Isztar - Prolog
Cywilny frachtowiec, w czasie rutynowego transportu towaru zostaje zaatakowany przez flotę, Nowej Unii Solarnej.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Astroport jak zwykle był zatłoczony. Jak na tak mały układ słoneczny Orion zawsze był przeciążony, tak samo z resztą jak każdy inny węzeł nadprzestrzenny. W kolejce do przeładunku oczekujące okręty krążyły wokół stacji oraz jedynej zamieszkałej planety układu. Wśród nich na swoją kolej czekał Isztar, były pancernik klasy Colossus, zdemobilizowany po wojnie secesyjnej, obecnie prywatny frachtowiec. Chwile później frachtowiec ruszył z orbity oczekującej, kierując się do doku, gdzie rozładuje swój ładunek.. Półtorakilometrowy olbrzym powoli zbliżył się do stacji, by wkrótce zniknąć w ogromnym doku, z którego wystawała jedynie rufa rozświetlona błękitem silników plazmowych, które właśnie wygaszano. Kapitan Onama zszedł z mostka, jak zwykle salutując odbierającemu jego ładunek majorowi służby dokowej. Kapitan był znany, z resztą jak nie mógł być znany. Trudno było go nie zauważyć. Miał prawie dwa metry wzrostu i potężną budowę, która mimo wieku dalej powodowała odruchowy szacunek. Mimo wytartych spodni, zawsze nosił na sobie górę munduru wojskowego, z czasów, gdy był jeszcze w marynarce. Wtedy też dowodził Isztar - jednym z serii największych okrętów wojennych jakie powstały w czasie wojny secesyjnej. Obecnie okręt, mimo potężnych rozmiarów został niemalże wykastrowany. Większość baterii ogniowych i wyrzutni torped zostało zdemontowanych, wnętrze całkowicie wybebeszono robiąc miejsce na ładownie. Mimo to pozostawał najlepiej uzbrojonym frachtowcem w znanej przestrzeni. Kapitan zostawił rozładunek w rękach pierwszego oficera, samemu udając się na jeden z górnych pokładów stacji, gdzie miał spotkać się z kontrahentem. Idąc korytarzami stacji nie rozglądał się dookoła. Nic co widział nie mogło go już zaskoczyć. Drobni handlarze sprzedawali swoje towary. Jeden z nich podszedł aby wcisnąć Onama'owi astromapę, ale ten jak zwykle zwinnie ominął go wytrącając z równowagi natarczywego sprzedawcę, który wyciągnął się na podłodze. Z uśmieszkiem na twarzy kapitan ruszył dalej w kierunku biura kontraktowego jednej z korporacji. Podszedł do drzwi, które chwilkę później rozsunęły się i Onama wszedł do środka. Drzwi zasunęły się na nim odcinając pomieszczenie od zgiełku stacji. W głębi pomieszczenia stało biurko, za którym siedział starszy mężczyzna. Łagodne światło odbijało się od tytanowej płytki zastępującej przednią część czoła. - Witaj. Długo ci tym razem zeszło się z dostarczeniem tego ładunku. - Standard. Ciesz się że ładunek w ogóle dotarł. Gdyby transportował to któryś z waszych frachtowców zbieralibyście go po połowie galaktyki. - Tak wiem. Ale płacimy ci tyle że mógłbyś być łaskaw chociaż powiadomić o opóźnieniu - Odpowiedział mężczyzna z wyraźną irytacją w głosie. - Całe szczęście potrzebujemy się nawzajem, wiec daruj sobie proszę kolejne kazanie i mów co masz dla nas tym razem. - Heh. Gdybyś nie miał tylu przyjaciół, pewnie już dawno skończył byś w kosmosie robiąc za sztucznego satelitę. - Możliwe, możliwe. - Odpowiedział Onam z wyraźnym rozbawieniem. A teraz zdradź tajemnicę przyjacielowi i powiedz w co tym razem go pakujesz, a co ważniejsze - za ile. Mężczyzna przełożył kilka holokart na stole i wyciągnął jedną z nich oznaczoną klauzulą ściśle tajne. - Tym razem nie wiem co będziecie przewozić. W każdym bądź razie firma, która składa zlecenie jest na garnuszku rządu, wiec możesz spodziewać się ciekawskich. Ładunek jest niewielki, jednak sądząc po cenie jaką wam zapłacą jest warto. Oprócz całej ładowni, za którą płacą z góry dostaniesz premię na miejscu w wysokości zależnej od spóźnienia, wiec tym razem może ruszysz dupę i nie będziesz się bawił w żołnierzyka. Wylatujecie za 12 godzin czasu ziemskiego. Dostałeś zlecenie. Nie zadawaj zbędnych pytań i trzymaj mordę zamkniętą na kłódkę. Jak zwykle niemiło było cię widzieć. - Dzięki. Ciebie również. Kapitan wziął holokartę z ręki rozmówcy i obrócił się po wojskowemu na pięcie. Drzwi znów stanęły otworem i zatrzasnęły się za gościem. Isztar już nie pierwszy raz przewozi dziwne ładunki, jednak tym razem coś musiało być nie tak. Nigdy nikt nie płacił z góry. Albo ktoś jest głupi albo ładunek jest tak cenny i ważny, że za wszelką cenę musi dotrzeć na miejsce. Z resztą załodze i tak wszystko jedno, dopóki dostają swoją działkę. Wojsko przyzwyczaiło Onama do nie zadawania zbędnych pytań. Załoga też wolała nie wiedzieć co przewozi. Z resztą cechowało ich to samo przyzwyczajenie co kapitana. Większość z nich to pierwotna załoga Isztar, która została zdemobilizowana razem ze statkiem. Onama dotarł do przeszklonej galerii z widokiem na jego okręt. Brak powietrza powodował, że oświetlenie doskonale ukazywało każdy szczegół. Mimo lat i uszkodzeń jakich przez okres eksploatacji zebrał okręt, prezentował się dalej wspaniale. Sterówka dalej nosiła oznaczenie wojskowe, a na burcie widniała ogromna, wysoka na pięćdziesiąt i szeroka na osiemdziesiąt metrów nazwa okrętu, powtórzona po drugiej stronie. Sam okręt wyglądał jak lotniskowiec z czasów pierwszych lotów w kosmos. Był smuklejszy, jednak miał bardzo podobną wysoką sterówkę, która ciągnęła się przez jedną trzecią długości maszyny. górna i dola część okrętu wyposażona była w wybrzuszenia, w których znajdowały się silniki plazmowe, których używano podczas podróży z małymi prędkościami. Obecnie ziały czernią, gdyż wygaszono je tuż przed wejściem do doku. Górna cześć pokładu usiana była antenami i radarami krótkiego i dalekiego zasięgu, widać było też generatory osłon.. Tuż przed i za sterówką można było dostrzec niewielkie zgrubienie, pod którym kryły się cewki napędu nadprzestrzennego. Ostatnim elementem chaosu na poszyciu były baterie dział różnych typów oraz wyrzutnie rakiet W większości pozbawionych luf i zasobników, ale w każdej chwili gotowych do ponownego uruchomienia. Kapitan rozejrzał się w obie strony oględnie przeszukując kadłub w poszukiwaniu większych uszkodzeń spowodowanych przez meteory, których odłamki czasem przebijały się przez osłony. - I tak dostanę raport z napraw - Pomyślał i ruszył z powrotem na pokład statku. Na czas przeładunku na okręcie wyłączono systemy sztucznej grawitacji, co ułatwiało przeładunek. jednak wybitnie nie ułatwiało to poruszania się. Mimo lat spędzonych na pokładach różnych jednostek wojennych, nigdy nie przyzwyczaił się do stanu nieważkości. Jego żołądek zawsze miał o tym własne zdanie i nie omieszkał co jakiś czas o tym przypomnieć. Przefrunął do szybu windy trzymając się poręczy z boku korytarza. Gdy doleciał do drzwi nacisnął przycisk i poczekał aż przyjedzie winda, po czym w miarę sprawnie wfrunął do środka i nacisnął przycisk oznaczający mostek. Gdy winda ruszyła opadł powoli na podłogę, trzymając się ciągle żeby nie zostać wyrzuconym pod sufit gdy winda się zatrzyma. Po kilkunastu sekundach znalazł się wreszcie na mostku, a imitacja grawitacji zapewnionej przez jadącą windę nagle znikła. Na mostku było tylko dwóch ludzi, przez co całe pomieszczenie wydawało się jeszcze większe niż było w rzeczywistości. Jak każdy okręt tak i ten miał dwa mostki - wojenny i…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Rince
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…