Wróć do katalogu

Kiedyś znowu przyjdzie wiosna

debiut - krótkie opowiadanie

aquarius, opublikowano , 9 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

No i co? zapytał -będziemy tak siedzieć? Chciałem powiedzieć coś dowcipnego, coś w stylu Nivelena mówiącego do Geralta „a co , proponujesz się położyć”, ale jakoś nic nie przyszło mi do głowy. A ten tekst był zbyt oklepany, nawet dla tak starego znajomego jak on. Więc po prostu nie skomentowałem. Udawałem , że go nie ma. A może naprawdę go nie było, a to co widziałem, to był tylko efekt hektolitrów alkoholu, które w siebie wlałem w ostatnich miesiącach? Zamiast tego nalałem sobie drinka. Irlandzka whiskey na cztery palce. Wychyliłem jednym haustem , zgrabnym, półdługim ruchem – przez ostatnie pół roku nabrałem sporej wprawy. Nie pomogło. Nigdy nie pomagało. Rozmiękłem za to jeszcze trochę bardziej, choć wydawało mi się, że już bardziej nie mogę. Prawdą jest , to co mówią. Że im wyżej jesteś, tym dłużej będziesz spadał i tym mocniej hukniesz o ziemię. - Żałosny jesteś, wiesz? – zapytał. Lekko rozmazanym, alkoholowym ruchem pokiwałem głową. Chyba bardziej do siebie, niż do niego. - Zbierz się w kupę. To nie koniec świata. Wstań na nogi. - Wiesz co? Powiedziałem zapalając papierosa i wydmuchując mu dym w twarz – wsadź sobie te rady w nos. Nie powiem, żeby w dupę, bo raz, że nie jestem pewien czy ją masz tak jak wszyscy, a dwa, że chyba jednak nie wypada. Nie zakrztusił się dymem, nawet się nie skrzywił. Prawdę mówiąc, zdziwiłbym się, gdyby to zrobił. Popatrzył tylko na mnie ze smutkiem. - A więc zdecydowałeś? -Tak. Nic tu po mnie. - Zastanów się jeszcze - Nie ma nad czym. Zamiast tego powiedz mi lepiej, byłeś tam? Jak tam jest? Ale szczerze, bez owijania w bawełnę, bez tych twoich górnolotnych, nadętych stwierdzeń. Krótko, w żołnierskich słowach. - Nie byłem. I nie mogę ci odpowiedzieć na to pytanie. - Bo nie wiesz, nie możesz czy nie chcesz? - Nie mogę i nie chcę. Ale nie rób tego. - To się wypchaj. Nalałem sobie kolejnego drinka i zapaliłem kolejnego papierosa. - Whiskey się kończy. Papierosy też. Czas się żegnać, mój przyjacielu. Wiesz, że byłeś moim jedynym przyjacielem? – odbiło mi się. To zepsuło nieco wrażenie tego wyznania. - Nieprawda. Miałeś i masz całą masę przyjaciół. - Nie pieprz. Ilu mam przyjaciół okazało się jak zwykle na samym końcu. Rok temu, podczas tej rozmowy, dostałbym ze trzy oferty gry w golfa, dwie tenisa i jedną wyjazdu na polowanie. A dzisiaj? Ani jednej. Nawet głupawego smsa w stylu „co słychać”. -Bo ci wyłączyli telefon przedwczoraj. - Wiesz co? Nie chce mi się z tobą gadać. Spadaj. Wynoś się. Nie chcę cię widzieć. - To nie zależy od ciebie. Uśmiechnąłem się krzywo, gasząc papierosa w popielniczce. W trakcie tej czynności kilka petów spadło na stół. Nie pamiętam, kiedy opróżniałem popielniczkę. Chyba powinienem wziąć prysznic, ogolić się, przebrać. Ułańska fantazja. Boso, ale w ostrogach. Może nawet spryskać tą resztką wody kolońskiej, która mi została. Jezu, chyba dostałem ją od Agaty. Na jej wspomnienie stanęły mi łzy w oczach. Ale szybko się pozbierałem. Teraz, albo nigdy. W zasadzie, czy to ma jakieś znaczenie jak wyglądam? Spojrzałem na niego. Był jakiś nieostry. Jednym płynnym ruchem – dziwnie sprawnym jak na pijanego człowieka, wziąłem do ręki Walthera P99 – ostatni relikt dawnych czasów – z mega elitarnego klubu strzeleckiego wyrzucili mnie już dawno temu. Przestałem być mega elitarny. Odciągnąłem zamek i powoli go puściłem, patrząc jak srebrno miedziany, 9 milimetrowy nabój wsuwa się do komory. Odbezpieczyłem. - Won. Wypierdalaj. Więcej nie powtórzę. Teraz on uśmiechnął się krzywo. Nie drgnął na milimetr. -Brak ci odwagi? zadrwił - Nie – roześmiałem się – żegnam ozięble - płynnym ruchem przystawiłem sobie pistolet do skroni, równocześnie pociągając za spust.

Komisarz Sandecki popatrzył na rdzawą plamę na dziewiętnastowiecznym stole, przeniósł wzrok na ścianę, popstrzoną czerwono szarymi zaciekami i z niesmakiem skonstatował pobojowisko butelek, petów i śmieci walających się po podłodze i meblach. Tworzyły ostry i jakiś nierealny kontrast z antycznymi meblami i wysmakowanymi obrazami na ścianach. To, co zostało z Jaworskiego, zabrano przed chwilą. - To bardzo smutna historia, panie komisarzu – doktor Wawrzyński, który został na miejscu, w końcu wygrzebał z kieszeni pomiętej marynarki nie mniej pomiętą paczkę…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych