Jeszcze pożyjemy!
czarna humoreska z aluzjami do aktualnej polskiej rzeczywistości
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Sylwia dzwoniła, wiesz? Wzrok Romana z trudem zrywał więzi z ekranem peceta. - Która Sylwia? - Jak to która? – w głosie Eli dało się wyczuć utajoną nerwowość, jak zawsze gdy indagowała męża zanurzonego w wirtualnym świecie. – Ile Sylwii znamy? - Policzmy – mruknął Roman wciąż merdając myszką. – Twoja koleżanka z liceum to raz, ta podstarzała damulka co ją poznaliśmy na wczasach w Bułgarii to dwa, wychowawczyni Agaty z gimnazjum to trzy, wreszcie teściowa Dawida. Cztery – podsumował z tryumfem. - Ale kontakty utrzymujemy tylko z tą ostatnią. - Ty utrzymujesz. I nie tylko z ostatnią. Miesiąc temu gaduliłaś z tą z liceum ponad dwie godziny. Nie pamiętasz jak się wpieklałem, że telefon wciąż zajęty? - Ojej, będziesz mi to wypominał z dziesięć lat chyba. Omawiałyśmy organizację spotkania klasowego na dwudziestolecie. Zresztą mniejsza z tym. Więc dzwoniła teściowa naszego synalka. Jest ciężko chora - zdiagnozowali u niej raka piersi. - Przykre. - Żal mi jej, taka była przybita… Przecież to jeszcze młoda kobieta! - Mówisz, jakby już stała nad grobem. Przecież dzisiaj rak piersi to nie wyrok. Zaraz ci pokażę – Roman obrócił się do komputera i klikał z wprawą. – O, masz, tutaj są statystyki: w Polsce wyleczalność wszystkich nowotworów raka piersi wynosi 40%, a stosunek umieralności do zachorowalności 50% - przeczytał z ekranu. - Statystyki, statystyki. Pan i pies mają średnio po trzy nogi. Łatwo tak mówić, dopóki nie dotknie cię to osobiście. Jakbyś zobaczył w swojej perspektywie smutną panią z kosą, inaczej byś śpiewał. Nie masz za grosz empatii. - Każdy z nas umrze. Prędzej czy później. - Owszem, ale lepiej byłoby później, prawda? Lepiej byłoby jeszcze troszkę pożyć. Zresztą… co to u ciebie za życie! Całymi dniami trzymasz ten łeb w komputerze. Myślisz, że tam znajdziesz wieczność? Jak w grach, gdzie bohater ma trzy życia albo i więcej? I jakby tego było mało – po „Game Over” robisz restart i grasz dalej. Pewnie gderałaby tak bez końca, gdyby nie przyzywający dzwonek komórki. Pobiegła jej szukać, a Roman odetchnął i ponownie zanurzył się w wirtualnym świecie. Wcale nie grał, jak mu to imputowała małżonka. Prowadził diabelnie wciągającą dyskusję na ulubionym portalu „Nieznane-nieokiełznane”. Znaleźli tę boską cząstkę czy nie? Z kuchni dobiegały strzępy rozmowy żony. - Tak, to ja… …… - Nie, nie słyszałam o tym… …… - Ale skąd pani ma numer mojej komórki? …… - Tak, znam oczywiście. …… - No nie wiem, musiałabym naradzić się z mężem. …… - Jutro i pojutrze wykluczone. …… - W czwartek tak. Ale raczej wieczorem. …… - Ulica Dobromira 15 mieszkania 22. …… - Tak, przy Rondzie Wyspiańskiego skręci Pani na światłach w lewo i to jest drugi z kolei blok. …… - Koło siedemnastej? Może być. …… Do zobaczenia. „Znów dała się na coś naciągnąć” – pomyślał Roman ze złością. Ileż to już razy perswadował jej, że powinna być bardziej asertywna w tym świecie przepełnionym nachalnymi akwizytorami agitującymi na wszelkie możliwe sposoby. - Kochanie, będziemy mieli gości w czwartek – głos Eli zdradzał nerwowe napięcie. - Gości? Kto dzwonił? - Taka jedna pani, która prowadzi z mężem prezentacje. - Prezentacje? – Roman poczuł narastającą wściekłość. - Tak, jakiejś zdrowej pościeli. - Elu, ile razy ci mówiłem, żebyś nie umawiała się z naciągaczami? - Skąd wiesz, że to naciągacze? - Bo dotyczy to większości handlujących w ten sposób. Ale dobrze. Porozmawiajmy spokojnie i rzeczowo. Co to za firma? - N.. nie wiem. - Nawet nie spytałaś?? - Jakoś nie pomyślałam… - Jezu… - No co? Kobieta powoływała się na moją koleżankę z liceum… - Wandę? - Akurat nie Wandę, ale Beatę - też z mojej klasy. - I od tej koleżanki dostała numer twojej komórki? - Tak. - To zadzwoń do niej teraz i spytaj o tę firmę. - Nie mam numeru do Beaty. - Nie masz numeru? Beztrosko rozdajesz numer swojej komórki na lewo i prawo? A ta Beatka, która nie raczyła ci nawet przekazać swojego numeru, równie beztrosko dysponuje twoim, bez wiedzy i zgody właścicielki? Dodatkowo, jak dosłyszałem, podałaś tym naciągaczom nasz adres! Elu, tym razem już przeginasz z tą swoją naiwnością! - A ty masz zero zaufania do ludzi. Pewnie najchętniej żyłbyś w twierdzy z fosą i ogrodzeniem pod napięciem. Skoro umawiam się z nimi na prezentację, muszę im podać adres! - Mogłaś się umówić w ich siedzibie na przykład. - Ale oni robią prezentacje po domach! Na dodatek dla wszystkich domowników! Ty też masz być obecny. - Wybacz, nie interesuje mnie to. - Nie możesz mi tego zrobić! Pani mówiła, że Twoja obecność jest nieodzowna! - W takim razie zadzwoń do niej i zgłoś rezygnację. Ja stanowczo odmawiam! - Nie, no co za nieużyty drań! Nie obawiaj się, nie musimy niczego kupować! - W takim razie po co się zgodziłaś? - Bo pani powiedziała, że ta moja koleżanka będzie miała z tego tytułu jakiś bonus. - No wspaniale! Święty Franciszek w spódnicy! Zreasumujmy: twoja kumpela, którą hojnie poczęstowałaś numerem komórki nie biorąc jej numeru w zamian, napuściła na nas akwizytorów jakiejś firmy, a ty, nie znając ani jej nazwy ani ich nazwisk, usłużnie podałaś im nasz adres i beztrosko zaprosiłaś, nawet nie pytając mnie o zdanie. Dość już tego! Dzwoń i odmawiaj! Ela westchnęła z dezaprobatą, wyciągnęła komórkę, weszła w menu „ostatnio odebrane”. - Nie mogę oddzwonić – powiedziała z rezygnacją. – Numer zastrzeżony.
***
Gdy usłyszał dzwonek domofonu, wybiegł aby osobiście odprawić naciągaczy, lecz nie zdążył. Żona właśnie wcisnęła guzik zamka drzwi do klatki…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tsole
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…