Wróć do katalogu

Jastrzębie Gniazdo

Oddział Leona Taraszkiewicza zatrzymuje samochód z siostrą Bolesława Bieruta i jej rodziną.

Dzik13opublikowano 11 sierpnia 201613 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Samochód jechał szosą. Prowadził go wąsaty mężczyzna w marynarce. Obok niego siedziała kobieta, lat około czterdziestu pięciu z czarnymi, krótkimi włosami. Na tyłach siedział młody mężczyna ściskając wysoką kobietę z brązowym warkoczem. Nagle na szosę wbiegło dwóch mężczyzn. Kierowca zaczął hamować, kiedy zauważył, że trzymają oni karabiny. Zaczął zawracać. Nikt nie jechał. Ale zza drzew wybiegali już kolejni mężczyźni z karabinami w mundurach. Wystraszony nie na żarty kierowca próbował jeszcze odjechać, ale do samochodu dobiegło już dwóch wysokich mężczyzn. Jeden wycelował karabin w kierowcę. Wszyscy wysiadać! - krzyknął. Pasażerowie posłusznie wychodzili z samochodu z rękami podniesionymi w górę. Zaprowadzono ich za szosę, w krzaki. Siedziało tam dwóch mężczyzn, otoczonych gromadą żołnierzy. Jeden z nich był otyły i bardzo wysoki. Miał czarne włosy i niebieskie oczy, był gładko uczesany. Drugi miał podłużną twarz i krótkie włosy, był chudy i żylasty. Wstał, kiedy zobaczył prowadzonych pasażerów samochodu. Witam! - warknął. - Witam panią, panno Malewska, a raczej Bierut! Witam też pani męża, pani syna i jego żonę! Czego pan chce!? - fuknęła kobieta nazwana panną Malewską. - To jest napaść! Tak, to jest napaść – mruknął chudzielec. - A, zapomniałem się przedstawić. "Boruta" jestem. I zaraz wypróbuję na pani jakieś szatańskie sztuczki, chyba że będzie pani spokojna. Nie chce pani, aby coś złego stało się pani bliskim?! Pan mi grozi! - krzyknęła Malewska. - Zobaczy pan, mój brat się dowie! Wyśle tu wojsko, a ono bez problemów rozgromi waszą bandę! Jesteś zbójem, bandytą, zwykłym śmieciem, ty "Boruto" za.......... Taka dama a takie rzeczy mówi! - wykrzyknął "Boruta". - Zobaczy pani, jakie sztuczki potrafię robić! Mówiąc to wyciągnął z kieszeni pistolet. Daj już spokój, Stefan – powiedział otyły mężczyzna. - Trzeba spokojniej. Otyły podszedł do Malewskiej i pocałował ją w dłoń. Jestem Leon Taraszkiewicz "Jastrząb" – przedstawił się. - Porucznik! A pani to Zofia Malewska z domu Bierutowa? Pan! - krzyknęła Malewska! - Pan to bandyta! Ja wiem, Bolek mi o panu opowiadał. Napastuje pan miasta, morduje ludzi! Strzela do funkcjonariuszy UB, do niewinnych milicjantów! Pana zgraja dokonuje zbrodni i mordów! I co? Mnie też pan każe zastrzelić, czy chce pan szantażować mojego brata! Zobaczycie! Przyśle tu wojsko! No, no! - "Jastrzębowi" zrzedła mina. - Niech pani nie opowiada takich bzdur. My nie banda! My wojsko Polskie. Prawdziwe, nie komunistyczna chołota, pieski stalinowskie! Pan obraża pana Stalina?! - zdenerwowała się kobieta. - To świetny człowiek! Nadzieja dla Polski! Chyba nadzieja dla komunistów – splunął "Boruta". - Idziemy! - krzyknął na żołnierzy. Do leśniczówki! Gdzie?! - oburzyła się Malewska. - Ja nigdzie nie pójdę! Przekonamy się. - odparł "Boruta". Dwóch żołnierzy podeszło do Malewskiej i chwyciło ją za ramiona. "Jastrząb" dał rozkaz do odejścia. Oddział zaczął iść w głąb lasu. Rodzina Malewskiej szła na tyle, pilnowana przez dwóch uzbrojonych żołnierzy. Na czele szedł "Jastrząb" z "Borutą", a za nimi czterech szeregowych. Po nich maszerował kapral i szeregowy z panią Bierutową. Od tyłu asekurowało ich jeszcze trzech partyzantów, a dalej rodzina z dwoma żołnierzami. Zagłębiali się tak w ciemny bór, przedzierali przez chaszcze. Co pół godziny zatrzymywali się na krótkie postoje. Minęły trzy godziny, cztery, a las się nie kończył. Pani Malewska krzyczała i marudziła, obrażała żołnierzy. Na jednym postoju nazwała "Borutę" mordercą, psim synem. Żołnierz miał już dość więc kazał ją związać i zakneblować. Rozkaz wykonano. Bierutowa szarpała się, kopała kaprala, więc "Jastrząb" musiał kazać ją rozwiązać, aby przestała. Dalej wrzeszczała. Kapral chciał ją pozbawić przytomności, lecz "Jastrząb" powiedział, że tak nie przystoi. Po następnych czterech godzinach doszli do niewielkiego domku i stodoły nad jeziorkiem. Na progu siedział niski, chudy mężczyzna, a obok niego wysoka blondynka z warkoczem. "Jastrząb" z "Borutą" podeszli do nich. Uściskali ręce chudzielcowi i pocałowali w rękę kobietę. Witaj, Tadek! - powiedział "Jastrząb" do chudzielca. - Akcja udana, pani Malewska z rodziną schwytana! Dotarliśmy bezpiecznie, nikt nas nie widział. Jesteśmy gotowi na akcję, wezmę czterech żołnierzy i opanujemy Kocików! Reszta zostanie tutaj, niech się wykąpią w stawie, a ty i Stefan zajmiecie się rodziną pani Malewskiej i nią. Jasne, poruczniku! - odparł Tadek. - Chętnie zaopiekuję się panią Malewską. "Jastrząb" wezwał czterech żołnierzy i kazał im iść za nim. Niechętnie posłuchali, z pewnością myśleli, że odpoczną po długim marszu, a tu dowódca każe im gdzieś iść. Poszli jednak, a "Jastrząb" prowadził ich ścieżką, aż doszli do drogi asfaltowej. Wtedy przemówił: Chłopaki! Widzę, że jesteście źli, że musicie ze mną iść, wiem iż wolelibyście siedzieć teraz z innymi w leśniczówce, ale musimy opanować szybko pobliską wioskę o wdzięcznej nazwie Kocików! Wyznaczyłem was, ponieważ moim zdaniem najlepiej się do tego nadajecie! Zostaniecie później wynagrodzeni, jeżeli nam się uda! I to innym będzie, za przeproszeniem, łyso! Nie wam! Nie mówię, że nie obędzie się bez strzelaniny, we wsi mieszka milicjant – niejaki Pompka. Przenieśli go tu z rodziną po przejęciu Żelechowa przez "Orlika" dwa dni temu. Mieszka tu z rodziną, nie wiem czy będzie chciał nam przeszkodzić... Niech tylko spróbuje! - warknął jeden z żołnierzy. Nie ośmieli się – dodał drugi. Dobrze – powiedział "Jastrząb". - Nie gadamy, tylko szybko idziemy do wsi, to kilometr stąd, o tam widać domy! Strzelamy w powietrze i ogłaszamy mieszkańcom wsi, kim jesteśmy! Następnie rozmawiamy z Pompką, jak nam będzie chciał przeszkodzić to go unieszkodliwiamy, nie musimy go zabić! Potem wracamy do leśniczówki! Zrozumiano?! Ruszamy! Grupka szła więc szosą. Wyjęli karabiny. Przy pierszym domu zaczęli je odbezpieczać. Przed chatą siedział czarny kot, a obok niego stała starsza kobieta z miotłą. Wyście partyzanty?! - zachrypiała. - Nie macie tu czego szukać! Nikt tu nie ma złych intencji do was, ani do komuny! "Jastrząb" ją zignorował. Partyzanci szli dalej. Wioska była mała. Wzdłuż drogi stały niewielkie chaty z podwórkami. W połowie wsi szosa rozszerzała się w plac, na którym stał radziecki pomnik. Dookoła placu zbudowano większe chałupy. Za placem droga zmieniła się w dwie polne, nieasfaltówki. Na placu "Jastrząb" kazał żołnierzom…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych