Krótka plotka o Duszy
Początek krótkiej historii opowiadającej o młodym detektywie, które jest na tropie dość... nietypowej zbrodni. Czy zalotna Kate i wścibski Alex przeszkodzą mu w odkryciu prawdy ?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pewien mężczyzna kiedyś powiedział, że 'człowiek jest tylko kupą mięsa'. Następnego dnia już nie żył. Rzecz jasna, nie zginął śmiercią naturalną. Znalazła go żona. Leżał na kanapie, niczym człowiek zmęczony po pracy. Wszystko byłoby idealne, gdyby nie strużka krwi, równo spływająca z jego ust i rozcięta pierś. Przyjechała policja i wiecie co ? Jedyne, co potrafili stwierdzić, to to, że został zamordowany. Morderca nie zostawił żadnego śladu, jak gdyby to się nigdy nie stało, a facetowi po prostu coś 'pękło'.
Pomimo braku poszlak, sprawę przejął detektyw Michael Cake. Co prawda, nie należał on do elity bystrzaków, którzy to w mgnieniu oka rozwiązywali sprawę, ale grzechem byłoby nazwanie go amatorem. Panowało przekonanie, że jego talent się marnuje i nie mógł się jeszcze dobrze wykazać. Kto wie ? Może to prawda, a może po prostu nie został do tego stworzony. Jednak młody wiek odsłaniał przed nim jeszcze wiele ścieżek w jego karierze. Detektyw Cake, bądź pieszczotliwiej nazywany 'Ciachem', był trzydziestodwuletnim, zdrowym mężczyzną. Równo przycięte włosy, wysokie czoło, do tego całkiem ładna twarz. Uwielbiał nosić ciemne okulary, co jak mówił 'podkreślało jego profesjonalizm'. Na pozór, przeciętny obywatel nie rozpoznał by w nim niebezpiecznego typa. Mówiąc 'niebezpiecznego', mam oczywiście na myśli jego umiejętności, jako policjanta. Chwalił się bowiem sporą kolekcją tytułów, które osiągnął, między innymi w Teakwondo. Na co dzień, był towarzyskim facetem, który uwielbiał wypaść z kolegami na piwo lub na kręgle. Żył sam, uważał, że na miłość będzie jeszcze czas. Może i lepiej dla niego. Dla nas czasami też by było.
Pierwszą czynnością, jaką postanowił zrobić, to rozmowa z żoną ofiary. Oczywiście, jak to zwykle bywa, siedziała na kanapie, w pokoju, w którym miała miejsce zbrodnia. Szlochała w chusteczkę i co kilka sekund głośno łkała. Nie mógł jednak czekać, taka praca.
- Jestem Detektyw Michael Cake - przywitał się, siadając obok. - Przykro mi z powodu pani straty, daję słowo, że zrobimy wszytko, aby ująć sprawcę.
Uniosła głowę i spojrzała w oczy detektywa. Była śliczna, wyjątkowo piękna. Być może dziwnie to zabrzmi, jednak rozmazany makijaż i twarz zalana łzami, nadawała jej niespotykanego uroku. Miała zadbane, długie czarne włosy, smukłą twarz i kuszące, czerwone usta. Była ubrana wyjściowo, jednak nie przeszkodziło to Michaelowi w ocenie jej figury. Jak łatwo zgadnąć - lepszej nie widział. 'Szczęściarz, że chociaż miał taką żonę - pomyślał'. Przez krótką chwilę zapomniał, o tej całej sytuacji. O morderstwie, o tym, że przed kilkoma minuty z pokoju wyniesiono pociętego mężczyznę, oraz o tym, że to właśnie on prowadzi tą sprawę. Czas się obudzić.
- Dlaczego on, detektywie ? - zapytała zrozpaczona, robiąc minę krzywdzonego kotka. - Byliśmy tacy szczęśliwi ! On miał dobrą pracę, planowaliśmy dziecko ! - zaszlochała jeszcze mocniej.
- Chciałbym móc odpowiedzieć na to pytanie już teraz. Mogę poznać pani imię ?
- Kate, Kate Winterground - odpowiedziała i co bardzo zdziwiło detektywa, wyciągnęła rękę w jego kierunku. Uścisnął.
Jej skóra była niczym najprawdziwszy jedwab, gdyby tylko mógł, dotykałby jej przez cały czas, jaki spędzi podczas tej sprawy. Dlaczego jemu nie było dane spotkać właśnie takiej kobiety ? Od której, już sam zapach, aura, sprawiały, że mężczyźnie robiło się cieplej i czuł ciężar w brzuchu, zwany podnieceniem, a w głowie tylko jedna myśl - wyjątkowa potrzeba bliskości. Niewątpliwie, to nie ułatwiało śledztwa.
- Chciałbym zadać pani kilka pytań - zaczął powoli, spokojnym głosem, wyjątkowo niskim. Ponoć taki dawał kobiecie poczucie bezpieczeństwa. - Obiecuję, że nie będą trudne i zajmę pani tylko chwilkę.
- Proszę więc pytać, chyba nikt poza panem już mi nie pomoże - odparła.
'Czy to było zalotne ? - pomyślał.'. Zabrzmiało kilkuznacznie. Jednak wcale go to nie zmartwiło, wręcz poczuł przypływ adrenaliny, ciepło po raz kolejny wypełniło jego ciało.
- Podejrzewa pani kogoś ? Dawni wrogowie, konkurencja z pracy, długi ? - zapytał, najspokojniej jak tylko umiał.
- Nie... David nie miał wrogów - stwierdziła stanowczo. - Był raczej lubiany. Na prawdę, nie widzę powodu, dla którego ktoś miałby go skrzywdzić. Nie zaszedł nikomu aż tak mocno za skórę, żeby musiało się stać to, co się stało..
- Miewał stany depresyjne lub myśli samobójcze, kiedykolwiek ?
- Odkąd go znam, a jest to sześć lat, to nigdy.
Jakże wiele takich przypadków spotkał już w swojej karierze. Morderstwo w bezdzietnym małżeństwie, oczywiście szczęśliwym. Szczęśliwym, niestety często tylko na pozór, ponieważ mordercami okazywali się właśnie małżonkowie lub żony. Jednak czy tak wspaniała istota, jak Kate mogłaby zrobić coś tak nieludzkiego ? Michael odrzucił tą myśl jeszcze szybciej, niż zawitała ona w jego głowie.
- Czy jest coś, co różniło pani męża od innych ? - spróbował w ten sposób, aby złapać jakikolwiek trop.
Tym razem, w jej oczach pojawiło się coś takiego, jakby błysk. Znak, że mózg przeanalizował właśnie coś bardzo ważnego. Jej twarz zamarła, ręka zadrżała. Zagryzła usta, w sposób taki, że Michael po raz kolejny, stracił chwilowy kontakt z rzeczywistością, a jego wzrok spoczął na jej pięknym obliczu.
- Mój.. mój mąż był zagorzałym ateistą - jej głos prawie zamienił się teraz w szept. - Potępiał istnienie wszystkiego, czego nie mógł dotknąć. Przez ostatnie lata spisywał swoje myśli w dzienniku. Nigdy nie pozwolił mi tam zajrzeć, tłumacząc, że to sprawy jego indywidualnej duchowości.
- Chciałbym zobaczyć ten dziennik, poszuka pani ? - poprosił, czując, że to może być pierwszy, sensowny trop.
- Tak.. jednak chciałabym go dostać, gdy już przestanie być wam potrzebny. Po tylu latach kobieta dowie się, co wypisywał jej mąż, być może antyreligijny maniak. Nie widział w tym nic złego, należało jej się.
- Mam jeszcze jedno pyta...
Zdanie przerwało mu wołanie jednego z policjantów, krzyczącego, że przyjechali rodzice ofiary.
- Czy było coś tak skrajnego, że może mi pani powiedzieć już teraz ? - rzucił szybko, ponieważ widział, jak bardzo spieszy jej się do rodziny.
- Tak. - skwitowała. - Uważał, że, jest tylko to, co widzimy na zewnątrz, a natura ludzka to wynik doświadczeń, jakich doznaliśmy. Powtarzał, że nie ma czegoś takiego, jak dusza.
- Dziękuję pani bardzo, odezwę się wkrótce. Jeszcze raz, bardzo mi przykro - pożegnał się.
- To ja panu dziękuję, jest pan dobrym policjantem - odparła i dopiero w tym momencie puściła jego rękę.
***
Ogrom pracy, jaki spadł na Michaela po wczorajszej zbrodni, był niewyobrażalny. Sterty papierów, dziennikarze i wścibscy koledzy z pracy, szukający udziałów w sprawie. Mijała już czwarta godzina, którą powinienem spędzać w domu, ale jak się domyślacie, siedział sam, w słabo oświetlonym gabinecie i głowił się, jak doszło do zabójstwa. Brakowało jakichkolwiek poszlak. Sprawca nie zostawił żadnych śladów (oprócz rozprutego ciała oczywiście). Sąsiedzi nie widzieli nic, kamery nie zarejestrowały niczego podejrzanego. Mimo godzin pracy, śledztwo nie ruszyło do przodu ani o centymetr. Dopiero wtedy, kiedy zaczęła ogarniać go bezradność i zmęczenie, przypomniał sobie o dzienniku, który dała mu Kate. Notatnik miał już swoje lata, pożółkłe kartki, luźne strony. Jednak mimo to wyglądał kompletnie, bez braków. Otworzył. Pierwsza strona rozpoczynała się datą osiemnsty czerwca 1978 roku. Wskazywało to na to, że pan David Winterground nie był pierwszym właścicielem owego zeszytu. Pierwsze zdania opowiadały o zmianach w życiu autora. Opisywał swoją utratę wiary, utratę emocji. Ukrył w wersach swoje emocje i uczucia. Były one jak najbardziej pozytywne, jakby cieszył się ze swojej przemiany. Następne strony przekazywały rady, jak oddalić się od Boga, społeczeństwa i wieść szczęśliwe, egoistyczne życie. Mimo że Michaelowi niekoniecznie spodobały się zdania, które przeczytał, musiał przyznać, że były one intrygujące oraz przekonujące. Przewertował kilkanaście kartek do przodu. Pierwsze co zauważył, to inny charakter pisma. Zagryzł usta i szybko cofnął kilka kartek do tyłu. Zatrzymał się na stronie, na której po raz pierwszy pojawił się prawdopodobnie nowy właściciel. Kolejna data. Czwarty grudzień 1993. Od tego czasu dziennik musiał prowadzić ktoś inny. Detektyw Cake spojrzał jeszcze na ostatnią stronę. To, co tam przeczytał, sprawiło, że ciarki przeszły mu przez plecy, aż do stóp :
"Na mnie już za późno. Napisałem wszystko, co mogłem. Teraz twoja kolej.. jeżeli już masz ten dziennik, zrób z niego użytek i pozostaw coś dla przyszłych pokoleń. Oni po mnie idą."
Kim byli ci tajemniczy 'oni'? Czy to majaczenie psychopaty, czy prawdziwa informacja ? Zamęt wypełnił głowę Michaela. Rozpoczął czytać tekst kolejnego autora. Był podobny.. zawierał rady o tej samej tematyce, jednak kolejny właściciel był jeszcze bardziej zacięty w tym, co robił. Tym razem, między wersami można było znaleźć tylko nienawiść. Kolejne kartki do przodu oznaczały poznanie kolejnej osoby, która posiadała dziennik. Data, jaka widniała na jego pierwszej stronie, to ósmy kwiecień roku 2008. Musiał to być David, wczorajsza ofiara. Zapisał on tylko około dziesięciu stron.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Arek
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…