Wróć do katalogu

Jacek

opowiadanie z cyklu Kochankowie

marta, opublikowano , 5 min czytania, 3,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Jacek, lat 30. Wykształcenie średnie. Oficjalnie bezrobotny. Nieoficjalnie kopał rowy. Typ wrażliwego karka. Większość czasu, oprócz machania łopatą, spędzał na siłowni. Opychał się różnymi świństwami na porost mięśni. Mówił dość niewiele, co wzięłam za dobrą monetę. A Jacek w gruncie rzeczy za wiele do powiedzenia nie miał. Mieszkał tuż obok mnie. Poznaliśmy się przypadkowo (to chyba logiczne, 90% ludzi poznajemy przypadkowo). Siedziałam z koleżanką na osiedlowej ławce. Jacek z kolegą usiedli obok. Nie to, że się do nas przysiedli. Siedzieli ot tak, niezależnie. Poczułam nagle w powietrzu dziwne cząstki fajnych zapachów. Nowych. Nieznanych wcześniej. I tak wąchałam sobie Jacka z odległości pół metra przez pół godziny. Pa, dziewczyny – powiedzieli nagle jednocześnie i sobie poszli. Zaczęłam kombinować. Wyśledziłam gdzie dokładnie mieszkał. Miał w mieszkaniu czerwone zasłony. We wtorek (to pamiętam ) zapukałam do jego drzwi i spytałam z głupia frant czy pożyczy mi rower. A my się w ogóle znamy? Marta – przedstawiłam się szybko. Wejdź i poczekaj, Marto. Wziął klucze z małej szafki i zszedł na dół. Wrócił po chwili. Stoi na dole – poinformował krótko. Dzięki, Jacek. Wyszłam, wytachałam rower. Nacisnęłam jeszcze guzik domofonu. Słucham? Fajnie pachniesz, Jacek. I już mnie nie było. Rower przeczekał parę godzin w garażu, że niby fajna wycieczka była. Późnym wieczorem zapukałam do Jacka jeszcze raz. Rower... powiedziałam cicho. Zeszliśmy na dół. Ile ty masz lat, dziewczyno? Prawie siedemnaście. Jak tam przejażdżka? Fajnie. Gdzie byłaś? Nad jeziorem. Czemu kłamiesz? Tu mnie zaskoczył. Bo pachniesz ciekawie, Jacek. Rower miał kompletne flaki. Że też zauważyłam dopiero teraz. Jacek mierzył mnie przez chwilę wzrokiem. Coś ci powiem, Marto. Nachylił się nade mną, a ja poczułam zapach jego śliny. Idź do domu, odrób lekcje i wskakuj do łóżka. Pa – odparłam wesoło. Poczekaj, poczekaj pomyślałam sobie, jeszcze razem do tego łóżka wskoczymy. Wieczorem myślałam tylko o tym, żeby spróbować jego śliny. Dni mijały. Jacek kilka razy kiwnął mi zdawkowe cześć, a mnie coraz bardziej przerażał brak własnej kreatywności. To, że będzie moim pierwszym facetem…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych