Ja go wskrzeszę!
Krótka hisotria życia doniczkowego i nie tylko...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ja go wskrzeszę!
Stefan i Stasiu, Stasiu i Stefan – jeden z nich to storczyk a drugi stefanotis, obydwaj zaliczani do roślin doniczkowych i obydwaj darzeni przede mnie sentymentem, ponieważ otrzymani z rąk mamy i najlepszej przyjaciółki. Wiedli spokojny i bogaty w nawóz żywot na parapecie najpierw jednego a później drugiego mieszkania studenckiego i uwaga, uwaga – przetrwali. Ostatnio jednak opadli z sił. Zaczął Stasiu – storczyk. Zgubił kwiaty i zamknął się w sobie. No tak, po prostu nagle zaczął niknąć w oczach. Poinstruowana przez wujka Google, obcięłam delikwentowi obydwa pędy, celem pozwolenia mu na ich zregenerowanie w spokoju i tym samym powrotu do normalnego funkcjonowania. Brak reakcji. Po pewnym czasie wypuścił parę zielonych listów, chyba po to tylko, aby z powrotem zacząć usychać. Znów pomoc wujka i znów kolejny pomysł by Stasia obudzić – zostawić go na jakiś czas zupełnie samego – troszkę wody i nic ponad to. Wziąć badyla na przetrzymanie – ot co mi doradzono. W tym samym czasie nieświadomy niczego Stefan kwitł w najlepsze – a to pędzik wypuścił, a to zakwitł, w końcu zajął pół okna i mu się znudziło. No inaczej tego nie potrafię wytłumaczyć jak tylko zmęczeniem materiału, bo nagle on również zaczął ginąć w oczach. Nie było żadnego sposobu, aby do niego dotrzeć, nie pomagały ani nowe odżywki, ani przegotowana i odkamieniona woda, ani nawet czułe głaskanie po listkach. W końcu mnie olśniło – on się po prostu zaczął dusić, zaczęło brakować mu życiowej przestrzeni. Wyruszyłam więc na poszukiwanie większej doniczki. Postanowiłam też zmienić mu też środowisko, bo to ponoć też działa na życiowych zakrętach. Ziemia, która nabyłam w pierwszej kolejności należała to tych z kategorii „uniwersalne”. To dobrze, będzie łatwiej mu się odnaleźć. Cały czas nie zapominałam jednak o biednym dogorywającym Stasiu, który nie miał zamiaru się złamać, albo może wręcz przeciwnie – było mu do tego coraz bliżej, bo stawał się coraz bardziej suchy. Poszukiwania podłoża dla…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tili
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…