Wróć do katalogu

Iskra

Pierwsza część tzw. "Tryptyku miejskiego". Opowiadanie należące do gatunku clerical-fiction. Przedstawia losy Gabryjela - jednego z aniołów, który żyje na Ziemi.

AngelGab, opublikowano , 9 min czytania, 3,9 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Popatrzył w lustro. Widok nieładnej, okrągłej twarzy tym razem go ucieszył. Powoli zaczynał przyzwyczajać się do swego nowego wyglądu. I chociaż niekiedy tęsknił za bujnymi, kruczoczarnymi lokami, potężnie i proporcjonalnie zbudowanym ciałem, to jedyne nad czym w tej chwili się zastanawiał, to czy nie zmienić swego wyglądu na jeszcze bardziej odpychający. On – Gabriel, Anioł Pana. W żadnym z momentów historii jeszcze nie przybierał takiego wyglądu – średni wzrost, krótkie blond włosy, dziwny nieomal rudy zarost. No i lekka nadwaga. Uśmiechnął się sam do siebie na widok śmiesznie zarysowującego się pod koszulą brzuszka. Jedyne co pozostało mu z poprzedniego wyglądu, to oczy. Piękne niebieskie oczy, które odkrywały nieznaną nikomu tajemnicę. Po krótkiej chwili namysłu zdecydował, że jednak nie warto zmieniać swego wyglądu na brzydszy. Lepiej zostawić wszystko tak jak jest. To powinno ułatwić wykonanie czekającego nań zadania. Dokończył poranną toaletę, zjadł śniadanie i wyruszył na miasto.

***

Szedł chodnikiem. Właściwie poruszał się wśród tego tłumu bez wyraźnego celu. Lubił ludzi. Lubił czuć ich bezpośrednią bliskość, kochał wręcz odnajdywać w nich iskierki bożego piękna. Prawie każdy człowiek miał w sobie taką iskrę – niektórzy wręcz lśnili pięknym blaskiem. Najbardziej podobało mu się to, że nigdy do tej pory nie spotkał dwóch osób o podobnej aurze. Zawsze były inne, mieniły się wszystkimi kolorami tęczy. Niektórzy błyszczeli różnymi odcieniami czerwieni – zakochani. Zieleń oznaczała radość. Niebieski – ogromny smutek i żal, połączone z nadzieją. Kombinacji kolorów i ich odcieni była nieskończenie wielka liczba. Uwielbiał to. Niekiedy tylko jego oczy zmieniały swój jasnoniebieski kolor na stalowo-szary. Działo się tak wtedy, gdy spotykał Wygasłego. Widok całkowitej pustki, wewnętrznego wypalenia i brak śladu jakiejkolwiek aury wzbudzał w nim całą gamę różnych uczuć – począwszy od litości, poprzez chorobliwą wręcz ciekawość aż po strach. Tak. Miecz Pański - ten który z rozkazu Boga niszczył w przeszłości całe miasta, ten który zwany był aniołem zemsty czuł strach. Nie mógł bowiem zrozumieć, w jaki sposób te cudowne stworzenia mogły stracić swe przyrodzone wewnętrzne piękno. Jakże silna musiała być moc Złego, by potrafiła dokonać takiej rzeczy. Jakże... Jego rozmyślania przerwał widok niskiego, na oko trzydziestoletniego mężczyzny. Gabriel kątem oka wyłowił tę postać wśród poruszającego się tłumu. Szybkim krokiem zbliżył się w jego kierunku i niby mijając go, potrącił mocno w ramię. Mężczyzna wytrącony z rytmu zatrzymał się i krzyknął w kierunku oddalającego się Anioła: - Ejj! Uważaj jak chodzisz kołku... Dobra? Gabriel odwrócił się. - Przepraszam... – zaczął, ale nie było nawet sensu dokańczać zdania. Ten, którego potrącił już zniknął porwany falą tłumu. Archanioł uśmiechnął się do siebie. Dzięki temu, że zatrzymał na chwilkę tego śmiertelnego, wyjeżdżający zza rogu Volksvagen zdąży bezpiecznie przejechać fragment ulicy, na który wpadłby nieopatrznie śpieszący się do do pracy mężczyzna. - Jeszcze nie nadszedł Twój czas, jeszcze kilka lat będziesz żył i cieszył swą obecnością zarówno zonę jak i kochankę – mruknął pod nosem i ruszył dalej...

***

Nagle uśmiech zniknął z twarzy Archanioła. Zobaczył Wygasłego. Stał, a właściwie stała przy przejściu dla pieszych i czekała na zmianę świateł. Gabriel przyglądnął się jej uważniej. Zewnętrznie ładna – ciemne, długie do ramion kasztanowe włosy. Szczupła, zgrabna. Nie była bynajmniej ideałem urody, ale była wg wszystkich kanonów piękna po prostu ładna. Jakże wielki stanowiło to kontrast z ziejącą wewnątrz pustką. Nie chcąc czekać, aż nadejdzie fala nowych uczuć i myśli ruszył do przodu. Po chwili już tylko kilka kroków dzieliło go od nieznajomej. Zmieniły się światła. Rozpoczął swe kolejne zadanie.

***

- Przepraszam panią najmocniej. Halo... proszę się zatrzymać.. – prawie krzyknął i przyspieszył lekko kroku, aby jak najszybciej zbliżyć się do kobiety, która właśnie przystanęła i obróciła się w jego kierunku. Na jej ładnej twarzy malował się wyraz lekkiego zdziwienia, ciekawości i strachu. Gabriel doskonale umiał odróżniać te oznaki ludzkich uczuć. Postanowił szybko działać. - Mam na imię Gabriel i mam do pani ogromną prośbę. Chciałbym…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych