Wróć do katalogu

KOSTECZKA

Zacierające się wspomnienia

aft, opublikowano , 5 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nie spodziewałem się niczego po tym spotkaniu.

Wszedłem do pokoju gdzie okazało się, że wszystko jest poustawiane, wymyte i odkurzone. Nie było niczego, co można by zakwestionować, chociaż ty ciągle pracowałaś. Odkurzacz ssał, potem ruch wilgotnych szmatek i ustawiania krzeseł, sprawdzania pajęczyn w rogach zetkniętych ścian i wytarcie blatu długiego stołu, zajmującego połowę powierzchni. - Zjesz coś? – To pytanie było zawsze. Zapewne, gdybym obudził się w środku nocy, zapytałaby o to samo.

Patrzyłem na jej pochylone plecy. Była niewysoką kobieta, o brązowych włosach i trochę przydługim nosie. Ręce, właściwie dłonie, poruszały się cały czas, jak gdyby poszukiwały kolejnego zajęcia, ukrytego kurzu lub niewytartej szklanki. - Witkowska się powiesiła – powiedziała od niechcenia. Przeleciał mi w myślach obraz wypełniony panią o krzaczastych włosach i haczykowatym nosie, zawsze zdecydowanej, ale nerwowej i takiej, jak by poszarpanej. Kiedy przychodziła do nas, częstowano ją kawą, a ona obiecywała polędwicę oraz kawałek salcesonu. Potem wszystko załatwiała sama, albo w jej imieniu tak zwana „ baba” z walizką wypełnioną kawałkami mięsa i czegoś tam jeszcze.

- Zabiję fryzjera – stwierdziłem zdecydowanie wkładając ręce do kieszeni. Powiedziałem to, kiedy wychodziliśmy z gabinetu, w którym ostrzyżono mnie zbyt krótko. - Dlaczego dawałaś mu znaki? – Pytanie ostre i nieznoszące sprzeciwu. Uśmiech. - Zbiję faceta, przez ciebie. Nożyczkami. Szliśmy ulicą, deptakiem zwanym „Monte Cassino”. Mijali nas ludzie miejscowi i przyjezdni. - Zabiję – potwierdziłem zdecydowanie próbując ukryć wystrzyżone włosy, chowając głowę pod pachę. - Fryzjer ostrzygł jak chciałeś. - Jak ty chciałaś. I dlatego on musi zginąć.

Obiad wszedł na dłoniach parując jak oszalały. Pojawił się kurczak, oczywiście pieczony, ziemniaki oraz surówki. - Podziel te kurę - słowa przeleciały w kierunku głodnych. Zapach pieczeni owijał nos, wpadał do wnętrza, istniał. - Ja mam pociąć? - Ty. Weź nożyczki z szuflady.

Patrzyłem na jej dłonie, jak sprawnie wszystko ustawiały. Palce…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych