Wróć do katalogu

Kris - Zwiastun Wojny

Oficjalna kontynuacja opowiadania "Kris", gdzie to Gulonkau zabił Mikishimę, który prowadził klub Angielskie Szczęście. Zlecenie otrzymał od Dante Yamato. Zapraszam do kontynuacji przygód Krisa ;))

stalker121, opublikowano , 10 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Przechadzał się ciemnym, zimnym korytarzem, mając nadzieję, że lada moment zobaczy ciepłe, życiodajne światło, którego brakowało mu jak tlenu. Nie miał pojęcia gdzie jest i dlaczego się tu znalazł. Widział nieprzeniknioną, wszechogarniającą ciemność. Mimo to szedł do przodu. Doświadczenie w swoim zawodzie nie pozwalało mu na jakiekolwiek okazywanie uczuć. Strach w tej chwili nie miał racji bytu. Ciągle się o niego ocierał, ale nie był w stanie przebić sie przez żelazną skórę odwagi Krisa. Niczym światełko na końcu tunelu, w oddali nad nim zobaczył snop światła padający na ziemię. Jedyne źródło jakiegokolwiek blasku w tej ciemności. Stanął w środku, myśląc, że może zaraz się cudem przeniesie, lub coś w ten deseń. Nic takiego się nie stało. Jedyne co nagle poczuł to bolesne ukłucie w plecy, którym okazał się miecz. Kris odwrócił się z kamienną twarzą i patrzył na swojego oprawcę. Mikishima. Ten sam którego zabił w Angielskim Szczęściu, z wykrzywioną w grymasie bólu twarzą rodem z horrorów, o szczupłej, acz przypompowanej aparycji. Kris po raz pierwszy w życiu poczuł strach...

***

Zbudził się prędko cały przepocony, jakby wrócił dopiero z burdelu po nocy pełnej przygód z "darami lasu". Uwielbiał takie rozrywki. W Angielskim Szczęściu miał świetną robotę, lecz niestety przyszedł Kris na Mikishimę, rzucił go przysłowiową cegłą i było pozamiatane tak z burdelem, jak i z Japończykiem. Po tej robocie chciał zrobić sobie przerwę. Był już zmęczony tymi morderstwami, choć nigdy nie pogardził igraszkami z domieszką dwóch litrów czyściuteńkiej wódki, która jak wiadomo, jeszcze nigdy mu nie zaszkodziła. Kasy miał jak bułek, mógł pozwolić sobie na co tylko miał ochotę. I doszczętnie to wykorzystywał. Tak naprawdę sądził, że zabicie Mikishimy da mu wolną rękę w działaniu przeciwko japońskiej triadzie. W końcu to szef Mikishimy, Dante Yamato, odpowiadał za tą całą szajkę. I to on zlecił Krisowi jego zabicie. Nie miał jednak zielonego pojęcia, że wplątał się w grę, której nikt nie ma prawa wygrać...

***

-Tak. Rozumiem. Nie obchodzi mnie kurwa jak zamierzacie to zrobić. Mam zajebisty kaprys żeby się zabawić, więc macie go rozwalić. Co? Niee kurwa, moja cegła. Jest najlepszym z najlepszych. Więc macie go zabić. Stanowi dla nas zagrożenie bracie. Co tam mruczysz? A weź spier... Brat Dantego rozłączył się nie dając mu dokończyć tej iście epickiej konwersacji. - Wygląda na to, że sam będę musiał się pozbyć tego kaszalota Usiadł zamyślony w swoim pozłacanym krześle. Jego pokój był obszerny, ściany przyozdabiane smokami, a na suficie potężny ognisty dragon, herb japońskiej triady. Wszystkie meble pozłacane, każdy element wyposażenia miał w sobie odrobinę złota. Yamato nie szczędził pieniędzy w swoje wygody. Był przywódcą triady. Mógł robić, co tylko chciał i zatrudniać kogo chciał. Jego kaprysem było sprawdzenie Krisa na przykładzie Mikishimy. Umysł Dantego był piekielnie zdolny i nieprzewidywalny. Wszystko to sobie zaplanował. Śmierć swojego wspólnika. Sprawdzenie, jak duże zagrożenie stanowi Kris. Pozostało mu tylko zabicie go. Siedział rozmarzony i rozmyślał. Wiedział doskonale jaki jest Gulonkau. Wiedział o jego zamiłowaniach do picia i sadzenia w dupsztal. Wiedział wszystko. Miał jednak do niego respekt. Wiedział, że musi zmobilizować wszystkie swoje siły. Telefon do brata potwierdził, że ma go on zwyczajnie głęboko w dupie. Zasadzka na Krisa jest przygotowywana bez jego pomocy…

***

Jak co dzień, Gulonkau udawał się porankami na drobne zakupy do okolicznego sklepu. Dziwnym trafem, tylko jego obowiązywała promocja "wszystko za jedyne darmo". Nie próbowano wzywać nawet policji. Jego sława wyprzedzała jego własne jestestwo. Miał szacunek każdego, nie zawsze był to prawdziwy respekt, często udawany, ale miał dzięki temu ogrom przywilejów. Nie ma jak darmowe bułki przyprawione ogóreczkiem i do tego na popitkę dwa literki czystej. Wing Hui Nina w sklepie tylko uśmiechnęła się do niego swoją lekko pomarszczoną twarzą, okraszoną siwymi włosami. Kris miał do niej szacunek taki, jakiego nie miał prawie dla nikogo. Była wyjątkiem. Gdyby tylko była młodsza… Zadowolony z żarcia Gulonkau wyszedł ze sklepu. Idąc do swojej willi, zauważył w oddali unoszące się kłęby dymu znad przedmieść Tokio. Po chwili dotarło do niego skąd ten dym się unosi. Jego willa właśnie przestawała istnieć...

***

- Dobra robota jak na kompletnych kretynów - odezwał się w kierunku swoich ludzi Yamato. Można było o nim wiele powiedzieć. Ale główną jego cechą była bezwzględność. Nie miał litości dla nikogo. Swoich ludzi za niesubordynację karał kulką w czajnik. Już w dzieciństwie przejawiał mordercze zapędy, gdy to miał fetysz do cegieł i rzucał nimi w inne dzieciaki. Tylko on był godnym przeciwnikiem dla Krisa. Tylko on był w stanie mu zagrozić. W końcu wychowywali się razem. Szkolili w tym samym miejscu. Byli najlepszymi przyjaciółmi...

***

Gulonkau "prawie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych