Wróć do katalogu

John i Karen

dzień z życia Johna i Karen - szczególnego małżeństwa szczególnych ludzi. John jest menadżerem i muzykiem, Karen jest kobietą biznesu. Oboje to ludzie sukcesu.

PawelN, opublikowano , 12 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Weszła do sypialni zamykając za sobą dokładnie drewniane drzwi. Była ubrana w krótką koszulę nocną, sięgającą jej do połowy uda i pozbawioną rękawków. Na koszulę narzuciła niedbale szlafrok. John leżał w łóżku przykryty kołdrą i oparty o ścianę czytał dzisiejszą gazetę.

- Cześć kochanie – powiedział – nareszcie chwila spokoju.

- Całkiem ładne te kafelki łazienkowe. Coraz bardziej zaczynają mi się podobać. Miałeś świetny pomysł z tym delfinarium – odrzekła

- Starałem się – usmiechnął się – nawet nie wiesz ile trzeba się namyśleć, żeby wykombinować coś tak odlotowego.

- Doprawdy?

- Oczywiście. Gdzie idziesz?

- Zobaczę jak miewa się nasz „ogródek” na balkonie – odparła otwierając drzwi prowadzące na balkon. Wyszła. John odłożył gazetę, opuścił poduszkę ze ściany i położył się na wznak z założonymi na piersiach rękami.

- Hmm – westchnął, zawieszając wzrok na skrzydle anioła, wymalowanego na suficie. Jego myśli pobiegły ku przestworzom absurdu. Zastanawiał się czy jego miejsce rzeczywiście jest przy żonie. Czy wybrał dobrą drogę życiową? Wyobrażał sobie jak mógłby zaplanować swoje życie z Joanną. Asia była osobą, która niewątpliwie przewyższała go intelektem, ale z drugiej strony była skromna i wiecznie owiana tajemnicą. Mało kto poznał ją do końca, tym bardziej że nie była kimś, kto dużo mówi. John nie pamiętał aby kiedykolwiek założyła prowokujący strój, zbyt krótką spódniczkę czy za głęboki dekolt. Ale czy zdołałaby mu w wystarczającym stopniu zaufać? Czy nie wolałaby żyć inaczej niż on mógłby jej to zapewnić? Zdecydował się urwać ten tok myślenia. Spojrzał na przeciwległą ścianę, zastanawiając się jak mógłby ją upiększyć, może nowa tapeta? Czy też Zbyszek zgodzi się namalować im coś artystycznego, tak jak tego dokonał na suficie? Co by to było, gdyby nie mieli znajomego malarza – artysty.

- Za parę lat będziemy mieli na tym balkonie prawdziwy ogród botaniczny – powiedziała jego żona wchodząc do sypialni i zamykając za sobą drzwi balkonowe – bluszcze które wsadziłam miesiąc temu wspaniale się rozrastają.

- To dobrze – odrzekł John – będzie tam bosko! Połóż się już Karen, pewnie jesteś zmęczona.

- Roślin mogę doglądać choćby i nocą.

- Ja wiem, ale wydaje mi się, że powinnaś odpocząć.

Karen zdjęła szlafrok, ukazując swoje smukłe, piękne ramiona. Podeszła do łóżka, odchyliła kołdrę i wślizgnęła się do pościeli tuż obok Johna. Ułożyła się wygodnie, opierając swemu mężowi głowę na ramieniu. John objął ją ramieniem. To zdumiewające jak bardzo owa kobieta potrafiła go zrozumieć. To tak jakby wychowywali się niemal w tym samym domu.

- Co sądzisz o zrobieniu kolejnego artu na tej ścianie? – zapytał John

- Na której ścianie? – odpowiedziała Karen – Tej? - rzekła wskazując ruchem głowy na przeciwległy kraniec pokoju.

- Tak

- Artu? Może byśmy zrobili coś tradycyjnego? Tapeta? Oo! Fototapeta z niebywałą ilością zieleni

- Świetny pomysł – zapalił się teraz John – moglibyśmy coś razem zaprojektować, a potem dalibyśmy to Zbyszkowi, on ma wtyki do Tapex’u.

- Czemu nie? Jestem za, a nawet przeciw – spojrzała Johnowi prosto w twarz. Oczy naszych kochanków – małżonków spotkały się. Patrzyli tak na siebie przez chwilę. Mąż zauważył, że wargi Karen lekko się rozchylają. Zbliżył swoja twarz. Już za chwilę ich usta zetknęły się w małżeńskim pocałunku. John zaczął obcałowywać Karen, aż wreszcie zespolili się ze sobą nawet nie wiedząc kiedy i oddali się namiętnym pieszczotom. „Czy z Asią też mógłbym tego dokonać?” – przeszło mu jeszcze przez głowę.

***

Rano pierwsza obudziła się Karen. Dokładniej okryła swoje ciało kołdrą i spojrzała na współmałżonka. Spał na boku, opierając swoją rękę na jej brzuchu, zwrócony w jej stronę. Lekko pochrapywał. Karen przewróciła się na bok, by móc patrzeć na Johna. Jej zdaniem wyglądał bardzo słodko. Podłożyła sobie rękę pod głowę i przymknęła oczy. Po jakimś czasie zasnęła płytkim snem. Gdy zbudziła się John już nie spał. Podniósł się i oparłszy o ścianę medytował. Karen również oparła się o ścianę, okrywając swoje nagie ciało kołdrą. Przytuliła się do męża. John zwrócił się w stronę Karen.

- Kochanie – rzekł – chcę ci o czymś powiedzieć.

- Słucham

- Znasz moją przyjaciółkę – Joannę? Tę, z którą chodziłem na kurs typingu?

- Tak. I co w związku z tym?

- Widzisz. Kiedyś coś mnie z nią łączyło.

- No i co z tego? – odrzekła żona

- Nie jestem pewien czy dalej jej nie kocham, tylko jakoś inaczej

- Jak to inaczej?

- Tak jakoś wyżej, w sposób podniosły. Nie wiem czy mnie rozumiesz – spojrzał na Karen. Jej długie, czarne włosy opadły jej na twarz, przysłaniając uszy.

- Chyba tak. Ja chyba też kiedyś tak kochałam – odparła odwracając wzrok w kierunku głębi pokoju – albo przynajmniej podobnie.

- Tak? – odezwał się pytająco John

- John – rzekła Karen – wiesz czego się boję?

- Czego?

- Tego, że Aśka będzie mieć na ciebie wpływ. I gdzieś w głębi duszy będziesz wolał ją.

- A nie ciebie? – dokończył John

- Niekoniecznie o to mi chodziło – odpowiedziała żona – ale – spojrzała na współmałżonka – powiedz mi jedno.

- Tak?

- Czy ona coś do ciebie czuje?

- Wydaje mi się, że nie – odrzekł

- Ale wpadłeś – zaczęła się śmiać Po chwili śmiali się już oboje, łącząc się ze sobą. Przyszedł czas na kolejne pieszczoty. Była godzina 6:00 rano.

***

O 6:30 John wstał i zaczął się ubierać. Karen ociągając się poszła w ślady męża. Podczas, gdy jego żona jeszcze kończyła poranną toaletę, John wszedł do kuchni i zaczął przygotowywać sobie śniadanie. Potem do kuchni weszła Karen i zaczęła pomagać mężowi w przygotowywaniu posiłku. Gdy już wszystko było gotowe, John spojrzał na zegarek i upewniając się, że ma jeszcze trochę czasu nim wyjdzie do pracy, zaczął jeść.

O godzinie 6:45

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych