Wróć do katalogu

Księżycowa Wojna

Opowiadanie o przegranym życiu.

jackclock, opublikowano , 7 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wśród świeżo zniszczonych, żelbetonowych ścian Amerykańskiego bunkra leżał młody mężczyzna. Ubrany w wojskowy skafander kosmiczny, z biało-czerwoną flagą naszytą na ramieniu. Leżał w kałuży krwi i powoli umierał. Dogorywał. Wiedział, że to już. Drętwiały mu palce, nie czuł nóg, nie mógł unieść głowy. Każdy wdech i wydech sprawiał mu ból, więc oddychał powoli i miarowo, dzielnie znosząc dotkliwe ukłucia w klatce piersiowej. Był u skraju sił, u skraju swego życia. Nie spodziewał się jednak, że pod wpływem silnego impulsu, który wprawił jego jaźń w stan euforyczny za sprawą wpompowania w organizm dużej ilości endorfiny ocknie się z letargu i zrobi ostatnią rzecz. Z kieszeni ulokowanej na nogawce prawą ręką wyciągnął małą, złotawą kulę ze srebrnymi guzikami. Nacisnął jeden z nich i zaczął mówić. Trzymane przez niego urządzenie wydało z siebie cichy dźwięk i zaczęło nagrywać. - Testament starszego szeregowego Jana Ziębickiego – mówienie przychodziło mu z trudem, ale musiał coś po sobie zostawić. Każde słowo sprawiało mu ból, każde było ważne. – W czasach, gdy byłem młody kijem, krzykiem i terrorem psychicznym wpajano mi miłość do ojczyzny i honor w postępowaniu. Uległem naciskom. Mało kto nie uległ opiekunom z wojskowego domu dziecka w Przemyślu, gdzie się wychowałem. -Zawsze chciałem być strażakiem – mówiąc to uśmiechnął się. – Chciałem ratować ludzkie życie. Byłem nawet gotów poświęcić swoje zdrowie, by pomagać innym. Nazywałem to odwagą. Odchrząknął i połknął mieszaninę krwi i żółci. Nie miał możliwości by splunąć, bo znajdował się w strefie, w której nie mógł zdjąć kasku. Kontynuował nagrywanie. -Ale tam gdzie się wychowałem nie miało znaczenia kim chce się być. To jedno z wielu miejsc w VII Rzeczpospolitej Polskiej, gdzie od niemowlaka szkolono ludzi na żołnierzy. Uczono innego rodzaju odwagi. Odwagi w odbieraniu ludzkiego życia. Nie dawano wyboru. Tak, więc zamiast ratować miałem pozbawiać życia. Kazano mi iść ciężką drogą życiową, pozbawioną miłosnych uniesień i ludzkich emocji, na rzecz fizycznych ćwiczeń i wojskowego rygoru. Rygor, nienawidzę tego słowa. Wcisnął pauzę na dyktafonie, poprawił nieco swoją pozycję, zamknął oczy i zastygł. Po kilku minutach odpoczynku ponownie włączył nagrywanie. -Całe życie ćwiczyłem tylko po to, by pewnego dnia wziąć udział w wojnie. Cieszyłem się na tę myśl. Nie dlatego, że chciałem zabijać, czy zginąć. Chciałem po prostu by coś się w moim marnym życiu zmieniło. Myślałem o dezercji do innego kraju, najlepiej demokratycznego. Może Holandii? Nie bałem się, gdy powiedziano mi, że lecę atakować księżyc. Nie bałem się też wtedy, gdy dowiedziałem się, że moim zadaniem będzie zniszczenie lunarnej bazy Snow White. Mówiłem sam do siebie: - Kochasz księżyc, wiec lecisz go zniszczyć, nic strasznego Janie. Nic strasznego. - Byłem głupi! Przerwał na chwilę, bo zdawało mu się, że słyszy ludzkie głosy. Wstrzymał oddech, a ból w klatce piersiowej uderzył z nowymi pokładami siły, a intensywność cierpienia wymogła na Janie ciche stęknięcie. Niestety nikogo już nie usłyszał. W kącikach jego oczu pojawiły się łzy. Nie wiadomo czy z bólu, czy z samotności. -Tak… Jaki ja byłem głupi – powiedział po chwili, a jedna samotna…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych