Wróć do katalogu

Kronika światów: Powrót do ojca. rozdział 8

Kolejne dni w świecie elfów

atamon, opublikowano , 16 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

-Tu są twoje nowe buty- przywitała mnie chłodno Mori, gdy pojawiłam się na kolejnej lekcji. -Dziękuje ci- wydusiłam z siebie i założyłam malutkie, białe buciki, które idealnie pasowały do mojej sukni. Przypominały mi one nieco balerinki, ale na czubku były znacznie węższe. -A teraz zajmijmy się czymś pożyteczniejszym. Czas, abyś nauczyła się śpiewać. Elfy to naród, który ukochał sobie śpiewanie wesołych piosenek, ale i smutnych trenów, opłakujących naszych króli-przedstawiła plan na kolejne godziny, po czym przystąpiła do części praktycznej. Przez kolejne trzy godziny uczyłam się śpiewać prostych piosenek, które w moim wykonaniu brzmiały wręcz komicznie. Mori do znudzenia podśpiewywała mi, by pokazać jak powinnam akcentować każdą sylabę, gdzie zaśpiewać głośniej, a gdzie ciszej, jednak na nic się to zdawało, gdyż Bóg nie dał mi w darze głosu syreny. Mori za to brzmiała jak Anioł. Jej głos był delikatny, a śpiew pełen pasji i uczucia. Subtelne dźwięki wychodziły z jej szlachetnego gardła, sprawiając, że po plecach przechodziły mi ciarki. Wydawało mi się, że jej struny głosowe polano miodem, przez co śpiewała tak łagodnie, tak czysto, przy czym jej głos był silny i potężny. Gdy śpiewała ptaki cichły, by ni przeszkadzać jej we wspaniałym występie. Chyba nawet zazdrościły jej, że jej pieść niesie się daleko, że powoduje, ze ziemia się trzęsie. W tej chwili nikt nie zwracał uwagi na świergot skowronków, tylko na moją nauczycielkę. A ja… Mój skrzekliwy głos odstraszał ptaki. Wydawało mi się, że w gardle zniekształcam każdą nutę, ze utkwiła mi tam jakaś wstrętna kula, która sprawia, że mój głos staje się bulgotem. Brzmiałam jak kot, którego głaszcze się pod włos. Wstydziłam się tego, a Mori bez ustanku kazała mi powtarzać tą samą linijkę sonetu. Inne Elfy przyglądały mi się z ciekawością, ale i niechęcią. Zatykali śnieżnobiałymi rękami szlachetne uszy, przyzwyczajone do pięknej muzyki. Stałam się pośmiewiskiem, bo nie mogłam wydobyć z siebie ani jednego czystego dźwięku. Na koniec byłam już wykończona. Mori nie szczędziła mi złośliwości, powtarzała, że nie mam za grosz słuchu i że żaden Elf nie będzie chciał ze mną śpiewać pieśni. Co i rusz wskazywała palcem na zaciekawiony tłum, zniesmaczonych mym popisem Elfów. -Skrzeczysz jak żaba… Gwiazdy ukażą cię, jeśli nie zaśpiewasz im pięknego hymnu. To hańba, żeby Elf nie potrafił śpiewać czysto, z uczuciem. Zamknęłam się w komnacie, by w samotności zmagać się ze wstydem i upokorzeniem, a także gorzkimi słowami Mori. Miałam dość. Docierało do mnie to, że nie jestem materiałem na królową, że nie powinnam nawet próbować, by nie przysporzyć sobie jeszcze większych upokorzeń. A w dodatku, moje śliczne buciki uwierały mnie w palce. Były lekkie, ale bardzo niewygodne. Po tych kilku godzinach nie czułam już stóp i z ledwością chodziłam. Te elfiki, jak je nazwałam, wcale nie pomagały mi poprawić mojego chodu. Wprost przeciwnie, tylko utrudniały zadanie. -Kochanie, mógłbym przeszkodzić ci na chwilę?- przez drzwi niepewnie wychylał się Ithiel. -Oczywiście- odparłam cicho. -Nie tęsknisz do przyjaciółki? Łuna wielokrotnie zagadywała o ciebie, widać, że tęskniła twego powrotu. -Ja też za nią tęskniłam- szepnęłam, lekko rozczulona wspomnieniem jedynej przyjaciółki jaką miałam. Chętnie ją odwiedzę, ale jutro… Dziś nie mam już sił. -Wspaniale, Łuna z pewnością ucieszy się twym widokiem. A teraz… teraz chciałbym z tobą porozmawiać o czymś bardzo ważnym. -Usiądź więc. Stanie w drzwiach nie przystoi arystokracji- zaśmiałam się. Ojciec wszedł do pokoju nieco nieśmiało, a co nawet nigdy bym go nie podejrzewała. Usiadł na brzegu wielkiego łóżka, tuż obok mnie, ale nie za blisko jakby się czegoś bał. -Kochanie, chciałbym z tobą o czymś porozmawiać. Wcześniej jakoś nie było okazji. Dopiero co przebyłaś do kraju, więc nie chciałem cię obciążać dodatkowym stresem, a potem jeszcze do zajście z lekcjami, na które w ogóle nie byłaś gotowa. A teraz… teraz sądzę, że już mogę- wydukał z siebie resztką sił. -Tato, odetchnij i powiedz o co chodzi. -Dobrze, postaram się lepiej dobierać słowa- otarł dłonią wysokie czoło i westchnął głośno. -Ojcze, mogę już dołączyć do was?- do pokoju weszła młoda dziewczyna i spojrzała wyczekująco na Ithiela. -Nie…- odparł szybko, ale było już za późno. -Tato, czy możesz mi wyjaśnić o co tutaj chodzi? Czemu ta dziewczyna zwróciła się do ciebie ojcze? -Aamiso- ojciec przytulił mnie do siebie mocno. Słyszałam jak dudni mu serce.- Serabel jest moją córką, czyli twoją przyrodnią siostrą. Łączą was więzy krwi, tak samo jak łączą nas. -Mam siostrę?- powtórzyłam nieprzytomnym głosem. -Tak Anna- odparła dziewczyna.- Jesteśmy siostrami. Popatrzyłam na nią, by sprawdzić nasze pokrewieństwo. Była wysoka i szczupła jak każdy Elf. Jej mleczna skóra lśniła i wyglądała niczym jedwab. Miała duże, jasne oczy w kolorze czystego nieba, nie zasianego nawet jedną chmurą. Otaczały ją długie, ciemne rzęsy i piękny łuk brwiowy, dodający jej wysokiemu czołowi wyrazu. Karminowe usta układały się w promiennym uśmiechu. Wypukłe policzki dodawały pociągłej, szczupłej twarzy dziecinnego wyrazu, ale mimo wszystko pozostawała szlachetna jak na córkę księcia przystało. Długie, ciemne, proste włosy opadały na plecy, kontrastujące z jasnym kolorem skóry. Odcieniem przypominały węgiel, były równe czarne, ale i połyskujące. Długą szyję zdobił naszyjnik, zakończony drogocennym kamieniem, a na szczupłych palcach pianisty świeciły srebrne pierścienie. Nosiła taką samą szatę jak ja i pas okalający talię. Wyglądała dojrzale, majestatycznie i pięknie… piękniej niż królowa, niż ktokolwiek inny. Jej cera, hebanowe włosy i ciemne usta przypominały mi atrybuty Królewny Śnieżki. W moim świecie z pewnością zostałaby jedyną miss, nikt nie mógł z nią konkurować. Olśniewała swym pięknem, sprawiała, ze światło skupiało się na niej. Spoglądała na mnie z zainteresowaniem i szczęściem. Jej długie rzęsy to podnosiły się to opadały, dając cień jasnym oczom. Uśmiechała się do mnie, pokazując perłowe zęby. -Ach, Anna- podeszła do mnie i mocno mnie uściskała.- Tęskniłam za tobą. Miło, ze znowu się widzimy, po upływie tak długiego czasu. -Tak, ja też tęskniłam- wydukałam, ledwo łapiąc powietrze.- Tato, jednak dziś udam się do Łuny. Czym prędzej wybiegłam z pokoju i pognałam do lasu, gdzie mieszkała Łuna. Chciałam odetchnąć, złapać dystansu i pogodzić się z tym, co zaszło przed krótką chwilą. Mam siostrę. Mam siostrę, powtarzałam w myśli, jednak to do mnie nie docierało. Nie potrafiłam pogodzić się z tym, że po tylu latach dopiero dowiaduję się o tym fakcie. Mam siostrę. Jej słowa, ciepłe przywitanie, ten obraz cały czas majaczył mi przed oczami, nie mogłam się go pozbyć, zastąpić czymś innym. W uszach dudnił jej czysty, anielski głos, pełen ciepła do mojej osoby. Nie byłam gotowa na tą wiadomość. To spadło na mnie w najmniej odpowiedniej chwili. Uderzyło niczym piorun o ziemię. Zatrzęsło całym moim światem, wywracając go do góry nogami. Biegłam ile sił w nogach, by znaleźć się w upragnionym miejscu, by wyrzucić z siebie żal do ojca, ze powiedział mi o tym tak późno, że przez całe życie oszukiwał mnie, ukrywał przede mną moją siostrę. Dowiedziałam się o niej zbyt późno, by spróbować jakoś zaakceptować tą sytuację, by przyjąć ją do wiadomości i uważać za coś naturalnego, normalnego. Trzęsłam się cała, na myśl o dotychczasowym życiu w niewiedzy. Wrzałam cała, wspominając ją i strach ojca przed wydaniem wyroku. Wydawało mi się, ze gotuje się we mnie krew, a razem z nią nienawiść, złość i bezradność, bo nie wiedziałam co począć i jak postępować

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych