworząc łuny światła. Robotnicy wciąż pracowali przy rozładunku. Ardo podniósł linę wiszącą na haku i jeden koniec przywiązał do poręczy, poczym spuścił się po niej, aby wejść przez klapę na działo, znajdujące się pod pokładem. Zwinnie wsuną się do sirotka i rozejrzał. „Tu już byli, jest pusto.” – stwierdził niepokojąco w myślach. „Musze zejść niżej.” Ruszył do przejścia, gdy nagle na schodach pojawił się jeden z tragarzy. Ardo szybko schował się za ścianą w nadziei że zostanie niezauważony. Na szczęście osobnik przeszedł bokiem i znikną przy wyjściu na górny pokład. Odetchną z ulgą. „Musze być ostrożniejszy.” Ruszył schodami w duł tak…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ardo
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…