Kapitan Izabel
O piratach i pewnej silnej duchem dziewczynce.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
„Kapitan Izabel”
Prolog
-Lady Izabel, proszę się pospieszyć. Zaraz odpływa statek.- powiedział lokaj. -Nikt nie będzie mi mówić co mam robić, a zwłaszcza ty! Nie za to moi rodzice ci płacą! Ty masz wykonywać moje polecenia, nie ja twoje! – parsknęła Lady Izabel Rozalia Margaret Jonson. - Wszyscy na pokład! „Marianna” zaraz odpływa! – dobiegł głos ze statku. Wszyscy pasażerowie wsiedli na pokład.
Rozdział I
Pewnej burzliwej nocy, statek piracki napadł na okręt floty Angielskiej. Bandyci ograbili go, a później zatopili. Wydawało się, że nikt nie ocalał, a jednak – jedna dziewczyna ukryła się na statku pirackim. Podczas, gdy grabiono okręt przeszła na niego uciekając od zawieruchy. Chowała się tam przez jeden dzień, aż w końcu jeden z rabusi odkrył jej kryjówkę I zaprowadził do kapitana. - Znalazłem ją za beczkami. Pewnie jest z tego statku, który wczoraj zatopiliśmy. Czy mam ją zabić? -Nie, niech do mnie podejdzie, a ty wyjdź.- rozkazał kapitan Jim. Kiedy pirat opuścił kajutę, przywódca zapytał się dziewczynki -Powiedz: jak masz na imię? -Izabel Rozalia Margaret Jonson… – odpowiedziała wystraszona - …a...ale rodzice nazywają mnie Iza albo Bella… -A jak się tu znalazłaś? -T.. to było wczoraj, podczas burzy. Piraci napadli… a właściwie to wy… na nasz statek, a ja uciekłam I się tu schowałam… A potem mnie tu przyprowadzono… i dalej sam pan już wie… Kapitan przytaknął. Zastanawiał się, co zrobić z nieproszonym gościem. Nie zabije jej, to pewne. Skoro przeżyła tamtą noc, znaczy, że jest twarda i wytrzymała. W takim razie to świetny materiał na członka załogi…, ale czy to przystoi kobiecie? Czy nie będzie za łagodna? Warto zaryzykować…, kto wie czy kiedyś się nie przyda. A jak będzie do niczego – odstawimy ją do jakiegoś portu. -Skoro już tu jesteś, to zostaniesz piratem, tak jak ja i reszta załogi. Nauczysz się jak walczyć i rabować. Staniesz się taka jak my. -Nikt nie będzie mi rozkazywać! – zaczęła ale nie skończyła, bo uświadomiła sobie, że jest na łasce tych ludzi. Jeśli zrobi coś, co im się nie spodoba, mogą ją skrzywdzić. Poza tym spodobała jej się opcja zostania piratem. Nie musiałaby przestrzegać „Zasad Dobrego Wychowania” i innych takich. -Czyżbyś odmawiała?! – zagrzmiał głos kapitana Jima. -Nie, skądże! Przystępuje na pańską propozycję. -Świetnie! Zaraz zawołam Sama. On będzie cię uczył jak posługiwać się szablą. Jest najlepszy na całym statku, a może i na tym oceanie! – po tych słowach kapitan zniknął za drzwiami kajuty. Po chwili wrócił z wysokim mężczyzną, który wyglądał bardzo groźnie. Twarz miał całą w bliznach, a z oczu mu źle patrzyło. -To jest właśnie Sam. Sam, odprowadź Izabel do jej kajuty i niech się przebierze, a później pokaż jej podstawy posługiwania się szablą. Życzę miłej nauki! Po tych słowach pirat wyprowadził Bellę na pokład. Później weszli do jakiegoś małego pokoiku, w którym mieściło się tylko łóżko i mały kuferek na ubrania. Wtedy twarz Sama złagodniała. -Nie bój się mnie, ja wcale nie jestem taki, na jakiego wyglądam. Nie zrobię ci krzywdy. Ja tylko udaję przed kapitanem, aby nie stracić swojej pozycji. I to nie prawda, że jestem bezlitosnym mordercą. Zresztą poznasz mnie lepiej, kiedy będę cię uczył. -Dobrze. Jak mam cię nazywać? – zapytała Izabel -Sam, jeśli łaska. A ja mogę do ciebie mówić Mała? -Wolałabym raczej Bella, ale jak tak wolisz – to zwracaj się do mnie tak.
Rozdział II
Izabel była pilną uczennicą i po kilku miesiącach potrafiła biegle posługiwać się wszelkimi rodzajami broni palnej, mieczami, nożami, szpadami i linami. Jednak trzymała to w tajemnicy, gdyż nie chciała uczestniczyć w napadach, które odbywały się średnio raz na tydzień. Pewnego dnia okoliczności zmusiły ją jednak do ujawnienia swoich umiejętności. Kapitan Jim zaczął się przechwalać, jaki to on nie jest świetny i wspaniały. Izabel znudziło się to i powiedziała mu prosto w oczy, że nie wierzy, by był taki idealny. -Więc sugerujesz, że jestem niedorajdą?! -Nie, nie to miałam na myśli… -Akurat! Wyzywam cię na pojedynek. Okaże się, kto tu jest niezdarą i fajtłapą! -Uraziłeś mój honor kapitanie! Przyjmuję, zatem wyzwanie! Powiedz mi tylko, co będzie stawką? -Stanowisko kapitana statku! – zmierzył ją pewnym siebie wzrokiem. Bella urażona takim traktowaniem rzuciła: -Pojedynek dzisiaj o zachodzie słońca, w tym miejscu! – to powiedziawszy zakreśliła nożem krzyż na podłodze. – Zatem do zachodu słońca! – i odeszła do swojej kajuty. Po jakiejś godzinie wyszła z niej i udała się do ładowni odwiedzić Sama. -Och, nie uwierzysz, co się stało! Kapitan Jim wyzwał mnie na pojedynek! A ja przyjęłam wyzwanie! I co ja teraz zrobię? – powiedziała zrozpaczona. -Tylko spokojnie! Od ośmiu miesięcy uczę cię walki, więc już wiele umiesz. Powiedziałbym nawet, że więcej niż ja. Potrafisz wykonywać różne dziwne akrobacje. Na przykład salto w powietrzu. Kapitan Jim tej sztuki nie umie. I tu masz przewagę. On się tego po tobie nie spodziewa! Poza tym to ja uczyłem go walczyć, więc na pewno nie zna innych ciosów niż ty. Wygrasz! -A…ale on ma coś więcej…o…on ma doświadczenie… -No, to stanowi pewien problem, ale nie ma doświadczenie w walce z tobą, o ile mi wiadomo… -Rzeczywiście! Dzięki ty zawsze umiesz mnie podtrzymać na duchu! – to powiedziawszy przytuliła go, czym sprawiła ogromną przyjemność staremu piratowi. Sam traktował Bellę jak swoją rodzoną córkę. Była dla niego wszystkim co miał na tym statku. -No wystarczy tej wdzięczności, Mała. Lepiej idź się przygotować. Aha, i weź tą szablę, którą ci dałem. Nią walczysz najlepiej! Powodzenia! Izabel pobiegła do swojej kajuty. Kiedy mijała dwóch piratów usłyszała fragment ich rozmowy: -Słyszałeś, co ten głupek Jim znowu wymyślił?! Będzie się pojedynkował z dzieckiem! -No, nie przesadzaj! Ona ma już siedemnaście lat…albo szesnaście? Mniejsza o to. To przecież kobieta! Cóż to za wyczyn wygrać z kimś takim?! Ha, ha! Bella wściekła się nie na żarty. Ona im jeszcze pokaże! Wygra ten pojedynek za wszelką cenę! Nie pozwoli traktować się jak kogoś gorszego tylko dlatego, że nie jest dorosła i nie jest mężczyzną! Wreszcie nadszedł czas pojedynku. Bella stawiła się punktualnie, ale kapitan Jim się spóźnił. „Lekceważy mnie” – pomyślała. Naokoło nich zgromadziła się cała załoga. Bella czuła się tam nie na miejscu, ponieważ wszyscy na około posyłali jej pobłażliwe uśmieszki wystawiają przy tym swoje dziurawe zęby. Jedyna życzliwa twarz należała do Sama. W pewnej chwili wśród tłumu ktoś się zaśmiał i cała niepewność Izabel zniknęła jak ręką odjął. „Nikt nie będzie wyśmiewał mnie Lady Izabel Rozalii Margaret Jonson!” – pomyślała. -Gotowi?! Pojedynek uważam za rozpoczęty!- Ryknął jeden z piratów. Wyglądało to jak walka Dawida z Goliatem: po jednej stronie silny mężczyzna z wieloletnim doświadczeniem w walce, a po przeciwnej stronie drobna dziewczyna o płomiennych włosach, w pierwszym swoim pojedynku. Kapitan Jim uśmiechnął się pobłażliwie, ale Bella nie dała się wyprowadzić z równowagi. W jej niebiesko – zielonych oczach iskrzyła wściekłość. Pirat zaatakował pierwszy, ale dziewczyna zwinnie uskoczyła w bok. „Może i Kapitan Jim jest silniejszy, ale ja jestem zwinniejsza!” – pomyślała. Kapitan zadał kolejny cios, lecz tym razem Izabel się schyliła i miecz świsnął tuż nad jej głową. Jim wyraźnie już zirytowany uderzył ponownie. Tym razem napotkał jednak opór. To Bella skrzyżowała z jego mieczem swoją szpadę. Spojrzeli sobie w oczy z nienawiścią. Ze złością wbiła obcas w nogę pirata i uderzyła go w ręke. Kapitan Jim krzyknął zaskoczony. W tym momencie broń pirata spadła z hukiem n pokład, a Bella zwinnym kopnięciem powaliła pirata na deski i przyłożyła mu szpadę do gardła. Kapitan Jim przegrał. Teraz Izabel była przywódcą statku. Nagle rozległy się brawa i pomruki uznania. Tak naprawdę, to nikt nie przypuszczał, by ta niepozorna dziewczyna pokonała tak
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil zygzak123
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…