Wróć do katalogu

komputer

Śmierć - byt świadomości czy świadmość bytu?

boreasz1, opublikowano , 18 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Karol poczuł potężny, otępiający ból. Przenikający wszystkie zmysły, dobiegający z każdego nerwu ciała, okropny ból. Starał się poruszyć ręką, później nogą, ale niestety próby nie przyniosły żadnego efektu. Zrozumiał, że jest unieruchomiony. Powoli, jego słuch zaczął odbierać pierwsze sygnały z otoczenia. Najpierw, usłyszał cichutkie pikanie jakiegoś urządzenia: pik…pik…pik. Później z szumu, wyłaniały się inne dźwięki, wśród których rozpoznał mowę. Dopiero po chwili wsłuchując się intensywnie, jak zza mgły, zrozumiał wymawianie wyrazy. - Siostro, proszę częściej zaglądać do pacjenta. Martwi mnie jego ciśnienie. Domyślił się, że jest w szpitalu. Spróbował otworzyć oczy, ale miał wrażenie, jakby były sklejone. Wraz z odzyskiwaniem świadomości, przez głowę przelatywały obrazy tego, co się wydarzyło.

Wracali do domu samochodem. Po raz pierwszy, pozwolił Pawełkowi usiąść z przodu. Zresztą stwierdził, że mając 9 lat, w zasadzie już może tam siadać. Co prawda, Judyta trochę na początku protestowała, że niby, jak gdzieś po drodze złapie ich policyjna kontrola, to zapłacą mandat. Nie miał jeszcze odpowiedniego wzrostu, by siedzieć na przednim siedzeniu, ale w końcu usiadła z tyłu, razem z psem Tanatosem. Syn był strasznie podniecony zakupami, a właściwie jednym zakupem, po który specjalnie się wybrali. Samodzielnie składał komputer. Jak na swoje lata, miał olbrzymią wiedzę informatyczną. Komputery były jego pasją i od kiedy znalazł w piwnicy części, ze starego komputera Karola, jeszcze z czasów studiów, postanowił, że złoży je w całość i uruchomi. Brakowało mu tylko procesora. Starego, „przedpotopowego” Intela. Po googlowych poszukiwaniach znaleźli tylko jeden komis, gdzie mógłby znajdować się tego typu sprzęt. Sklep jednak był tak stary, że nawet nie posiadał internetowego kiosku, w którym można było dokonać zakupu w sieci, wraz z dostawą do domu. Musieli jechać tam osobiście.

Judyta, kiedy dowiedziała się o wyjeździe, stwierdziła, że przy okazji, też zrobi jakieś zakupy, a jak już jedzie cała rodzina, to żal było zostawiać samego Tonatosa. Dla pewności wzięli płytę główną, aby na miejscu dopasować do niej, szukanego czipa. Kiedy go oglądali, okazało się, że procesorowi brakuje kilku pinów. Sprzedawca, jak to sprzedawca, zapewnił ich, że akurat te piny, nie mają znaczenia i kiedy uruchomią komputer, wszystko będzie w porządku. Karol stwierdził, że w takim razie dziękują i poszukają gdzie indziej, ale Pawełek strasznie chciał. No to, dał się namówić. W końcu kosztowało to go grosze, a i chłopak będzie miał nauczkę, że nie warto kupować na piękne słowa sprzedawcy.

Syn nie pozwolił, by płytę razem z założonym procesorem wrzucić do bagażnika. Musiał mieć ją przy sobie. W drodze najpierw zajęty na zmianę, a to wyjmowaniem, a to wkładaniem scalaka do slotu, w końcu położył płytę, na półkę samochodu, przed sobą, cały czas paplając, co zrobi, kiedy w końcu uruchomi komputer. Trochę zwolnił. Temperatura spadła poniżej zera, a nie miał zimowych opon. Był zły na siebie, że nie chciało mu się stać w serwisie ogumienia, w kolejce. Stwierdził, że prognoza pogody, pewnie jak zwykle będzie nietrafiona i spokojnie dokona wymiany następnego dnia. Jak na złość, pogodynka sprawdziła się. Kiedy wyjeżdżał z szeregu ostrych zakrętów na drodze, wiodącej do domu, przyspieszył. Wydawało mu się, że jest już w miarę bezpiecznie, gdy zarzuciło kołami. Czując, że jest w poślizgu, zaczął korygować kierownicą położenie tak, by odbić koła w przeciwnym kierunku do jazdy. Nic to nie dało. Ześlizgując się z drogi na strome pobocze, dostrzegł przed sobą drzewo. Widząc, że nie ominie go, spojrzał na prawo. Jak na zwolnionym filmie, widział głowę syna, opadającą do przodu, na przednią półkę samochodu, tam gdzie leżała pełna, różnych ostrych układów scalonych i innej elektroniki, płyta główna, ze świeżo zakupionym procesorem. W takich momentach człowiek dostrzega, jak czas potrafi być niesprawiedliwie względny. Z jednej strony wszystkie wykonywane ruchy spowolniły, z drugiej wyobraźnia zaczęła poruszać się z prędkością światła. Głowa Pawełka wbita w część komputera. Gdy usłyszał huk wbijanego w drzewo samochodu, wiedział, że nic nie będzie mógł zrobić. Przez moment, kątem oka, ujrzał wypadającą przez okno, zakrwawioną Judytę. Widząc to, instynktownie zdał sobie sprawę, że z pewnością już nie żyje. Nikt, kto tego typu chwil nie przeżył, nie potrafi zrozumieć, jakie w takich momentach, mogą przyjść do głowy głupie myśli. A on pomyślał, że dobrze, iż z synem odchodzi Judyta. Będą tam razem. Po chwili stracił przytomność.

Pik…pik…pik, to cholerne urządzenie waliło tym pikaniem do granic wytrzymałości. Karol chciał zasnąć. Chciał spać, nie budząc się. Zdawał sobie sprawę, że każda myśl na jawie, będzie myślą o wypadku. O jego ukochanym synku. O jego ukochanej żonie. Próbował zasnąć. Pikanie powoli stawało się coraz słabsze.

***

Obudziło go lizanie Tonatosa. Jego pies okazywał radość, merdając ogonem na wszystkie strony. Przytulił go i pogłaskał, tak jak lubił, za uszami, niespecjalnie ciesząc się z nowego dnia. Nie pamiętał zbyt wiele z wypadku. Ze szpitala tylko mały fragment. Później była już tylko pustka, dopóki nie znalazł się w domu. Teraz siedział w swoim gabinecie, próbując zrozumieć, dlaczego to nie on. Dałby wszystko, żeby jego najbliżsi ocaleli. To on powinien być na ich miejscu, tym bardziej, że wypadek był ewidentnie jego winą. Dlaczego nie wymienił tych nieszczęsnych opon na zimówki?

Długo trwało, zanim stwierdził, że musi się ocknąć z bezwładnego marazmu, który go ogarnął. Doszedł do wniosku, że dokończy składanie komputera. Ten nieszczęsny komputer, to była jedyna nitka łącząca go z synem. Mimo, że zawsze był twardzielem w okazywaniu uczuć, to jednak nie mógł powstrzymać łez, kiedy wycierał płytę główną z zakrzepłej krwi. Jeszcze raz obejrzał procesor, pozbawiony tych kilku pinów. - Panie Boże, spraw by zadziałał – Składając urządzenie modlił się. Uruchomienie go, to była ostatnia rzecz, na której zależało synowi. Wsadził płytę do obudowy, która leżała tak, jak ją zostawili, kiedy wyjeżdżali do komisu. Przyłączył kablem monitor, taki stary kineskopowy, z tych, których od wielu lat, już się nie używa. Nie miał więcej niż 15 cali, a ważył chyba z dziesięć kilo. Pewnie jeszcze, pamiętał czasy gier w rodzaju pacmana. Nie wiedzieć czemu, dzisiaj takie gry są zabronione. Że niby jedzenie jednych wirtualnych stworków, przez inne jest propagandą agresywnych zachowań. Jakiś czas temu EKZW, czyli Europejska Komisja Zdrowego Wychowania zakazała udostępniania i dystrybuowania przez wszystkie media, filmów i gier, w których dochodzi do unieszkodliwiania, zabijania i agresji wymierzonej w dowolny obiekt żywy lub wirtualny. Tym sposobem wyeliminowano z rynku 70% gier i niewiele mniej filmów.

Kiedy Karol w końcu wszystko podłączył, uruchomił komputer. Najpierw dosyć głośno zabuczał wentylator w zasilaczu, chwilę potem zapaliła się zielona dioda. W momencie, gdy na czarnym tle monitora ukazały się szybko zmieniające cyfry testowanej pamięci, stwierdził, że może jednak, nowy „stary” procesor zadziała. Tak! Ukazał się napis o wykryciu Intela. Po raz pierwszy, na jedną małą chwilę, przestał myśleć o wypadku, a wręcz ucieszył się. - No to Pawełek będzie dumny – Powiedział do Tonatosa, który rozłożył się obok niego, przyglądając się temu, co robi. „Nie! Jednak już nie będzie dumny” - Uświadomił sobie po chwili poważniejąc, jak gdyby miał żal do siebie, że pozwolił sobie na uśmiech. Zapaliła się czerwona dioda, sygnalizująca pracę dysku. Czekał. Te stare komputery ładowały się strasznie długo. W końcu pojawił się napis – „Ready”, a pod nim zachęta w postaci znaku większości. – Toż to jeszcze stary, poczciwy „DOS” – Zdziwił się, przypominając sobie, że w czasach jego młodości, graficzne systemy okienkowe, dopiero raczkowały. - No i co teraz ? – Opierając się na fotelu, zamknął oczy, stwierdzając, że to, co robił było zupełnie, ale to zupełnie pozbawienie sensu. Zakładając ręce za głowę, wyciągnął się i zamykając swój umysł, przed jakimkolwiek myślami, zapadł w stan przypominający letarg. Nagle, przerywając ciszę, dobiegło do niego szczekanie psa. Z Tonatosem działo się coś dziwnego. Merdając cały czas ogonem, jednocześnie a to kładł się na przednie łapy, a to z nich podnosił, cały czas skamląc w kierunku komputera. Kiedy spojrzał na ekran monitora, zauważył że na czarnym tle, zaczęły pojawiać się, pojedynczo, jakby wystukiwane przez kogoś niewidzialnego litery. - Co jest grane? – Pierwsze, co Karolowi przyszło na myśl, to że ten procesor, chyba jednak jest wadliwy. Kiedy zamierzał wyłączyć komputer, by jeszcze raz zajrzeć do…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych