Wróć do katalogu

Jurek

moment, który jest niczym, a jednocześnie tak wiele może uświadomić

kidzia, opublikowano , 5 min czytania, 3,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Pewnie zmarzłeś? - Co? Ja? - Zrobię ci kanapki. - No będę coś jadł, coś… ale jeszcze nie wiem co, ale coś. – Ściąga buty, pyta. - I co tam? – w domyśle „jak minął ci dzień”. - Taki program, rodzice stracili pracę, dzieci nie można leczyć, chłopak zostawił sobie chleb, na jutro że by nie być głodnym. - Oj, Boże…- wychodzi do pokoju. Rozbiera się wchodzi do kuchni. Ona robi kanapki. Trwa rozmowa przyciszonym głosem. Mówi cicho. - Rzuć palenie. Odpowiada cisza. Otwiera okno, zaczyna palić. Przyciszonym głosem mówi dlaczego powinien to rzucić. Mówi o swojej doktorce, u której była dzisiaj. On nagle, głośno z rozdrażnieniem. - Mamo, dopiero wróciłem z pracy, daj mi spokój. Dopiero wróciłem z pracy. Chce odpocząć. Dopiero z pracy wróciłem, zmęczony. Tam mi coś mówią i ty zaczynasz! Czy ja do nikogo mam się nie odzywać? Mamo… Zamyka okno. Ona cicho próbuje coś mówić, kończy kroić chleb i robi kanapki. Zmienił kanał wzdycha, głośno. Cisza. Słychać pojedyncze uderzenia noża, kroki w kuchni. Wchodzi do kuchni patrzy na nią. - Co to? - Bo to jajko takie było – odzywa się cicho, głosem pełnym winy, goryczy. On wzrusza ramionami idzie do łazienki. Stoi nad sedesem i wyciąga papierosa. Cisza. Słychać uderzenia noża, spuszczana wodę. Myje ręce wchodzi do pokoju, po drodze patrzy na zepsuty kontakt w przedpokoju, zatrzymuje się mówi. - Dlaczego tego nie zabezpieczyłaś? Chcesz jakieś nieszczęście? Nie odzywa się do niego, wychodzi. Cisza. Wraca do pokoju bierze telefon do ręki patrzy na okno, wraca do kuchni. - Co tam leży? Jakiś chleb czy co? - Nie wiem. Posoliłam ci już - Co posoliłaś? Nic nie posoliłaś! Gdzie ty solisz? - Za dużo solisz, za dużo – mówi ona z pewnym wstydem, z pewną opiekuńczością, pełną przyzwyczajenia. - Ty specjalnie tak robisz, żeby mnie wyprzedzić i mówisz, że soliłaś, ale nie solisz. Wyjmuje sól. - Ona jest mokra, dlatego jej nie czuć, ale posoliłam. - Daj to. W ogóle jej nie czuć. Cisza. Słychać kroki. Telewizor w tle głośno podaje prognozę pogody. On patrzy na nią, gdy przynosi kolację do…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych