Iperyt
III Zlot Poetów Polski Zachodniej. Jest na nim dziennikarz, który ma za zadanie napisanie artykułu do gazety. Uda mu się? Zobaczymy.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Poeta Jarosław. Melancholik ...... ...na ołtarzu prawdy położyli różę. róża zwiędła, zaraz i opadła. gdzie jest prawda? ...... - To na prawdę twoje? - Moje. Ba. - Wspaniałe. - Dziękuję. Dziękuję bardzo. - I gdzie jest prawda? - Słucham? - No gdzie jest ta prawda, o której pisałeś w tej ostatniej zwrotce? - Cóż.... trudno powiedzieć. - Poeta położył sobie palec wskazujący na ustach i spojrzał w stronę sufitu - Wymagasz ode mnie analizy mojego wiersza. Chcesz, bym go objaśnił laikom, którzy go czytają i czytać będą, tego żądasz? Khe, khe ... - zakasłał lekko, osłaniając sobie usta dłonią. - Jeśli możesz, to tak. I jeszcze kim są ci, co różę położyli, to mnie niezmiernie ciekawi. - Nie. Nie mogę. Nie chcę. Samemu trzeba dojść do tego. Każdy będzie wiedział, gdzie jego prawda leży, gdzie się znajduje, rozumiesz co do ciebie mówię? - Niezupełnie. Masz inny wiersz? A może następną zwrotkę tego o ołtarzu? Łatwiejszą do interpretacji? - Oczywiście. Ale nie podzielę się tym z tobą. Moja sympatia nie stoi blisko ciebie, jeśli rozumiesz co mówię. - Rozumiem. (brudne myśli, które muszą zostać ukryte) To ja teraz coś powiem. Jesteś paskudnym, obleśnym typem, z manią wielkości i pogardą dla innych. Nie szanujesz swoich wielbicieli a twoje... - Przecież pozwoliłem mówić mi na "Ty". Waham się, co by nie cofnąć tej propozycji. Pochopnej i nieprzemyślanej, jak to teraz widzę. Huh. - Cofnij, pewnie że cofnij. Nie sprawiało mi przyjemności, to całe mówienie ci na "ty", Panie Poeto. - Cóż. Mój czas dla pana uważam za wyczerpany. Żegnam. - Poeta odwrócił się, podniósł wysoko głowę, pokazując rozmówcy, czyli mnie, swoją pogardę, i odszedł w stronę palarni, gdzie stali jego koledzy/koleżanki po piórze. Zostałem sam na korytarzu. Nie na długo. Zauważyłem oto Poetę Edmunda, maga pióra, mistrza słowa, geniusza kreacji. Podszedłem. ..... Poeta Edmund. ..goła noga na gołym kolanie kiwała się ruchem stałym w kole a palec u stopy też goły bo niczym nieokryty wystawał ciekawie paznokcia ale to boli, boli, boli, bol, bo, b.
- O, to dobre jest. Na konkurs napisałeś specjalnie? - Tak. - Możesz coś więcej powiedzieć na temat wiersza? Kto jest podmiotem, gdzie umiejscowiłeś sedno sprawy, jakie przesłanie niesie Twój wiersz dla ludzkości? Takie podstawowe sprawy, wiesz. - Tak. - Co tak? Możesz naszkicować bardziej konkretnie? - Tak. - Słucham? - Tak. - Dobrze się czujesz? Po oczach widzę, że nie wiesz dokładnie gdzie jesteś. - Tak. Machnąłem ręką tylko, w geście rezygnacji. Od tego delikwenta wiele się nie dowiem. Stał, oparty plecami o ścianę korytarza i roztaczał wokół siebie aurę tajemniczości. Może ja się nie znam na tych wszystkich poetach, ich wrażliwości, ich świecie wewnętrznym, ale moim zdaniem, to Poeta Edmund był na niezłych tabletkach zmieniających rzeczywistość. I czy, jeśli w ogóle, będzie miał szansę zdobyć jakąś nagrodę wierszem o gołych nogach? Nie sądzę. O gołych babach może? Ale ja jestem laik i nie będę się wypowiadał na ten temat. ............... Poeta Xul (to pseudonim artystyczny pewnego urzędnika samorządowego z Piły)
Na Boga! Polacy! Ku Słońcu oczy me wpatruję! I co widzę! Wolność! Równość! Zwycięstwo! I sztandar i krew i łzy szczęścia!! Podnieśmy czoła Podnieśmy nosy Podnieśmy brody Podnieśmy głowy Polacy!! ... - Mocne. Fajne. Mnie zaispirowało do działania. - Co pan powie? Naprawdę? - Tak. Poczułem się mocniejszy, pewniejszy, taki rześki nawet, bym to tak ujął w słowa. - To po moim wierszu pan uzyskał wszystko? Ależ ciekawe, wie pan? Ja go napisałem, zainspirowany pewną historią obyczajową z mego miasta. Pan sobie wyobrazi....... Ale, ale, mamy czas na takie historie, czy jest pan mocno ograniczony w ramach czasu? - Nie, jest okej, niech pan mówi. - Więc taką oto historią zaispoirowałem się. Już mówię. Żona jest weterynarzem w Pile, prowadzi lecznicę dla zwierząt, szczepi koty, czyści psom uszy, odrobacza króliki. I u niej pracowała taka praktykantka, młoda dziewczyna, po studiach zaraz toto. Z prowincji. No, ale przecież moja Piła to nie jest jakaś, proszę pana, metropolia, niczym Londyn czy Kalkuta, ale mała też nie jest, taka w sam raz na wielkość. Kiedyś to nawet województwem byliśmy. Pan nie pamięta, bo pan młody, ale takie czasy były. Na czym to ja..? A. Dziewczyna miała przydział do lecznicy dla zwierząt zupełnie innej, niż ta mojej żony. Jechała sobie pekaesem do Piły, z wioski Częczewo, rozmawiała z kierowcą, bo na pierwszym siedzeniu usiadła, a jest osobą wielce komunikatywną i sympatyczną. Jakiś tam zbiegiem okoliczności wygadała się o stancji, na której będzie mieszkać na praktykach. A ten kierowca akurat, pan słucha teraz, na to jej gadanie, że on zna właścieciela tej kamienicy. Że to straszny pijak, łachudra, cham. I że ta dziewczyna długo tam nie wytrzyma, na tej stancji. I dał jej numer telefonu do swojej kuzynki, która ma pokój do wynajęcia na Kotuńskiej Drodze (taka…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Belbo
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…