Wróć do katalogu

Koszmar

Wiele mówiący tytuł... Opowiadanie może nie należy do bardzo skomplikowanych, odznacza się raczej prostą fabułą, ale dla mnie wiele znaczy... To jedno z moich pierwszych. Nie jest idealne, ale mam nadzieję, że się Wam spodoba:D!

Alkadia, opublikowano , 4 min czytania, 3,9 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Noc była młoda, a Patryk bał się tak bardzo, jak nigdy dotąd. O zmierzchu zgubił się w ciemnym lesie, gdzie ze swoim młodszym bratem zbierał grzyby. Powoli odchodził już od zmysłów z przerażenia. Nie wiedział gdzie jest, ani która jest godzina. Wręcz stawał na głowie, by się tylko wydostać, ale skutek był taki, że jeszcze bardziej zagłębiał się w labirynt drzew. Nigdy – ku swej zgubie – nie miał zmysłu orientacji w terenie. Potrafił się wszędzie zgubić, nawet z mapą w rękach. Chłopak podnosił się jednak na duchu myślą, że kiedyś musi zacząć świtać, a wtedy ktoś zacznie go szukać. Nie zanosiło się na to. Niestety. Ale przecież musieli się zorientować, że gdzieś zniknął! Koło północy, kiedy Patryk był już porządnie zziębnięty i przerażony nie na żarty, wyszedł na niewielką polankę. Z uczuciem niewiarygodnej ulgi ujrzał na jej środku mały, uroczy domek. Zapukał do drzwi. Po krótkiej chwili otworzyła mu stara, siwa kobiecina. Jej kamienna twarz nie zdradzała żadnych uczuć. - Mamy gościa. – powiedziała zimnym, obojętnym tonem. Trzej siedzący w środku mężczyźni podnieśli się z krzeseł. Patryk wytrzeszczył oczy ze zdziwienia i po części przerażenia. Jeden ze zbójów miał oko zakryte przepaską, a zamiast lewej ręki drewnianą protezę. Drugi z nich dzierżył w dłoniach dwa duże, staromodne rewolwery i miał całą twarz w bliznach po poparzeniach. Trzeci był widocznie tak nieopisanie ohydny, ze skrywał się cały pod mnisim habitem, by nawet swoich towarzyszy nie razić swym widokiem. Ogromny rotwailer siedzący przy kominku niedaleko nich podniósł się i wyszczerzył kły w parodii upiornego uśmiechu. Pies z wiadomym zamiarem rzucenia się na Patryka wstał i powoli, skradając się ruszył w jego stronę. Chłopiec kilka sekund patrzył zwierzęciu w oczy i próbował zebrać myśli, kłębiące się w jego głowie. „Uciekaj! Uciekaj!” krzyczał jakiś ostrzegawczy głos. Nagle – nie zdawszy sobie do końca sprawy z tego, co robi, obrócił się na pięcie i wpadła na…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych