Księga Rozczochrańca
fragment opowiadania "CZARNE KOŁO"
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Szukał przez chwilę wzrokiem jakiejś czynnej budki telefonicznej, nie będącej na dodatek na podsłuchu władz. Chciał zadzwonić do znajomego żony z pracy , żeby dowiedzieć się, jak się ona czuje, a potem zadzwonić jeszcze do przedszkola, i porozmawiać trochę z przedszkolanką o swoich dzieciach. Tak miał dwójkę dzieci, najwięcej na ulicy, a pozwolenie na nie dostał w czasach prosperity i chodów w miejscowej radzie.
Kiedy to było? Dobry pracownik, świetnie zapowiadający się aktywista ruchu obywatelskiego, mającego być czymś w rodzaju przedłużenia ręki władz w społeczeństwie, jej okiem i uchem. Zauważony w klubie ze szklaną lufką w ręce, lufką która mogła służyć do palenia tytoniu lub innych substancji psychoaktywnych. I wtedy wszystko nagle upadło.Wstydzi się, kiedy przypomina sobie o tym, bo jemu nikt już o tym nie mówi. Stara historia pomyślał, i pociągnął z małej buteleczki dość spory łyk, następnie zakręcił ją uważnie, i schował niedbale domowej roboty łyskacza, do kieszeni wytartego płaszcza. Rozejrzał się w około, nikt na niego nie patrzył. Był wściekły,
Co za cholerny świat! mruczał do siebie. Kolega z pracy żony, wie więcej o niej, i spędza z nią więcej czasu niż on.q..ski świat, krzyknął prawie, dobrze że przynajmniej mogą jeszcze na noc wracać do domu. Co prawda domy, ziemia, narzędzia produkcji i komunikacji, wszystko jest wspólne, -w duchu nowego humanizmu, a naprawdę należy do władz. Nawet żona lub mąż były naprawdę w duchu nowego humanizmu, wspólne, "czyli należące do Kosmicznej Matki Materii - Gai, i w każdej chwili dekret urzędników miejskich, mógł odebrać żonę, męża, albo dziecko, "niegodnemu". Pretekstów było wiele. Za zły dotyk, za złe spojrzenie, złe słowa, lub nawet za złe myśli. Ale w innych krajach Gai [Gei] było jeszcze gorzej, tam nawet żony, mężowie i dzieci, nie wracali już na noc do domu
Każdy mieszkał w miejscu pracy, za wyjątkiem wyrzutków takich jak on. Po wspólnej kolacji i modlitwie szli do łóżek spać. A rano na dżwięk dzwonków wstawali, aby pracować dla Wielkiej [obłąkanej] Idei, czyli ekspansji Nowego Humanizmu we wszechświecie. Najlepsi, lecieli w nieznane. W starych blaszanych skorupach, niby zapeklowane puszki konserw, trochę otoczonego zardzewiałym metalem białka. Wcale nie przypominali ptaków, raczej jakieś niezdarne dziwolągi będące mieszaniną żelaza i organicznej materii, zupełnie jak bio-roboty.
Każdy naród miał inne normy, najgorsze i najbardziej wyśrubowane mieli Niemcy i plemiona germańskie. Przez pewien czas władze planowały stworzyć "planetarne bractwo". Francuzi mieli się mieszać z Niemcami, a rozmawiać mieli ze sobą po hiszpańsku. Polacy mieli się mieszać z arabami, i żydami, a mówić po rosyjsku. albo chińsku
Oczywiście to wszystko było bardziej zróżnicowane, kraje podzielono na segmenty, i każdy segment miał mówić innym językiem i mieszał się też z inną nacją Jednak próby stworzenia nowego człowieka, i nowej planetarnej rasy okazały się nie efektywne. Ludzie wśród swoich pracowali wydajniej, i wytwarzali więcej. A jeszcze więcej, gdy mieli nad sobą nadzorców mówiących ich językiem, i znających ich obyczaje A że nauka czytania i pisania zanikły, to i nauka języków podupadła, a w rezultacie eksperyment hodował jakieś dziwne miksy, nie potrafiące się nawet porozumieć często między sobą. Na skutek eksperymentów ludzie zamiast łączyć się, podzielili się na komunitarne plemiona i szczepy. Największą inwencje wykazali Niemcy, dzieląc się na dwieście osiemdziesiąt szczepów i plemion.A na ich terytorium powstało około osiemdziesięciu nowych języków. W pewnym momencie, nawet władza, przestawała to wszystko ogarniać
A zaczęło się niewinnie, od krachu światowej gospodarki, ręcznie sterowanej przez rządy. Najpierw przyszedł krwawy terror poprawności politycznej i alert stanu wojennego, spowodowany rzekomym zagrożeniem terrorystycznym najwyższego stopnia, i atakami hakerów na giełdy . Potem neurokomunizm, i dogmaty naukowej teologii. Społeczeństwem kolektywnym jest łatwiej sterować, myśleli posiadający władze w krajach planety.Kreowali więc bunty zwalnianych z pracy robotników, i jak zwykle ci którzy pracowali dla służb stawali na ich czele. Na wiecach i demonstracjach krzyczeli:
"domagamy się wspólnej własności!! dość ze zgniłym liberalizmem"
albo: "razem jesteśmy silni"
Biedacy nie wiedzieli, że ci sami którzy rządzili nimi wcześniej, przeprowadzali kolejną korzystną dla siebie transformację Poletkiem doświadczalnym tym razem była Grecja, następnie kolej przyszła na Bułgarię, Litwę, Islandię, i Łotwę.. Powstała jedna światowa waluta i jeden globalny rząd [aby niby łatwiej zaradzić trudnościom]. Oczywiście terroryści rekrutowali się ze służb specjalnych, lub byli co najmniej z nimi powiązani. Niewiele czasu po tym, rządzący planetą stali się czymś w rodzaju feudalnej klasy, uważającej się na dodatek za odrębną i wyższą rasę.
W tajnych laboratoriach, biolodzy i genetycy pracowali nad stworzeniem rasy panów, poprawiając materiał genetyczny rządzących, i ulepszając rasę pracowników pod katem ich użyteczności. W obu przypadkach eliminując nie pożądane elementy, a wzmacniając takie, które uważali za korzystne. Przycinali ludzi jak drzewka w ogródkach, albo żywopłot na wiosnę, dlatego też biolodzy i genetycy byli nazywani "ogrodnikami" Najgorszy los czekał tak zwane odpady, czyli ludzi którzy nie klasyfikowali się do żadnej rasy, wcześniej słabych, chorych i mało wydajnych oczywiście usypiano już po testach. Teraz w ramach oszczędności, służyli jako dawcy organów, czekając w szpitalach na swoją kolej, razem z w tym celu hodowanymi klonami. Nauki medyczne poszły bardzo od przodu. Dwudziesty piąty lipca, stał się najważniejszym świętem planety. 25 lipca to był dzień w którym uśmiercono pierwsze chore dziecko w 1939 roku.Święto nosiło nazwę Dnia Naukowej Teologii. Innym ważnym świętem było święto Socjalnej Troski i Pochylenia nad rasą pracowników. To z kolei obchodzono w dzień kiedy Bismarck jako pierwszy łajdak, obrabował fundusze robotników w Niemczech, i państwo bezkarnie przejęło cudzą własność.
Ogarnął go buntowniczy nastrój, ale wolał uważać. Przeszedł szybkim krokiem na drugą stronę mostu szczytnickiego, ponieważ na tamtym pasie ruchu były zepsute łapaczki, w slangu nazywane "chłopaczkami". Łapaczki czyli łapacze myśli, -dzięki łapaczom władze kontrolowały czy obywatele nie maja złych myśli. Złe myśli to był taki krytyczny rodzaj myślenia wobec władz, systemu i rządu. I kiedy taki łapacz cię namierzył, powtarzał monotonnym głosem:
"zostałeś złapany, zostałeś złapany, jesteś namierzony"
co brzmiało cholernie irytująco.Wtedy stawałeś w miejscu i czekałeś aż przyjedzie policja myśli. Przyjeżdzała zwykle do piętnastu minut. Minął go jakiś prawdata, podobny na oko do policjanta, gdy on przechodził na druga stronę ulicy. Prawdata ubrany był w czarny worek…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil cyberius
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…