Wróć do katalogu

Karty losu...

Opowiadanie o tym, jak nieuchronny los sprawia, że zamieniamy się miejscami z ludźmi, których ignorowaliśmy

agakostiopublikowano 24 kwietnia 20115 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Chłód był odczuwalny w powietrzu. Nie dotyczył on tylko temperatury – fakt spadła do ponad minus dziesięciu stopni, ale także zachowania mijających ludzi. Z telefonami w dłoni, wiecznym pośpiechem na twarzy i drogimi ubraniami mijali mnie, traktując jako kogoś gorszego. Przecież też jestem człowiekiem. Fakt, często nie mam, co włożyć do ust, a jako dom służy mi przytułek. Jednak przecież też mam uczucia.. Których niestety nikt nie dostrzega… Kilka miesięcy temu moje życie wyglądało inaczej. Miałem kochającą rodzinę, piękny dom na przedmieściach oraz jeden z szybszych samochodów. Wysokie stanowisko i pensja z cztero zerowym wynagrodzeniu przy sumie, to kolejne atrybuty przyjemnego życia. Jednak po pewnym czasie wpadłem w rutynę, wykonując czynności powtarzalnie. Jak się wtedy czułem? Nie powiem, że byłem w pełni szczęśliwy, bo dość często narzekałem na brak czasu i niewyspanie. Dziś wydaje mi się to takie błahe. Wiele bym oddał, aby wrócić do tamtych dni. Prawdę mówiąc nie mam nic do oddania- wszystko ulotniło się w tak krótkiej chwili, rzekłbym w ułamku sekundy. Pamiętam tamten dzień z najdrobniejszymi szczegółami. Była noc dwa dni przed wigilią Bożego Narodzenia. W skupieniu uzupełniałem brakujące szczegóły w projekcie, który miałem oddać zaraz po świętach. Od niego zależała przyszłość firmy. Zegar wybił godzinę dziewiętnastą. Z kuchni dobiegł mnie głos żony. Prosiła, abym przyszedł do niej na chwilę. Zgodziłem się. Na przywitanie pocałowałem ją w policzek- zawsze tak robiliśmy. Jej ciało pachniało brzoskwiniowym balsamem. Oznajmiła mi, że te święta wyjeżdżamy do jej mamy. Wraz z dziećmi chciała wyjechać wieczorem. Miałem dołączyć do nich następnego dnia, jak tylko skończę projekt. Zgodziłem się. Wróciłem do pracy. Za godzinę moja ukochana i dwójka naszych prześlicznych córeczek przyszła się pożegnać. Miało być to tylko chwilowe rozstanie… W domu zapanowała cisza. Była ona aż zbyt przesadna. Wróciłem do pracy. Zmęczony, zasnąłem z ołówkiem w ręku. Zbudziłem się, oblany zimnym potem. Jednak treści marzeń sennych nie jestem w stanie sobie przypomnieć… Kilka chwil potem usłyszałem pukanie do drzwi. W szoku posennym oraz z lekkim zaniepokojeniem poszedłem otworzyć. Moje objawy były słuszne. Stała się rzecz najgorsza. W tym momencie wolałbym,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych