Wróć do katalogu

Inteligentne cierpienie Marcina

Opowiadanie o chłopcu, który boryka się z problemami natury psychicznej i emocjonalnej

Psycholek, opublikowano , 6 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Marcin zawsze był inny. Nawet jako niemowlę płakał mniej niż inne dzieci, jak gdyby wiedział, że to nie ma sensu. Jako 4-latek umiał czytać. Z pisaniem było gorzej ale do dzisiaj jego pismo pozostawia wiele do życzenia. Choć to akurat podobno oznaka inteligencji. W szkole od początku się wyróżniał. Nie miał większego problemu właściwie z niczym... No, może jedynie wychowanie fizyczne nie było jego mocną stroną. I już tu zaczął się problem. Koledzy nie darzyli go zbytnią sympatią, wszak nikt nie chce trzymać się z łamagą. Poza tym był cichy i nieśmiały co raczej nie sprzyja kontaktom z innymi. To sprawiało, że mimo swych ponadprzeciętnych zdolności – a może właśnie przez nie – czuł się wyobcowany. Samotny w tłumie. Ludzie nie zauważali go a on z czasem przyzwyczaił się do tego. Tak było nawet wygodnie, przynajmniej nie trzeba było walczyć z nieśmiałością. Teoretycznie. Bo w praktyce nieśmiałość wywoływała stres na każdym kroku. Nikt nie nauczył go walczyć ze słabościami. Jeśli coś mu się udawało to dobrze, jeśli nie to trudno. I tak wyrósł w przekonaniu, że nie warto się wysilać, więc w pewnym momencie życia przestał to robić. Na początek przestał się uczyć. Był zdolny więc nie miał problemu ze zdaniem do następnej klasy. Ale nauczyciele zauważyli, że obniżył loty. Mieli pretensje, wiedzieli, że może więcej. Ich pretensje to był kolejny cios dla jego wrażliwej duszy. Zaczął odczuwać niechęć do nauczycieli. A tym samym do szkoły. Szkoła zaczęła być jednym wielkim problemem, który przerastał go psychicznie. Bał się każdego następnego dnia. Uciekał w sen, wieczorem szybko się kładł i usiłował usnąć by nie myśleć o niczym. Ale noc mijała a problem nie znikał. I tak żył – od weekendu do weekendu... Pozostawiło to trwały ślad na jego psychice. Wpadł w depresję. W końcu ktoś to zauważył. Rodzice zabrali go do psychologa. Dostał tabletki. Pomogły. Ale nie czuł się po nich dobrze, działał jak automat. Więc wziął się za siebie a tabletki odstawił. Udało się. Radził sobie bez tabletek. Ale nigdy już nie był sobą. Jeśli wiedział, że nie wywiązanie się z jakiegoś obowiązku ujdzie mu na sucho to po prostu tego nie robił. Konsekwencje jednak zawsze były i wbijały go w jeszcze większy dół emocjonalny. I tak wygląda całe jego życie, jedna wielka ucieczka przed rzeczami, które zdają się go przerastać. Bo chociaż mógł wiele to nie próbował więc w jego umyśle zakorzeniło się przekonanie, że nie może. A skoro nie może to po co próbować. Ale jeśli nie spróbuje to spadną na niego konsekwencje bezczynności. I tak kółko się

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych