Wróć do katalogu

Klatka

Bunt nastolatka... . Nieco brutalny język, ale napisane jak byłem kiedyś w takim stanie. Opisany jeden wieczór i następny poranek.

Qdłaty, opublikowano , 15 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

* Marcin leży na podłodze w swym pokoju i patrzy tępo na zeszyt od chemii. Jutro ma ważny sprawdzian z tego przedmiotu i totalnie nie chce mu się tego uczyć. „Po jaką cholerę mam wiedzieć jakieś pierdoły na temat cukrów” Myśl ta nawiedzała go od kilkunastu minut bez przerwy. Czuł narastający bunt gdzieś powyżej żołądka, w pobliżu mostka. Znał dobrze to uczucie, za chwilę osiągnięcie apogeum i będzie musiał, po prostu musiał, zrobić coś aby pozbyć się wszystkich emocji. Na początku odczuwa rosnący bunt i rozpacz. „Kurwa, za 6 tygodni mam maturę a uczę się jakiejś popieprzonej chemii” – głos w jego myślach stawał się coraz bardziej roztrzęsiony. Wiedział, że leżenie na ziemi nie ma już najmniejszego sensu więc podniósł się i zaczął gorączkowo myśleć co ze sobą zrobić. Poza tym dywan zaczął go drażnić w łokcie i tym bardziej musiał wstać, w tym stanie nienawidzi jak coś go drażni, a drażni go wtedy wszystko. Najbardziej mama, kiedy o coś się go pyta. Odpowiada wtedy szorstkim tonem „cokolwiek”. Jest to odpowiedź na wszystko. Co ci jest? „cokolwiek”, co chcesz na śniadanie? „cokolwiek”, chcesz coś jeść? „cokolwiek”. Odpowiedzi stają się coraz bardziej szorstkie więc mama daje za wygraną i wychodzi. Do wszystkich drażniących rzeczy dochodzi poczucie winy, wkurza się wtedy jeszcze bardziej. Teraz stoi i czuje rosnącą gorycz w sercu. Myśli ma w takich chwilach takie same, „dlaczego nie mam żadnej idei dla której mógłbym żyć!? O którą bym walczył!”, „moje życie jest takie puste!”, „i nudne…”, teraz tak samo, ta sama mantra powtarzana w myślach przy tych szczególnych chwilach. Podszedł do łóżka i położył się na nim. Chciał skakać, szarpać się i w ogóle wyżyć, ale uderzał go bezsens tego. Leżał dalej wpatrując się w sufit. Kolejny standardowy tok myślowy- wymyślanie argumentów udowadniających że miłość nie istnieje. Miłość, przyjaźń i w ogóle wszystko. Aha, i po co wierzyć w Boga. Tak, to też. Jest coraz bardziej zdenerwowany, wie, że MUSI coś zrobić. W radiu puścili jakąś „mocną” piosenkę przy której „jakiś zapewne długowłosy koleś drze papę na całego”- ta myśl wkurzyła Marcina. Nie zna słów, ani nie rozumie bo po angielsku i niewyraźnie. Wstał z łóżka i usiadł na dywanie, zaczął udawać że trzyma mikrofon i bezgłośnie porusza ustami „naśladując” solistę. Zaczyna kręcić głową, wyobraża sobie, że jest na scenie i „porusza” tłumy. „Dlaczego nie jestem sławny!?” przychodzi dobrze znana myśl i kolejna fala goryczy zalewa jego serce, piosenka zmieniła się na jakieś wolne amerykańskie zawodzenie pani, na pewno blondynki. Irytuje go, dobrze się czuł przy poprzedniej piosence. Ścisza radio tak, że prawie go nie słychać. Uczucie napełniającego się wulkanu ani na chwilę go jednak nie opuściło. „Nudzi mi się!!!” drze się na całego w myślach wykrzywiając niemiłosiernie twarz. Wie, że tak nie jest, po prostu nie wie co ze sobą zrobić, napisałby coś ale nie ma weny, pouczyłby się, ale nie chce mu się, rozwaliłby coś ale to bez sensu. „Bez sensu, wszystko jest bez sensu. Po co coś pisać, to bez sensu, po co mi to, po co się uczyć, bez sensu”. Zaczyna robić głupie miny i młócić w powietrzu pięściami, jakby się bił z niewidzialnym przeciwnikiem. Oczywiście realizm nie pozwala mu wygrywać i w końcu zdyszany kładzie się na ziemi. „A teraz jestem w szpitalu i wszyscy się o mnie martwią” pomyślał. To nie daje mu ukojenia, „przecież to nie prawda, Magda by się nie martwiła, Iwona nie miałaby czasu” pomyślał z goryczą. „Mama by siedziała non-stop w szpitalu i zadawała te same pytania- jak się czujesz? Chcesz coś zjeść? Czegoś potrzebujesz?”. „Kurwa” powiedział z całą skondensowaną złością w myślach. Wstał z podłogi i podskoczył sobie 3 razy, „Jaki ja głupi jestem”. Podszedł do szafy i otworzył ją. Spojrzał na ubrania i pomyślał „po co ją otworzyłem!?” zirytowało go to. Nie zamknął szafy, w wyrazie buntu zrobi bałagan, choć takowy go irytuje. Znowu się kładzie na łóżku, zapragnął wziąć telefon, rozejrzał się i zobaczył go na biurku. „Kurwa, rzuć wszystko i idź po telefon…” pomyślał, wstał, sięgnął telefon i znów się położył. Zaczął wciskać wszystkie cyfry z klawiatury, następnie wszedł w książkę telefoniczną i przegląda zapisane numery. „Wyślę komuś smsa! Tak to będzie dobre!” Zauważył numer Magdy i irytacja sięgnęła zenitu. „Dziwnie się zachowywała w szkole, miała taki olewająco-ignorujący mnie styl bycia”. „Trudno- skreślamy Magdę!” Pomyślał z satysfakcją która go wkurwiła. Pomyślał o Iwonie, zaczął pisać smsa „Co porabiasz?” zmazał to co napisał. „Do dupy, potrzebuję się wyżyć! Napiszę coś chamsko szczerego”. Zaczął pisać od nowa „Cześć, myślę o Tobie i nie mogę się uczyć. Nic tylko myślę i myślę, co u ciebie?”. Wysłał. Przyszedł raport i go zdenerwował dźwięk dzwonka, bo taki głośny. „Po co tak napisałem!? Głupi jestem! Po co ta prawda, teraz będzie mi głupio!” rzucił telefon na podłogę i spojrzał w sufit. Telefon znowu zaczął „piskać jakby go zarzynali. Pieprzony telefon” pomyślał, wstał i odebrał smsa od Iwony- „Uczę się angielskiego, chce mi się spać i o niczym nie myślę :p” no tak, oczywiście ta buźka. Marcin za cholerę nie ma pojęcia co ona oznacza i jeszcze bardziej się wkurza. „Taka beznadziejna odpowiedź!?” „ma mnie w dupie i tyle…”. Usiadł na podłodze i zaczął myśleć nad odpowiedzią. „A chuj!” pomyślał i zaczął pisać- „Wiesz, kocham Cię.” Usunął. „jaki ja pojebany jestem!!! Po tym smsie już by w ogóle się do mnie nie odezwała. Kurwa! Jak zwykle trzeba wszystko tłumić! Nie ma miłości, przyjaźni i prawdy- stara niechciana prawda, kurwa, przecież prawdy też nie ma. Więc czym jest twierdzenie że miłości nie ma?” W tym stanie filozofia go wkurwia. Zaczął się rozglądać po pokoju szukając pomysłu na sms. Zaczął pisać „Medytujesz!? Oj… to zły znak że o niczym nie myślisz. Coś nie tak z humorkiem?” wysłał. „Jaki beznadziejnie szary i nudny sms… medytujesz… jaki ja głupi jestem! To miał być dowcip… super. Dno.”. Znowu przyszedł raport, wyrzucił telefon na środek pokoju. Na myśl, że może się zepsuć przyszło poczucie winy. Uczucia buzowały w jego wnętrzu jak ogień- złość, zniechęcenie, nuda, gorycz, chęć spełnienia…. Telefon zaczął piskać. Podszedł do niego i sprawdził czego i kto chce. Iwona puściła sygnał. „To znaczy- daj mi spokój”. Wkurwił się. Spojrzał na zeszyt od chemii i gorycz uderzyła go tak mocno, że znów się położył na ziemi. Do głowy przyszła mu błyskawiczna myśl- zrobił 5 pompek i znów się położył. Wziął do ręki długopis i zaczął go ściskać, chciał aby pęknął, jednak ten był twardy, wkurzyło go to. Otworzył zeszyt od chemii na stronie nie związanej z tematem sprawdzianu. Nie czytając przerzucił kilka kartek, zamknął go i znów otworzył. Znów przerzucił kilka kartek i zamknął. Poczuł się winny, że się nie nauczy na jutro. „Będzie trzeba poprawiać. Kurwa! Pieprzona szkoła!”. Wstał i położył się na łóżku. „Żeby tak zniknąć!”. Tak, tego pragnął naprawdę. „Wyrwać się z ciała i niech ktoś inny steruje moimi ruchami”. Zaczął się bawić palcami. Poczuł, że emocje powoli go opuszczają ale do spokoju jeszcze daleko. Pomyślał o smsie do Iwony. Znów się lekko…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych