Wróć do katalogu

Kobra

To mój pierwszy kawałek zamieszczony na tej stronie. Proszę o uczciwą ocenę. Historia pewnej kobiety. Morderstwo. Bezlitośni mężczyźni. Dziecko bez ojca.

Jusza, opublikowano , 4 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

KOBRA Księżyc odbija się w mokrej drodze, Nie wiem, która godzina. Spojrzałam w niebo, On patrzył srodze. Wiedziałam – to moja wina…

Widziałam już tylko błysk samochodów, Oczy zasnuła mi mgła. Żyło się ciężko bez stałych dochodów, Matka ze mnie jest zła…

Nagle obudził mnie ryk niemiły, Ujrzałam wielki tir. - Wsiadaj maleńka – doszło z kabiny. „Oh, Boże, miej litość dla ździr!”

Wsiadłam szybko do ciężarówki, On zapalił cygaro. - Dawaj co masz – rzekł do mnie, tirówki. Spojrzałam na niego nieśmiało.

Zgasiłam światło, zasłoniłam okna, Zdjęłam koszulę powoli. Poczułam, że z nerwów robię się mokra. Wiedziałam, że mnie to zaboli…

Ten facet szybko się do mnie dobrał, Zsunął swoje spodnie. - No już, maleńka zrób to jak kobra, Będzie nam razem wygodnie.

Byłam już wtedy całkowicie naga. On rżnął mnie jak szmatę. Starałam się nie myśleć, to nie pomaga. Patrzyłam na księżyca poświatę.

Ten koszmar trwał wieki, bez końca. Modliłam się o litość. Marzyłam o ranku, o blasku słońca. Życia miałam już dość.

Dał mi pieniądze, niecałe pięć dych, Ciuchy na błoto wyrzucił. - Nie spełniasz, mała, oczekiwań mych. Nigdy już do mnie nie wrócił…

Zrozumiałam wtedy, co ze mną się dzieje, Dla kasy sprzedaje ciało… Miałam nadzieję, że kiedyś zmądrzeję. Lecz pieniędzy było zbyt mało…

Chciałam zapewnić mu dobrą przyszłość, Pracę, studia, rodzinę. Dawałam mu moją największą miłość, Był lekiem na czarną godzinę.

Wiem, że ciężko się żyje bez ojca, Lecz gdybym go tylko znała… Dziecko bym kochała do samego końca I w lesie bym nie siedziała…

-Jestem dziwką – cicho szepnęłam. Łzy pociekły mi nocą. Twarzą w twarz z Bogiem wtedy stanęłam. Czułam, że żyć nie ma po co…

Oślepił mnie nagle błysk reflektorów, Usłyszałam głos niski, donośny. Bałam się mężczyzn – tych wrednych potworów. Wydałam z siebie krzyk głośny.

Uciekłam przed siebie, jak najdalej Marzyłam o normalności… Noc była mroźna, ja biegłam wśród alej.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych