Wróć do katalogu

Krucjata Łowcy Rozdział drugi

Cd. przygody /pozdro dla wszystkich czytelników/ treść może jeszcze ulec zmianie prośba o opinię

maikiel łowca, opublikowano , 12 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział II

„Bestia w mroku”

Noc była mroźna, Łowca jechał na grzbiecie swojego konia Verdigo. Las po zmroku wydawał się mroczny i tajemniczy, liście drzew szeleściły na wietrze a zewsząd dochodziły odgłosy przypominające szepty. Drzewa w tym lesie były bardzo stare, oplecione gdzie niegdzie przez bluszcz chyliły się ku sobie tworząc tunel, przez gęste korony drzew nie docierały najmniejsze promienie światła, w lesie panowała ciemność. Droga, którą jechał Berethor wydawała się nienieskończona, Łowca stracił nadzieję, że wyjedzie z lasu przed świtem, więc postanowił rozbić obóz i odpocząć. Wyjechał na małą polanę w sercu lasu, zsiadł z wierzchowca i spojrzał na czarne niebo spowite gęstymi chmurami, po czym rozpalił ognisko by się ogrzać i wysuszyć przemoczone ubranie. Gdy płomień rozświetlił ciemność, Berethor podszedł do Verdigo i ściągnął z jego grzbietu torbę oraz koc w, który była zawinięta strzelba. Łowca zdjął mokry płaszcz i powiesił go na gałęzi przy ogniu a potem usiadł na ziemi i owinął się kocem. Z ciemnej skórzanej torby leżącej obok wyciągnął kawałek wędzonego mięsa i chleba. Nie była to może i najlepsza strawa ale jemu to nie przeszkadzało. Gdy skończył posiłek załadował strzelbę i położył się przy ognisku by choć na chwilę się zdrzemnąć. Jego sen nie trwał jednak długo, przerwało go przerażające wycie. Berethor chwycił za broń i rozejrzał się dookoła, na polanie poza nim samym i jego wierzchowcem nie było nikogo. Płomień ogniska dalej rozświetlał mrok, a na niebie widniał księżyc w pełni. Gdy chmury ukryły jego srebrny blask wycie ucichło i znów było słychać jedynie szelest liści, Łowca uspokoił się. - To tylko wilk - pomyślał i położył się na ziemi mając na wszelki wypadek strzelbę pod ręką. O świcie w świetle dnia las nie wydawał się już taki groźny i ponury. Berethor zgasił żarzące się jeszcze ognisko i przygotował do drogi, dosiadł konia i ruszył dalej leśnym traktem. Tym razem ścieżka biegła z górki co ułatwiało dalszą wędrówkę. Wędrówkę, która zdawała się nie mieć końca, od wyjechania z obozu minęło kilkanaście godzin żmudnej jazdy, Łowca miał wrażenie ,że jeździ cały czas kółko. Było już późne popołudnie i słońce zaczęło już pomału zachodzić. - Przyjdzie nam tu spędzić kolejną noc mój przyjacielu – zwrócił się do wierzchowca. Słońce zachodziło a Berethor zaczął się rozglądać za miejscem nadającym się na nocleg, gdy nagle w oddali usłyszał czyjś krzyk. Złapał gwałtownie za lejce i ruszył w kierunku z, którego dobiegało wołanie o pomoc. Na polanie leżał stary człowiek walczący ostatkiem sił z ogromną bestią wyglądem przypominającą przerośniętego wilka. Łowca strzelił niecelnie ze strzelby, kula świsnęła obok stworzenia i trafiła w drzewo. Zwierze zawyło i spłoszone znikneło w leśnej gęstwinie. Berethor podjechał do starca i pomógł mu wstać. - Dziękuje ci nieznajomy – powiedział starzec. - Nie dziękuj to tylko wilk. - Nie, to nie był wilk, to wilkołak. - Wilkołaki to przeszłość, wszystkie zostały wybite. - Może tak, może nie mniejsza o to, jak masz na imię młodzieńcze? - Nie jestem młodzieńcem a moje imię nie jest ci potrzebne starcze. - Nie denerwuj się chciałem poznać twoje imię by ci podziękować. No więc jak? - Mam na imię Berethor. - A więc dziękuje ci Berethorze gdyby nie ty ta bestia by mnie rozszarpała. - Czy wiesz jak wydostać się z tego przeklętego lasu? – spytał Łowca. - Zapewne tą drogą, którą tu przybyłeś. - Bardzo śmieszne. Kim jesteś? - Mam na imię Żak i jestem leśniczym w tym lesie. - Skoro jesteś leśniczym to powiedz mi jak mam stąd wyjechać. - To nie takie proste ten las ma wiele ścieżek a ja jestem już stary i nie pamiętam każdej. Musiałbym spojrzeć na mapę w mojej chacie – wyjaśnił stary człowiek. - Na mapę? - Tak, mieszkam niedaleko. - Dobrze więc chodźmy, dosiądź mojego konia. - Nie dziękuje pójdę o własnych siłach – mówiąc to starzec odwrócił się i zaczął prowadzić Łowcę przez zarośla. - Co sprowadziło cię do tego lasu Berethorze? – spytał. - Chciałem skrócić sobie drogę, ale zabłądziłem. - Nie ty jeden. To stary las mający wiele tajemnic. - Jakie tajemnice mogą kryć drzewa i krzaki? - Najróżniejsze – odparł z uśmiechem stary człowiek. Szlak którym szli wyglądał na rzadko uczęszczany i był bardzo zarośnięty, Berthor zastanawiał się jak w takim mroku leśniczy wie którędy ma iść przecież każda ścieżka wyglądała tak samo. - Daleko jeszcze? - Cierpliwości Berethorze. Łowca szedł w milczeniu za starcem aż ujrzał zielony dach jego chaty. - No i jesteśmy na miejscu czuj się jak u siebie. - Powiedz mi tylko, który kierunek mam obrać i ruszam w dalszą drogę. - Będziesz jechał po zmroku? Przyjmij moją gościnę i przenocuj tutaj. - Nie, wolę jak najszybciej wyruszyć. - Jak chcesz, ale jestem pewien, że w ciemności pomylisz drogi. A uwierz mi te drzewa lubią czasem płatać figle. - Może masz racje, z chęcią przyjmę twoją gościnę. Starzec uśmiechnął się gdy to usłyszał, otworzył drzwi chaty i wszedł z gościem do środka. We wnętrzu unosił się przyjemny słodki zapach a w rogu palił się kominek. - Wiesz rzadko miewam gości, straszny tu bałagan. Usiądź, może napijesz się czegoś, herbaty a może chcesz coś mocniejszego? - Tak, poproszę coś mocniejszego. Leśniczy wyciągnął z szafki blaszany kubek, nalał do niego trochę przezroczystego trunku i podał go Łowcy. - Proszę pij – powiedział i usiadł na stołku przy kominku Łowca wziął mały łyk trunku i zakrztusił się nim. - Mocne – wykrztusił. - To gorzała mojej własnej produkcji, mój specjał – objaśnił starzec i wyjął z szuflady starą pożółkłą mapę, Berethor…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych