Wróć do katalogu

Klatka - Rozdział 8

Kolejny dzień na klatce

Krzysiek210786, opublikowano , 10 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział 8

Podczas, gdy Agata razem z dziećmi oglądała telewizję, do drzwi zadzwonił jej sąsiad, Mateusz, który przyniósł Agacie niezbyt miłą dla niej wiadomość. - Cześć – powiedział Mateusz. - Cześć – odpowiedziała Agata. - Słuchaj, nie wiem jak ci to powiedzieć, ale mam dla ciebie, właściwie dla was, wiadomość. - No to mów – Agata nieświadoma niczego, prosiła Mateusza, żeby powiedział co to za wiadomość. - Więc, wczoraj widziałem, waszego ojca i twojego męża, jak… migdalił się z tą nową z klatki. Z tą co taka pocięta chodzi. Agatę zamurowało. Dzieci stanęły jak wryte. Dziewczyna po tym co usłyszała, wiedziała już, że jej małżeństwo rozpadło się w drobny mak. Zaczęła płakać. Dzieciaki widząc to podbiegły do mamy i zaczęły ją pocieszać. Mateuszowi, który przyniósł tą hiobową wieść, również zrobiło się przykro i przytulił do siebie Agatę. Miała za złe Krzyśkowi, że ten pomimo obietnicy okłamał ją i dalej spotykał się z bezimienną. Tego dnia postanowiła już, że chce rozwodu. Musiała mu tylko o tym powiedzieć. Jednak widok jaki mogła tam zobaczyć, do najpiękniejszych nie należał, ale nie miała wyjścia. Zjechała na dół i zobaczyła swojego męża wychodzącego z jakiegoś pomieszczenia. Nie wiedziała skąd wychodzi, ale domyśliła się, że prawdopodobnie od niej. Agata, kiedy jeszcze mieszkała z Krzysztofem, nic nie wiedziała o jego pokoju, do którego chodził, kiedy się czasami pokłócili. Zobaczywszy Krzyśka, jak idzie w kierunku wind, podeszła do niego i wymierzyła mu siarczysty policzek w twarz. Poprawiła z drugiej strony. Na jego twarzy, momentalnie pojawiły się dwa czerwone, jak dojrzałe arbuzy ślady po uderzeniu. Chłopak nic nie mówił. Stał tylko i patrzył. Nie musiał nawet pytać, za co dostał. Dobrze wiedział, że za to, że okłamał żonę. - Jak mogłeś! – krzyknęła – obiecałeś mi, że już nigdy więcej się z nią nie spotkasz, a co zrobiłeś. Nienawidzę cię za to, rozumiesz. Nienawidzę! Krzysztof widząc, w jakiej sytuacji się znalazł próbował jakoś to załagodzić. - Ale słonko – zaczął. - Nie mów do mnie słonko! Wiesz co. Najlepiej w ogóle się do mnie nie odzywaj. Aha i jeszcze jedno. Masz to jak w banku, że się z tobą rozwiodę. Dzieci zostaną ze mną. Czy ty wiesz jak one się czuły, kiedy dowiedziały, że ich kochany tatuś, który obiecał mamusi, że już nigdy nie spotka się z tą… okłamały ją. Nie nie wiesz, bo co ciebie obchodzi. Mam wrażenie, że odkąd pojawiła się ta szmata, to my w ogóle przestaliśmy cię obchodzić. Ciągle tylko mówiłeś o niej, jaka to ona biedna, że musisz jej pomóc. Co ty, kurwa jesteś? Instytucja charytatywna? Jakąś fundację może prowadzisz co? Nigdy ci tego nie zapomnę. Jeszcze coś. Jak następnym razem, będziesz posuwał tą pociętą panienkę, to pomyśl sobie o mnie, że byłam kiedyś twoja, tylko twoja. Pomyśl o chwilach, które spędziliśmy razem. Jak uprawialiśmy seks. Pomyśl o tym. Ja już nie chcę pamiętać. Nie chcę cię znać. Po tym co zrobiłeś. Ty skurwielu. A ja cię tak kochałam. Teraz wyszło, że jesteś tacy jak wszyscy faceci. Nic nie wartym kutasem. Twoje rzeczy sama ci przyniosę. Nie chcę, żeby nasze, sorry, moje dzieci, patrzyły jeszcze na ciebie. Zadałeś im taki ból, że już wystarczy. Ja jestem silna, ja sobie poradzę. Ale nie proś mnie już o nic. I oddaj klucze.

Krzysztof stał i słuchał tego, co mówi do niego jego żona, która już za chwilę, będzie już tylko byłą żoną. Czuł się okropnie. Nie wiedział co z sobą począć. Teraz najchętniej schowałby się w mysią dziurę i nie wychodził z niej do końca życia. Nie chciał już Agacie nic wyjaśniać. I tak wiedział, że nic to nie zmieni. Jednak zanim na dobre rozstał się z Agatą, kiedy ta odchodziła, powiedział:

- Dziękuje. I został sam. Sam na pustej klatce. Nie chciało mu się wracać do swojego pokoju. Postanowił pójść na bardzo długi spacer. Nie wiedział czy wróci. Nie wiedział nic. Jego świat, tak jak świat jego żony, legł w gruzach. Wszystko to sprawiła bezimienna. Jednak on dalej, pomimo wszystko chciał jej pomóc. Nie przypuszczał, że im bardziej będzie się angażował w jej pomoc, tym bardziej zbliży się do niej.

* Bezimiennej od samego rana zbierało się na wymioty. Nie czuła się dobrze. Wymiotowała już kilka razy. Zaczęła przypuszczać najgorsze. Jednak, żeby mieć stuprocentową pewność, poszła do apteki, żeby kupić sobie test ciążowy. Na szczęście, kiedy się uciekała z domu, wzięła ze sobą kilkanaście złotych. Tak na przeżycie. Suma nie opiewała na duże kwoty, jednak starczyło jej na to, żeby wyżyć do końca miesiąca. Miała też ze sobą, swoją kartę do bankomatu, na której było jeszcze trochę pieniędzy. Bezimienna weszła do apteki i poprosiła o test ciążowy. Dla pewności wzięła trzy. Wróciwszy do „domu”, zrobiła sobie test. Za każdym

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych