Wróć do katalogu

kobiety

Życie potrafi być bardzo marudnym zajęciem

cymeria11, opublikowano , 46 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

kobiety

Obudziłem się trochę po dziewiątej .Co jak na mnie było cholernie wcześnie Coś jak dla normalnych ludzi pieprzony środek nocy ostatnimi czasy jakoś nie ciągnie mnie do wczesnego wstawania .Straciłem rachubę czasu i rzeczywiśtości.Wstawałem i nie wiedziałem czy powinieniem wstawać.Ta nie pewnośc skłaniała mnie do ponownego przemyślenia całej sprawy.Ale myslenie potrafi człowieka naprawdę zmęczyć i w końcu sam nie wiem co mam zrobic jestem nie zdecydowany i musze znowu sie położyć może pózniej wymyślę cos ciekawego .Trzeba dać sobie czas.Trochę czasu druga szansę .Każdy ma prawo do drógiej szansy.Potrzebuję szansy.Chcę mieć szansę .Obudze się i ja wykorzystam .Muszę mieć swoje pięć minut w życiu.A moze już miałem.Czy to możliwe żebym tego nie zauważył.Jezu mama zawsze mówiła ze jestem roztargniony.I że bym tak nie biegał bo się przeziębię i że jestem taki chudy.Cholera zawsze byłem chud.Kochałem ją kochałem moja mamę ale nikomu o tym nie mówiłęm jej też nie mówiłem nie wiedziłaem jak to powiedzięc nie wiedziłąem czy to ważne.A kiedy się połapałęm że chyba jest ważne to nie było komu juz tego mówić.A cała reszta nie chiała słuchać Chyba mam trudny okres.Ale przełamuje się.Staram się.Jest ciężko jak cholera ale sie staram Staram się jak nikt nigdy w życiu.Dokąd mnie to zaprowadzi?chciłąbym to wiedzieć Wiedzieć juz teraz i mieć to z głowy . Wstałem za oknem ciemno.Zadnego celu.Nic pozytywnego Przełamuje się zdecydownie się przełamuję czuje że będzie dobrze. Znajomi uważają że nie . Ale co oni tam kurwa wiedzą o życiu. O prawdziwym twardym życiu. Będzie dobrze. Sam już nie pamiętam kiedy to się zaczęło Ale pewnie jakiś tydzień temu a może rok? Tak to musiało być tydzień temu Co to takiego ? Grubsza sprawa Straciłem pracę Wyzucili mnie na zbity pysk z trzydziestej piątej roboty ,w tym roku a nie mamy jeszcze czerwca . Mam pecha.A może to przeznaczenie i tak właśnie ma byc.Dlaczego nie moge dawać koncertów solowych na fortepianie albo byc sędzia w sądzie.Pewnie dlatego że to wymaga studiówA studia wymagaja pieniędzy dużo pieniędzy.Nie mam głowy do robienia pieniędzy.W ogole nic mi sie nie chce.Ale przeciez od zawsze nie chciałem w życiu osiągnać cos wyjątkowego.I tu miałem fart nie można powiedzieć.Każda praca jest do niczego jedno zajęcie potworniejsze od drógiego zle opłacane i monotonne .Kupuja ciebie i twój czas Masz tyrać i nie dyskutować .Boże wszystko tylko nie tyranie co dziennie po 8 godzin.W pracy brakuje mi dyscypliny i poczucia obowiązku.Ciagle mam to uczucie że nie pasuję do tego miejsca że wszystko jest zamknięte nie moge zaskoczyć.A potem nie nadążam i nie mogę tego ogarnąc

Czasami mam ochotę skręcić kark temu szefowi który drze na mnie morę Im wszystkim.Ale cos mi mówi że przyjdzie drugi.I chodzbym wydusił ich cały milion na pewno znajdzie się jeszcze jeden.Który przyjdzie i bedzie darł more jeszcze głosniej niż ten ostatni.Najpierw człowiek wie czego chce ale potem zmęczenie narasta i jest jeszcze większe i po tem jest juz wszystko jedno .I nie pamiętasz czego chciałeś na początku.Robisz dalej i nie myslisz I w ogóle czujesz że to było tak dawno a teraz już jest nie ważne i nikogo nie obchodzi.A gdybym go tak przycisnoł w ciemnym koncie tak trochę dla zgrywy

Ciekawe jak głośno by krzyczał . Błagał by mnie o litość Może nawet by się rozpłakał i zlał w gacie Cholera zaczynam żałować że tego nie zrobiłem . W życiu nie można mieć skrópółów.Trzeba być twardym trzeba iść do przodu Ale to już historia Nie należę do osób które specjalnie rozczulają się nad sobą Czy to dobrze ? Znajomi mówią ze nie Ale co oni tam wiedzą To mój styl .Właśnie taki mam styl Mam przeczucie.Mocne przeczuci Jakie ? A takie że dzisiaj dobrze będę się bawił Tak człowieku to jest twój dzień.Ty szczęściazu Dzisiaj będziesz dobrze się bawił i dzisiaj wszystko się odmieni Musi się odmienić .Przecież potrzebujesz odmiany Jasne wszystko idzie ku lepszemu Podniosłem się ciężko z brudnawej pościeli I ruszyłem chwiejnym krokiem w stronę kuchni.Właściwie to czemu jestem taki słaby Bez namysłu Obrałem kierunek -lodówka Cholera kawał drogi Ale zaparłem się w sobie Przecież potrafię byc twardy To proste.Jedna noga do przodu potem dróga tylko czemu one takie cięzkie Ale jakoś po cholernie ciężkiej przeprawie, która zdawała się trwać całe wieki udało się.Dotarłem do celu Jestem tu stoję koło lodówki która wyglada jak wielki świrnięty biały ząb Trochę kreci mi się w głowie sam nie wiem od czego. Ale przecież powodów może być milion.Kto by to ogarnoł.Jezeli zascznę się nad tym zastanawiać to rozboli mnie jescze bardziej.To pewnik No cóż specjalnie nie myśląc postanowiłem temu jakoś zaradzić.Grunt to cos robic Nie lubię myśleć ,chyba nie jestem w tym dobry Otwieram ją , i wsadzam łeb do sierotka. Prosto do zamrażarki Zamykam oczy To moja stara sztuczka Nikt o niej nie wie a jest naprawdę dobra w takich przypadkach . Tkwię tam przez jakąś chwile i czuje że coś sie zmienia Kruszeje Otwieram oczy.I czuje się inaczej chyba lepiej Mało tego mam farta Katem oka widze dwie butelki piwa Stoja tam takie samotne i chłodne To dobry znak, będzie dobrze Wyciągam łeb z zamrażarki siegam po piwa Otwieram pierwsze I opróżniam butelkę jednym haustem .Za szybko ksztusze i slinię i dławie część wylatuje po brodzie kapie na koszulę i podłogę łapię krótkie szybkie oddechy i jestem zły na siebie.Takie marnotrastwo Nie cierpię patrzeć jak ktoś całymi godzinami pieprzy się z jednym piwem. Szlak mnie trafia od takiego widoku Pomału odstawiam butelke .Pustą butelkę.Zamykam oczy zaciskam powieki I krzywię twarz na kształt skurczu końskiej dupy. Kurwa !!! za zimne wysyczałem pod nosem .Czuję jak łeb zaciska mi się w jakimś tajemniczym imadle ,którego nie potrafię obsługiwać .Nie dobrze mam kłopoty Nie znosny bul gdzieś w czubku głowy odbiera mi mozliwość logicznego myślenia Cóż w takiej sytuacji ,człowiek może zrobić zrobić ?Co mu pozostaje? Chyba tylko jedną naprawdę sensowną rzecz

Sięgnąłem po następne piwo . Nie chce się otworzyć. Ale przecież jestem uparty .Potrafie być uparty Słynę z upierania się bez sensu całymi godzinami całymi latami .Chyba to zrozumiało i w końcu dało za wygraną .Byłem zły jak wszyscy diabli rozprawiłem się z nim jeszcze szybciej niż z pierwszym . Tym razem powiodło mi się nie uroniłem ani kropelki.Zdążyłem sie lekko uśmiechnać i odstawic powoli butelkę .na podrapany stolik koło lodówki spoczeła koło mpoprzedniej kiedy powróciło uczucie imadła bez instrukcji obsłógi

Zacisnołem zęby i odczekałem chwilę która wydawała się cała wiecznościa.Puściło będzie dobrze przecież to mój fajny koniec dnia Zostawiając puste butelki na podrapanym blacie stolika Polazłem do łazienki . Widok mojej twarzy w lustrze troche mnie zaniepokoił.Trzeba się ogarnąc .Kilkudniowuy zarost potargane włosy Spokojnie mógłbym ubiegać się o główną rolę w wysoko budżetowym horrorze ,bez charakteryzacji I pewnie jeszcze dostał bym nominacje za efekty specjale Ale przecież wygląd zewnętrzny się nie liczy . Trzeba tylko mieć cholernie dużo kasy i wszystkie cipy twoje Ale ja nie mam cholernie dużo kasy . Prawdę mówiąc to w ogóle nie mam kasy Chyba mam pecha Życie to cholernie marudne zajęcie Ale może jeszcze nie wszystko stracone ? Nie zbadane są ścieżki Pana Mama ciągle mi to powtarzała Kiedyś razem chodziliśmy w każda niedzielę do kościoła Kościół to takie miejsce gdzie Bóg cieszy się szczególną popularnością Ale już nie jestem mały , I wszystko wieki temu przestało być takie proste jak wtedy Postanowiłem się ogolić i trochę ogarnąć . Potem trzeba się gdzieś ruszyć Nie wiem sam ile to wszystko zajęło mi czasu ,ale znając swój zapał do beznadziejnych zajęć ,to pewnie sporo. W końcu zaczołem przypominac troche człowieka ,nie za bardzo ale wystarczy aby ini nie oszaleli na mój widok Byłem gotów do wyjścia . Z jedzeniem dałem sobie spokój . Nie byłem specjalnie głodny ,a i w lodówce pewnie nie ma tego za wiele .Jedzenie to mordęga chyba ze jakieś jajko na miekko.Wolę płyny .Zdecydowanie je wolę.Płyny śa w porzadku

Odziwo na dworze było fajnie .Inaczej niz u mnie na górze tutaj ta przestrzeń Nie było juz słońca ale za to powiewał lekki ciepły wiaterek . Było tak jak trzeba Pochyliłem się lekko do przodu i Ruszyłem ulicą w duł Jakieś dwieście metrów stąd ,może mnie .Była taka mała knajpka Cholernie ją lubiłem sam nie wiem za co . Świeże powietrze .Powoli zaczynało rozjaśniać mi w głowie droga szybko mineła.A ni się obejżałem jak byłem na miejscu W środku było raptem parę osób Jeden rzut oka spod drzwi i już wszystko wiem To stali bywalcy ,zawsze ci sami Te same mordy.Może po za małymi wyjątkami których widze tutaj raczej pierwszy raz.Resztę Poznał bym nawet gdyby panowały tutaj egipskie ciemności. Wiecznie tu przesiadują .Sa jak część dedkoracji.Ruchome wyposażenie knajpy Przeważnie mają pusty wyraz twarzy i strach w oczach Cholera, czego się tak boja.Kto to może wiedzieć pewnie oni sami tak do końca nie wiedzą . Może chodzi o wściekła żonę Dla której przestali być już tymi samymi fajnymi facetami co kiedyś . A może kłopoty w pracy .Wiem coś o tym.Obstawiam że Pewnie dzień w dzień robią coś czego cholernie nie nienawidzą.Sa w potrzasku złapani bez silni przegrani Słysząc w głowie ciągle ,tą samą zaciętą płytę „Człowieku co jest z tobą nie tak’’ bez końca Ale kto by to ogarno Siedzą tutaj ,kiedy nie pracują . Całymi godzinami ,dniami ,miesiącami Siedzą i czekają . Na co ? Pewnie na wspaniała bogatą kobietę, o powalającym wyglądzie Która wejdzie tymi obleśnymi drzwiami Przysiądzie się jakby nigdy nic i po krótkiej rozmowie wyjdą razem Cholernie szczęśliwi.I wszystko sie odmienie Zamówiłem wodę z lodem i cytryną Rzadko podają tutaj takie rzeczy. Barman podrapał się po wielkiej głowie Zrobił miną jakby miał obsłużyć człowieka bez głowy . I przepadł w poszukiwaniu cytryny.Chyba przyspożyłem mu dodatkowej pracy.Nie chciałem

Usiadłem przy pustym stoliku w głębi sali ,z widokiem na ulicę.Nie wiele było do oglądania ale zawsze to jakiś widok. W barze było ciemno od dymu i śmierdziało kiblem Chociaż nie brakowało tutaj wrednych typów . To było to najbezpieczniejsze miejsce jakie znałem Jak to możliwe? Mały czyli szef osobiście cholernie o to dbał.Wiedział jak to robic. Co parę minut wyłaził ze swojej kanciapy na zapleczu Gdzie kręcił ciemne interesy I badał groźnym wzrokiem czy wszystko gra Z reguły samo jego pojawienie się wystarczało . Przynajmniej dla starych bywalców.Wiedzieli że tutaj nie warto kombinowac bez jego wyrażnej zgody.Nie warto Wyglądał jak wycięty z komiksu człowiek nosorożec Dziewczyna w obcisłych spodniach ,i czarnej koszulce na krótki rękaw Przyginała w moją stronę z zamówionym prze zemnie drinkiem .Miły widok i Cholera pomyślałem nawet szybko - proszę ,pana drink - jasne mów mi Stan -oczywiście panie Stan, pana drink. Powtórzyła kwestię i sztucznie się uśmiechnęła -to nie drink to woda z cytryną -nie wiem nie próbowałam -nie wierzysz mi? -wierzę -to może chcesz ,nie krępuj się pociągnij to proste.Umocz swoje usta -kolejny sztuczny uśmiech ,może innym razem -obiecujesz -co? -no ze się kiedyś razem napijemy -nie jesteś w moim typie - jasne jak masz na imię ? -Beata -całkiem fajnie –ja jej na to .Usiądź pogadamy -nie mogę szef nie pozwala --pierdol ,go chuj mu w dupę -muszę już iść panie Stan -nie chszań klapnij tutaj na chwilę wisz ładna jestę.Cholernie ładna jesteś -dziękuje musze juz iść -Jezu a mogę iść z tobą -chyba nie -szkoda ślicznotko będe miłą cie na oku Odchodząc odwróciła się i nieznacznie uśmiechnęła .Ale za to tym razem szczerze . Kobiety wszystkie takie same .Pokaż im że ci zależy a wykończy cię w mgnieniu oka Zakochaj sie a bedziesz jak wierny pies którego pewnego upalnego dnia zostawia w lesie przywiąża do dzewa i znikna. A ja zostałem tu ze swoja cholerną cytryną pływającą w gazowanej wodzie Miała byc bez gazu pan barman wielki łep cos pokręcił Kiedyś bym sie wściekł i zrobił awanturę Ale teraz jestem inny .Trudno nie pierwszy raz dostaje od życia to czego wcale nie zamawiałem.Nauczyłem sie nie przejmowac tym.Jak człowiek za dużo nie mysli to nawet idzie żyć.Trzeba płynąć z prądem Ta kelnereczka całkiem całkiem .Widywałem ja tu wcześniej ale jakoś nie miałem szczęścia żeby mnie obsłuzyła.Cholera kolejny dowód że to mój dzień moja noc Ciekawe ile takich tekstów w ciągu dnia musi wysłuchać . Chyba sporo napalonych palantów nie brakuje każdy lubi sie przystrawiac do aldnej laski.Dobrze że nie jestem ładną laska chyba bym tego nie zniósł .Myslą o tobie jak o kawałku mięsa Ale to przecież nie jej wina że jest ładna ,i ma zajebistą figurę.Los był dla nie wyjątkowo chojny.

Siedziałem tak popijałem wodę z cytryną i gapiłem się w okno Nic specjalnego się nie działo jak na mój wyjątkowy dzień pociągnąłem tęgiego łyka ze szklanki i przejechałem wzrokiem po sali. Nie wiele było widać .To przez ten cholerny dym .Nie żeby mi zaraz przeszkadzał sam pale .Jak mam za co . Ale przez ten dym naprawdę nie wiele było widać . Jakieś trzy stoliki pżedemną siedziało dwóch pijaczków .I zaciekle o czymś dyskutowali . A właściwie to tylko jeden mówił ,i wymachiwał rękoma ten większy .Drugi był za bardzo zalany aby nadążyć za całą sprawą Chwiejąc się na boki przytknął palec do ust .Pewnie jego głowa zapragnęła ciszy. Na ten gest wielki ,przestał gestykulować . Obejrzał się w stronę baru .Pewnie badał czy nie stoi tam mały . Nie stał Obrócił się z powrotem złapał swojego kompana od kielszka jedną ręką za kurtkę a drugą rąbnął go z całej siły w usta . Ten uchwyt za kurtkę to pewnie żeby nie polecial do tyły No i udało się nie poleciał.Sprytne posuniecie trzeba przyznać Ze sztywniał momentalnie i opadł na stolik jak szmaciana lalka . Teraz wszystko pasuje ,wygląda jakby trochę za dużo wypił . No ma spokuj nie musi się kiwac i prosic o cisze.W sumie to nawet zrobił mu przysługe Zanim ktoś się połapie minie trochę czasu Wielki spokojnie wstał od stolika i poszedł do baru . Wypił tam setkę wódki i bez pośpiechu ruszył do wyjścia Posiedziałem tam jeszcze trochę ,skończyłem tą cholerną wodę z cytryną Potem zamówiłem drugą ,wypiłem .W końcu Ruszyłem dupę i polazłem w cholerę . Po drodze zapłaciłem w baże. Barmana wielka głowa gdzieś wcieło. Skasowała tajemnicza nieznajoma od pierwszej wody z cytryną . Słodko się uśmiechała. Pewnie powinienem coś do niej zagadać Ale niestety w głowie miałem tylko wielką pustkę.Wielkie bloki powietrza.Jak to jest że w takich chwilach człowiek zapomina o tych wszystkich mądrościach które gdzies wczesniej usłyszy.A teraz były by na wagę złota W końcu też się do niej uśmiechnąłem , Szeroko po męsku Na Sali robiło się tłoczno Położyłem kasę na blacie .

Reszta dla ciebie słoneczko. Kolejny słodki usmiech ten chyba najpiękniejszy.Mam nadzięję że to nie zasługa napiwku.Ale nie powiedziałem jej tego tak tylko sobie pomyslałem.Obruciłem sie na pięcie.I ruszyłem powoli do wyjścia Na dworze zrobiło mi się zimno pogrzebałem po kieszeniach i znalazłem fajki Mocno zmientolone ale jakoś mi to nie przeszkadzało Wyciągnąłem pierwszą z brzegu ,odpaliłem i mocno się zaciągnąłem Raz potem drugi . Ruszyłem gdzieś przed siebie ,słabo oświetloną ulicą w duł Nie miałem żadnego planu i ostatnią kasę w kieszeni , A dookoła gdyby nie zadko poustawiane latarnie z których i tak nie wszystkie świeciły .Zapanowały by cholerne ciemności.Chodziła mi po głowie jeszcze jedna knajpa tylko jakoś nie bardzo pamiętałem gdzie to dokładnie było i czy napewno tędy tam dojdę Szyłem tak noga za nogą papieros w zebach ,byle do przodu gdzies tam dojdę Nie wiem ile mi to zajęło ale końcu dotarłem Po prawej w głębi ulicy wisiał neonowy szyld ‘’Sami Swoi ’’ .No prosze a jednak mam fart To nocny klub Można tu potańczyć i urznąć się w trupa A większość bywalców zna się nawzajem Wlazłem do sierotka szeroko po męsku –Nie można powiedzieć trochę ludzi już było Ale jeszcze szło wytrzymać .Uznałem ze na dzisiaj wystarczy wody z cytryna Wziąłem z baru piwo i rozsiadłem się przy pierwszym wolnym stoliku Wyciągnąłem swoje pomiętolone fajki i położyłem koło piwa W głębi drugiej Sali tańczyło kilka lasek wyglądały na wstawione Zamknąłem na moment oczy ,i zacząłem pocierać skronie ,cholera wie po co przecież to nigdy nie pomaga .Postanowiłem zapalić Nie otwierając oczu wyciągnąłem fajkę i wpakowałem ja do gęby No dobra teraz będzie dobrze W końcu odpuszczam oczom i jadę wzrokiem dookoła Po chwali papieros zesztywniał mi w ustach Wyszła z damskiego kibla . Wyglądała jak sen Jeden z tych niesamowitych snów ,które śnią się człowiekowi może ze dwa razy w życiu. Widzę ja tutaj nie pierwszy raz .Ale za każdym kolejnym , zapiera mi dech Miękną mi kolana ,a z mózgu robi się mrożony jogurt Kompletnie mi odbija ,i czuje że mam nie więcej niż dwanaście lat Poprawiła włosy ,i ruszyła w stronę baru Znalazłem zapałki i w końcu odpaliłem papierosa Mocno się zaciagnołem ,raz potem drugi Zacharczały płuca i pociemniało w oczach Wierzchem dłoni potarłem zmęczone oczy i znowu się zaciągnołem A potem złapałem za butelkę z piwem i tęgo z niej pociągnołem Znowu jest sama ? Jak to możliwe ? Taka laska i samotność .Te dwa słowa jakoś nie pasują mi w jednym zdaniu Przy barze nie było nikogo za wyjątkiem jednego cholernie brzydkiego pijaczka Usiadła na wysokim stołku i przeciągnęła się kocim ruchem Przez chwilę przyglądała się sporemu drinkowi ,który stał tam zanim jeszcze usiadła Pewnie zamówiła przed kiblem Długo to nie trwało ,w końcu złapała go konkretnym ruchem i opruzniła jednym haustem Zrobiła znudzoną minę i poprosiła o następnego Zlapałem butelke z piwem tęgo z niej pociągnołem i pomyslałem muszę ja dzisiaj mieć albo zwariuję Znowu mocno się zaciągnąłem raz drugi trzeci ,a resztę zdusiłem w kartonowej popielniczce Złapałem za butelkę i opróżniłem do dna ,jakoś ciężko szło Może to zły znak.A może nie Wstałem ,przetarłem twarz wierzchem dłoni i ruszyłem w jej stronę Te parę kroków ciągnęło się jak sto kilometrów dziwnie się czułem szedłem jak starzec Usiadłem pierwszy stołek koło niej . A ona była blisko cholernie blisko Siedziała i chyba w ogóle nie zauważyła że ktoś obok właśnie się przysiadł Poprosiłem barmana o nowe fajki i wódkę z lodem duża Otworzyłem nowa paczkę chociaż dopiero co skończyłem palić Była miła w dotyku Barman podsunął wódkę. Wyciągnąłem pierwszego z brzegu ,były ciasno upchane trochę się z nim meczyłem czyżbym był zdenerwowany Przybrałem najswobodniejsza minę typa z pod ciemnej gwiazdy jaką znałem i obróciłem się w jej stronę Zagadałem Słuchaj mam cholerną ochotę postawić ci drinka ,co ty na to Miałem jeszcze coś dodać .Coś mądrego i szalonego Gorączkowo szukałem w głowie jakiejś błyskotliwej myśli ,ale wszystko gdzieś szlak trafił Powoli obróciła głowę w moja stronę W oczach miała pioruny Pewnie codziennie słucha setki podobnie kiepskich tekstów Zrobiłem ruch kości zostały rzucone nie ma odwrotu Pomyślałem Ale się człowieku wpakowałeś Co mogłem zrobić Wykrzywiłem gębę w kretyńskim uśmiechu Wiem że jestem brzydki I do tego zupełnie zapomniałem że miałem grać twardego skurwysyna Patrzyła chłodno tak jakby coś kalkulowała Nieznacznie zmrużyła jedno oko Spodziewałem się miliona odpowiedzi ale nie tej którą usłyszałem Zgoda Zabrzmiało w moich uszach jak muzyka----- Miała niski cholernie seksowny głos ,zmiękły mi kolana .Dobrze że siedze Pomyślałem kurwa to jakiś sen. Przecież nie możliwe żeby to było taki proste ! Nie wiem ile tak przeżywałem W końcu usłyszałem Co z tym drinkiem ? skarbie Ja pierdole powiedziała skarbie ,chyba uszy robią mnie w chuja Najpiękniejsza kobieta na świecie mówi do mnie skarbie ,po dwóch sekundach znajomości To się nie dzieje naprawdę To się w pale nie mieści Może jestem bogiem ? Jasne już zamawiam Kiwnąłem na barmana Co pijesz ? To samo co ty Zdębiałem ,ale nie dałem tego po sobie poznać Po chwali barman podjechał z dużą wódka obruciła szklaneczke dwa razy w okół własnej osi Przysunęła ja bliżej do siebie . Chwile na nią spoglądała, Potem szybkim ruchem ustanowiła rekord świata ,w prędkości picia dużej wódki I bez emocji wyważonym ruchem Żadnego cholernego drżnia dłoni Postawiła pustą szklankę na ciemnym blacie baru Zbladłem To już nie były żarty , To jest czarny pas w cholernej sztuce picia alkoholu Spojrzała na mnie ,zmrużyła jedno oko i zagadała Długo będziesz się pieprzył z tym drinkiem W gębie ciągle miałem nie odpalonego papierosa Wściekle go zagryzłem No cóż świat jest pełen obłąkanych świrów Cóż mogłem zrobić ? chyba tylko jedno Spróbować pobić jej szalony rekord Kurwa nie ma się co ociągać I tak jak siedziałem Na tym cholernie wysokim stołku , nie wyjmując papierosa z gęby Chwyciłem za szklankę ,aż ciecz nierówno zafalowała ,może nawet trochę się wylało I wpakowałem wszystko do pyska ,cholera dużo tego było , Przez chwile pomyślałem ,że nie dam rady I się zrzygam Ale kolejna myśl to Nie pękaj ,nie dzisiaj zacisnąłem zęby i Przełknąłem wszystko jednym haustem ,ale To nie piwo Wódka dzisiaj była cholernie ostra ,no i część poleciała nie do tego gardła co trzeba Zabrakło mi tchu ,aż oku zakręciła się łza Zmrużyłem je ale i tak szybko to zobaczyła Cholera naprawdę była dobra Co jest słodziutki płaczesz !? Nie wzruszyłem się ,wybełkotałem nierównym głosem Tak ,a to niby czym Jesteś taka ładna wypaliłem ,czerwony jak zakochany dwunastolatek Podobam ci się ? Jak cholera No i co z tym zrobisz Jeszcze nie wiem To może poczęstujesz mnie najpierw swoim papierosem Nie wiem czemu ale zrobiłem się jeszcze bardziej czerwony Pięknie się uśmiechnęła No i co z tym papierosem słodziutki trzepnąłem w spód fajek ,zawsze to robię z nową paczką inaczej za cholerę nie chcą wyjść Poskutkowało kilka nieznacznie się wysunęło Skierowałem je w jej kierunku Chwyciła najbardziej wystającego i mocno ścisnęła za ustnik Wyczarowałem zapalniczkę i wystrzeliłem palnikowym płomieniem tuż koło jej nosa Na jej twarzy nie drgnął ani jeden mięsień Wielki ten ogień Jak wszystko czego używam Nie gasząc palnika w końcu odpaliłem swojego Porządnie się zaciągnęła Wypuściła wielki kłąb dymu i zaczęła swoją mowę Często tu bywasz ? Prawie w ogóle skłamałem Nie podoba ci się to miejsce Nie szczególnie A to czemu Za dużo ludzi jak dla mnie Nie lubisz ludzi ? Nie lubię Jakiś konkretny powód Nie rozumiem ich Może spotykasz nie właściwe osoby Może .a może właściwe nie istnieją Myślisz że często ci się to przytrafia Cały czas Dziwne uczucie co ? Można się przyzwyczaić A do mnie zawsze ktoś się przyczepi Dziwisz się Nie wiem czego ode mnie chcą Spójrz w lustro Teraz ? Nie tak w ogóle Po co Jesteś cholernie ładna ,nie widzisz tego ? Wcale tak nie uważam Ale inni myślą co innego Zaciągała się papierosem raz za razem , jak by nie paliła od wieków Właściwie była już przy samym końcu kiedy ja nie doszedłem nawet do połowy Gadaliśmy o różnych rzeczach Nic konkretnego Dwoje przegranych ludzi usiłujących zapomnieć o bezsensie swojego życia Chyba byłem zabawny ,często się uśmiechała Pięknie wtedy wyglądała ,można było oszaleć Paliliśmy fajki jedna za drugą jak jakieś zwariowane kominy fabryczne Jeszcze parę i stracimy się z oczu Piła dużo i ze smakiem Ale wcale nie wyglądała…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych