Wróć do katalogu

Klatka

tydzien zamknięty w klatce z 7 ścian zbitej

tit, opublikowano , 4 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Czwartek. Dziś, jak każdego dnia roboczego, prosto po pracy ruszyłem do baru Kubik. W ten jeden z pierwszych dni majowych, tak ciepłym i tak ową ciepłotą męczącym, zimne piwo zamknięte w gruboszklistym, pękatym kuflu i lane wprost z kija zdawało się być eliksirem przeobrażającym mnie w zmiennocieplnego zwierza. W zwierza potrafiącego ścierpieć katusze palącego okropnie słońca. Siedziałem tak wlewając owy złoty, kojący trunek w przełyk a samemu zanurzając się, czy nieomal tonąc w pięknie i błogości tej przelotnej chwili. Nagle ktoś nakreślił wielką, ohydną i potwornie okropną rysę na tym mym piwnym diamencie, tak misternie przeze mnie inkrustowanym w zardzewiałą codzienność. Tym kimś okazała się kobieta. Kobieta tak okropna i tak brzydka, że ciarki poczęły mi biec po plecach finiszując na dłoniach i po chwili dopiero kończąc swój wyścig na mecie: w opuszkach mych palców. Wzdrygnęło mnie z tej okropności widoku i krzyknąłem na cały bar, bo wytrzymać tej brzydoty nie mogłem:

- Do klatki !

Po chwili wyszedłem wielce zniesmaczony.

Piątek. Szedłem właśnie z Kubika, a idąc biegłem, bo niemal zapomniałem, iż nie cierpiącą zwłoki sprawę miałem w PKO do załatwienia. Dzień był jeszcze gorętszy od poprzedniego, więc pociłem się strasznie. Pot z ud i kostek wlewał mi się w buty i bezlitośnie topił stopy. Pot z klatki piersiowej, pleców i pach zmieniał świeżo krochmaloną, szarobrunatną koszulę na stójce w przemoczoną szmatę. Pot, natomiast, z czoła zlewał mi się na oczy i to właśnie on był przyczyną tego co nastąpiło w następnej kolejności. Otóż tak tym moim potem oślepiony…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych