Krucjata Łowcy Rozdział drugi
Cd. przygody /pozdro dla wszystkich czytelników/ treść może jeszcze ulec zmianie prośba o opinię
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział II
„Bestia w mroku”
Noc była mroźna, Łowca jechał na grzbiecie swojego konia Verdigo. Las po zmroku wydawał się mroczny i tajemniczy, liście drzew szeleściły na wietrze a zewsząd dochodziły odgłosy przypominające szepty. Drzewa w tym lesie były bardzo stare, oplecione gdzie niegdzie przez bluszcz chyliły się ku sobie tworząc tunel, przez gęste korony drzew nie docierały najmniejsze promienie światła, w lesie panowała ciemność. Droga, którą jechał Berethor wydawała się nienieskończona, Łowca stracił nadzieję, że wyjedzie z lasu przed świtem, więc postanowił rozbić obóz i odpocząć. Wyjechał na małą polanę w sercu lasu, zsiadł z wierzchowca i spojrzał na czarne niebo spowite gęstymi chmurami, po czym rozpalił ognisko by się ogrzać i wysuszyć przemoczone ubranie. Gdy płomień rozświetlił ciemność, Berethor podszedł do Verdigo i ściągnął z jego grzbietu torbę oraz koc w, który była zawinięta strzelba. Łowca zdjął mokry płaszcz i powiesił go na gałęzi przy ogniu a potem usiadł na ziemi i owinął się kocem. Z ciemnej skórzanej torby leżącej obok wyciągnął kawałek wędzonego mięsa i chleba. Nie była to może i najlepsza strawa ale jemu to nie przeszkadzało. Gdy skończył posiłek załadował strzelbę i położył się przy ognisku by choć na chwilę się zdrzemnąć. Jego sen nie trwał jednak długo, przerwało go przerażające wycie. Berethor chwycił za broń i rozejrzał się dookoła, na polanie poza nim samym i jego wierzchowcem nie było nikogo. Płomień ogniska dalej rozświetlał mrok, a na niebie widniał księżyc w pełni. Gdy chmury ukryły jego srebrny blask wycie ucichło i znów było słychać jedynie szelest liści, Łowca uspokoił się. - To tylko wilk - pomyślał i położył się na ziemi mając na wszelki wypadek strzelbę pod ręką. O świcie w świetle dnia las nie wydawał się już taki groźny i ponury. Berethor zgasił żarzące się jeszcze ognisko i przygotował do drogi, dosiadł konia i ruszył dalej leśnym traktem. Tym razem ścieżka biegła z górki co ułatwiało dalszą wędrówkę. Wędrówkę, która zdawała się nie mieć końca, od wyjechania z obozu minęło kilkanaście godzin żmudnej jazdy, Łowca miał wrażenie ,że jeździ cały czas kółko. Było już późne popołudnie i słońce zaczęło już pomału zachodzić. - Przyjdzie nam tu spędzić kolejną noc mój przyjacielu – zwrócił się do wierzchowca. Słońce zachodziło a Berethor zaczął się rozglądać za miejscem nadającym się na nocleg, gdy nagle w oddali usłyszał czyjś krzyk. Złapał gwałtownie za lejce i ruszył w kierunku z, którego dobiegało wołanie o pomoc. Na polanie leżał stary człowiek walczący ostatkiem sił z ogromną bestią wyglądem przypominającą przerośniętego wilka. Łowca strzelił niecelnie ze strzelby, kula świsnęła obok stworzenia i trafiła w drzewo. Zwierze zawyło i spłoszone znikneło w leśnej gęstwinie. Berethor podjechał do starca i pomógł mu wstać. - Dziękuje ci nieznajomy – powiedział starzec. - Nie dziękuj to tylko wilk. - Nie, to nie był wilk, to wilkołak. - Wilkołaki to przeszłość, wszystkie zostały wybite. - Może tak, może nie mniejsza o to, jak masz na imię młodzieńcze? - Nie jestem młodzieńcem a moje imię nie jest ci potrzebne starcze. - Nie denerwuj się chciałem poznać twoje imię by ci podziękować. No więc jak? - Mam na imię Berethor. - A więc dziękuje ci Berethorze gdyby nie ty ta bestia by mnie rozszarpała. - Czy wiesz jak wydostać się z tego przeklętego lasu? – spytał Łowca. - Zapewne tą drogą, którą tu przybyłeś. - Bardzo śmieszne. Kim jesteś? - Mam na imię Żak i jestem leśniczym w tym lesie. - Skoro jesteś leśniczym to powiedz mi jak mam stąd wyjechać. - To nie takie proste ten las ma wiele ścieżek a ja jestem już stary i nie pamiętam każdej. Musiałbym spojrzeć na mapę w mojej chacie – wyjaśnił stary człowiek. - Na mapę? - Tak, mieszkam niedaleko. - Dobrze więc chodźmy, dosiądź mojego konia. - Nie dziękuje pójdę o własnych siłach – mówiąc to starzec odwrócił się i zaczął prowadzić Łowcę przez zarośla. - Co sprowadziło cię do tego lasu Berethorze? – spytał. - Chciałem skrócić sobie drogę, ale zabłądziłem. - Nie ty jeden. To stary las mający wiele tajemnic. - Jakie tajemnice mogą kryć drzewa i krzaki? - Najróżniejsze – odparł z uśmiechem stary człowiek. Szlak którym szli wyglądał na rzadko uczęszczany i był bardzo zarośnięty, Berthor zastanawiał się jak w takim mroku leśniczy wie którędy ma iść przecież każda ścieżka wyglądała tak samo. - Daleko jeszcze? - Cierpliwości Berethorze. Łowca szedł w milczeniu za starcem aż ujrzał zielony dach jego chaty. - No i jesteśmy na miejscu czuj się jak u siebie. - Powiedz mi tylko, który kierunek mam obrać i ruszam w dalszą drogę. - Będziesz jechał po zmroku? Przyjmij moją gościnę i przenocuj tutaj. - Nie, wolę jak najszybciej wyruszyć. - Jak chcesz, ale jestem pewien, że w ciemności pomylisz drogi. A uwierz mi te drzewa lubią czasem płatać figle. - Może masz racje, z chęcią przyjmę twoją gościnę. Starzec uśmiechnął się gdy to usłyszał, otworzył drzwi chaty i wszedł z gościem do środka. We wnętrzu unosił się przyjemny słodki zapach a w rogu palił się kominek. - Wiesz rzadko miewam gości, straszny tu bałagan. Usiądź, może napijesz się czegoś, herbaty a może chcesz coś mocniejszego? - Tak, poproszę coś mocniejszego. Leśniczy wyciągnął z szafki blaszany kubek, nalał do niego trochę przezroczystego trunku i podał go Łowcy. - Proszę pij – powiedział i usiadł na stołku przy kominku Łowca wziął mały łyk trunku i zakrztusił się nim. - Mocne – wykrztusił. - To gorzała mojej własnej produkcji, mój specjał – objaśnił starzec i wyjął z szuflady starą pożółkłą mapę, Berethor…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil maikiel łowca
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…