Insygnia Wiatru cz.5
Ognisty Bój
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ardo poczuł powiew wiatru i otworzył oczy. Otaczała go biała mgła, tak gęsta że można było ją poczuć. Dalej była tylko ciemność. Tak szkarłatna jakiej w życiu nie widział. Z ciszy wyłonił się czyjś głęboki szybki oddech, który jakby zaczął się zbliżać. Wtem z sykiem zawiał porywisty wiatr, tak silny że Ardo zasłonił twarz. Wszystko umilkło. Przez gęstą mgłę ujrzał cień, który zaczął przybierać kobiece kształty. Postać wyciągnęła rękę, a powietrze znów się wzburzyło. Ardo zrobił krok do przodu, poczym poczuł coś dziwnego, jakby nagle wyrwano go z otępienia. Usłyszał R Y K tak głośny i wielki jak gdyby stało nad nim ogromne monstrum. - Pomóż!!! – rozległ się krzyk, a on sam zaczął spadać i znikać w ciemności. Gwałtownie otworzył oczy, a poranne słońce lekko go oślepiło. Leżał dysząc na łóżku w budynku mieszkalnym. Większość będących tam strażników jeszcze spała. Po paru minutach wstał. Był trochę zmęczony, jednak musiał stawić się przy wschodniej bramie wedle ustaleń. Zabrał swoje rzeczy i ruszył na miejsce. Po drodze zastanawiał się czy nie zaopatrzyć się w jakiś prowiant, jednak i tak był już spóźniony. Poza tym wszystko było jeszcze zamknięte. Wtedy przypomniał sobie że nie zapłacił wczoraj za jedzenie w gospodzie. Przy bramie stał już Edmund, a obok niego dwa konie. - Spóźniłeś się! – krzykną. – Słońce już dawno wzeszło lepiej się pośpiesz. Ardo podbiegł do niego wskoczył na konia i razem pojechali drogą przez las. Przy najbliższym rozjeździe czekał na nich Zurias w zielonym płaszczu. - Masz przebierz się. – rzekł rycerz podając Ardowi związaną paczkę. – To skórzany pancerz. Nie krepuje ruchów i jest dość odporny na ciosy. Jest twój. Ardo szybko założył nową zbroje, a na nią zarzucił swój płaszcz, poczym ruszyli w dalszą drogę. - Hej, a jak zamierzacie go znaleźć? – rzekł Ardo dosiadając konia. - Posługuje się magicznymi kamieniami. Emituje z nich potężna energia, którą potrafię wyczuć. Ruszajmy czym prędzej. Jechali ubitą piaszczystą drogą poczym odbili na wschód, w duł niewielkiej rzeki. Wiał ciepły wiatr, a w wodzie odbijały się promienie słońca. Jechali tak w ciszy, którą wkrótce przerwał Ardo po chwili namysłu. - Jeśli ty możesz go wykryć, to czy on nie wykryje nas? Wtedy… - Nie! – wtrącił Zurias. – gdyby tak było nasza wyprawa była by bezsensowna. Fakt że posiadam przedmioty mające magiczną aurę. Jednak potrafię ukryć ich moc, tak że nawet bardzo doświadczony mag by ich nie odkrył. Tak samo jak twój płaszcz. To niezwykle przydatna rzecz. Dojechali do niewielkiego urwiska i zsiedli z koni. Edmund podszedł do krawędzi, rozejrzał się poczym rzekł. - Dalej pójdziemy pieszo. - Jesteś pewien że go tam znajdziemy? - Pewności nie mam. Wszędzie dokoła wyczuwam aurę, jednak w tym kierunku jakby mocniejszą. - Więc jest już blisko powinniśmy się pośpieszyć. – zaczął entuzjastycznie Ardo. - To nie jest takie proste on posiada niezwykle potężny przedmiot. Nawet nie zdaje sobie sprawy jak bardzo jest niebezpieczny. Jeśli dostanie się… - umilkł widząc spojrzenie Edmunda. – Zostawia po sobie ślad. Tak jak psy tropią po zapachu, my robimy bardzo podobnie. Ardo popatrzył na towarzyszy. Był lekko zaniepokojony. Czuł że nie powiedziano mu o wszystkim i powinien być bardziej ostrożny podczas dalszej podróży. By nie wzbudzać wątpliwości ruszył w duł urwiska, schodząc ostrożnie po kamieniach. Na dole las był mniej gęsty. Drzewa stały w takiej odległości że po miedzy rozłożystymi koronami przemykały białe chmury, a tam gdzie ich nie było jaśniało niebieskie niebo. Marsz przy takiej pogodzie był dość relaksujący, pomijając powód tej wędrówki. Pomimo powago pozostałych Ardo starał się o niczym nie myśleć, korzystając ze słońca. Stanęli w śród szumiących drzew, naprzeciw gęstej ściany zieleni. - Jest gdzieś w tej gęstwinie. – rzekł Zurias skupiając wzrok po miedzy drzewami. - Łatwiej mu się tam bronić. Musimy uważać. – dodał Edmund. - Nie musisz tego przypominać. Tym razem nie pójdzie mu tak łatwo. – odrzekł pewny siebie Ardo, ruszając przodem. Pozostała dwójka poszła bokami, mając nadzieje na otoczenie przeciwnika. Poruszali się prawie bezszelestnie, stąpając po wysuszonej ściółce, aż las się nieco rozrzedził, tak że można było poruszać się bez problemów. Rozległ się zgrzyt pękającego gruntu, poczym ze szczelin wystrzelił ogień. - To zasadzka! – krzykną Ardo omijając płomienie. Zurias uderzył swą laską w ziemie, a wszystkich oślepiła łuna białego światła. Gdy znów otworzyli oczy płomienie zniknęły. W ich miejscach leżał popiół i żar. Przed nimi stał Felias. W tym samym płaszczu co ostatnio, jednak tym razem jego twarz wydawała się o wiele mroczniejsza. Spowijał ją Gniew, a on sam budził grozę. Jego ręce płonęły, jednak spowodowane było to jakimś zaklęciem. Edmund wyciągną potężny półtora ręczny miecz chwytając go prawą dłonią. W drugiej trzymając szeroką tarczę, ruszył pędem przeskakując poprzepalane gałęzie, aby jak najszybciej dostać się do mrocznego maga. Miało się wrażenie że mosiężna zbroja którą miał na sobie prawie nic nie waży. Już prawie był przy nim gdy nagle otoczyła ich kolumna ognia. Zasłaniając się tarczą znikną w niej. Widząc to Ardo rzucił się w ich kierunku z mieczem w ręku, gdy nagle ogień rozproszył się niczym zdmuchnięta pochodnia. Po środku stał Edmund wyciągający miecz z ziemi. Odchylił go na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ardo
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…