Wróć do katalogu

Kwiat Margorii

Jeśli sercu swemu zaufasz Odnajdziesz to czego szukasz Dzielne królewny wyruszyły na poszukiwania kwiatu Margorii

martulanka, opublikowano , 21 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Było sobie pewne królestwo, którym rządził mądry i sprawiedliwy król. Poddani bardzo cenili swego władcę, kochali go, szanowali i nie wyobrażali sobie, że mogłoby go kiedyś zabraknąć. Król Henryk wiódł szczęśliwe i spokojne życie u boku kochającej żony. Królowa była bardzo dobra, dbała o wszystkich mieszkańców królestwa, zwłaszcza tych najbiedniejszych. Pilnowała by nikt nie był głodny i miał gdzie mieszkać. Założyła też szkołę, w której mogły się uczyć wszystkie dzieci. Królewska para miała pięć wspaniałych córek: Honoratę, Helenę, Zofię, Danielę i Małgorzatę. Siostry bardzo się lubiły i zawsze żyły ze sobą w zgodzie. Najstarsza córka – Honorata była niezwykle dzielna i odważna, uczęszczała do szkoły rycerskiej, a w przyszłości miała objąć tron po swym ojcu i zarządzać całym królestwem. Ojciec od maleńkości przygotowywał ją do pełnienia tej roli, królewna uczestniczyła w wielu spotkaniach z królewskimi doradcami. Helena – najpiękniejsza z sióstr nosiła stroje od najlepszych krawców i najkosztowniejszą biżuterie królewskiego skarbca, często wydawała bale i przyjęcia. Lubiła przepych i bogactwo. Miała wielu adoratorów i złamała serce nie jednemu rycerzowi. Zofia była bardzo mądra i oczytana, pobierała nauki u najwybitniejszych uczonych. Często wyjeżdżała w dalekie podróże do obcych, nieznanych krain, chciała jak najlepiej poznać świat. Daniela niczym nie przypominała królewny, całe dnie spędzała w kuchni, gdzie gotowała, smażyła i piekła najpyszniejsze potrawy jakie można było sobie wyobrazić. Ubierała proste sukienki, które często były poplamione jedzeniem, a włosy zawsze nosiła związane, dlatego wyglądała raczej jak wiejska dziewczyna niż królewna. Najmłodsza – Małgorzata najbardziej na świecie kochała zwierzęta. Królewski zwierzyniec ciągle powiększał się o nowe okazy, królewna wśród swoich podopiecznych miała najwierniejszych i najbardziej oddanych przyjaciół. Małgorzata w dzieciństwie bardzo dużo chorowała, rzadko mogła opuszczać zamek. W niedoli wiernie towarzyszyła jej kotka Pchełka, która do dziś zajmuje jedne z najważniejszych miejsc w sercu królewny. Mijały dni, życie w królestwie upływało w harmonii i spokoju, jednak pewnego razu zdarzyło się wielkie nieszczęście-król bardzo ciężko zachorował na tajemniczą, nieznaną nikomu chorobę. Kolejni lekarze przybywali do zamku, przywozili różnego rodzaju lekarstwa: krople, mieszanki ziół, wyciągi roślinne, robiono królowi kąpiele, inhalacje, smarowano olejkami lecz nie zdało się to na nic. Król czuł się coraz gorzej, bardzo źle wyglądał, był chudy, wątły, pomarszczyła się mu skóra, coraz mniej jadł. Każdego dnia był słabszy, aż pewnego razu w ogóle nie miał siły żeby wstać z łóżka. Królowa załamała się, córki również. Całe królestwo pogrążyło się w rozpaczy, nikt nie wiedział jak pomóc swemu władcy. Powoli tracono nadzieję na wyzdrowienie króla. Któregoś jednak dnia do zamku zawitał tajemniczy zielarz, który twierdził, że zna lekarstwo na chorobę władcy: - Na chorobę króla może pomóc tylko jedno lekarstwo –napar z płatków Margorii - oznajmił. - A cóż to takiego ta Margoria?- zapytała królowa – pełna nadziei. - Kwiat Margorii to roślina o magicznych właściwościach, nie można jej nigdzie kupić, bardzo ciężko ją też spotkać. Legenda głosi , że znajdzie ją tylko ten, kto jej naprawdę potrzebuje, ale tylko ten, kto ma dobre i czyste serce, jest szczodry, prawdomówny i uczynny. - Czy ten napar wystarczy by uleczyć mego męża? - Tak królowo wystarczy, do jego przygotowania potrzebny jest tylko jeden kwiat Margorii i czysta źródlana woda. - Dobrze więc wyślę moich najmężniejszych rycerzy oni na pewno szybko odnajdą roślinę. - Obawiam się, że jest to niemożliwe, kwiat może odnaleźć tylko ktoś kto jest bardzo bliski królowi. -Mamo ja pójdę – odezwała się Honorata. Pójdę i odnajdę kwiat Margorii. - Wszystkie pójdziemy – oznajmiła Zofia. - Tak, wszystkie pójdziemy – zgodziły się pozostałe królewny. - Córki drogie, chcecie opuścić królestwo? Przecież to niebezpieczne – powiedziała zatroskana królowa. - Mamo tylko w taki sposób możemy uratować ojca, a jeśli pójdziemy wszystkie zwiększymy szanse na znalezienie kwiatu – poinformowała Zofia. - Dobrze niech tak będzie, zgodziła się matka. I tak dzielne królewny wyruszyły w poszukiwaniu kwiatu Margorii.

***

- Dokąd idziemy? – spytała Małgorzata. - Trudno powiedzieć – zastanawiała się Honorata. - Jak myślicie, gdzie taki kwiat może rosnąć – do rozmowy włączyła się Daniela. - Czy może nam się coś złego przydarzyć – zapytała Helena. - Wiem co zrobimy, musimy się rozdzielić – oznajmiła Zofia. Jeśli każda pójdzie w inną stronę, prędzej znajdziemy kwiat Margorii. - Ale jak to się rozdzielić? – przeraziła się Helena. Chcesz powiedzieć, że mam iść dalej sama? Nie zgadzam się. Jeśli coś mi się stanie, to kto mi pomoże, a jeśli zginę, to kto opowie w królestwie jak dzielna Helena umarła idąc po lekarstwo dla swego ojca. - Nie histeryzuj – powiedziała Honorata, zresztą jeśli chcesz to możesz iść, z którąś z nas. - Ja z tobą pójdę – zaofiarowała się Małgorzata. Królewny uściskały się na pożegnanie i życzyły sobie powiedzenia. Każda z nich obawiała się trochę, że nie podoła zadaniu, lecz miały wielką nadzieję, że uda się im uratować ojca. Zabrały ze sobą prowiant, ubrania na zmianę i inne rzeczy, które były im potrzebne, i które zdołały unieść. Jedynie niezadowolona była Helena, gdyż nie mogła zabrać takiej ilości kreacji i biżuterii jakiej by chciała. Siostry żartowały, że Helena wyrusza nie na poszukiwanie leku dla chorego ojca, tylko na poszukiwanie przyszłego męża.

***

Honorata poszła na północ, gdzie czekał na nią stary, gęsty dębowy las. W lesie tym panował półmrok, a szum liści brzmiał złowrogo, mimo to królewna z zapałem odgarniała leśne runo w poszukiwaniu upragnionego kwiatu. Zielarz opisał go bardzo dokładnie: wyglądem przypomina stokrotkę, turkusowe płatki otulają ciemnoszary środek zawieszony na długiej granatowej łodyżce, gdy się nim delikatnie potrząśnie wydobywa przepiękny słodkawy zapach. Mijały godziny a poszukiwania królewny nie przynosiły żadnych rezultatów. Powoli traciła siły i nadzieje na znalezienie kwiatu. Miała też wrażenie, że odeszła bardzo daleko od zamku, wszystkie ścieżki wydawały jej się takie same, właściwie to chyba poruszała się w kółko. Była zła na siebie, czuła, że zawiodła, w końcu to ona powinna odnaleźć Margorię. Najstarsza z córek, przyszła następczyni tronu , któż jak nie ona miał ocalić króla. Oczami wyobraźni widziała siebie jak dumna wraca do zamku z cenną zdobyczą, wszyscy jej gratulowali, wiwatowali na jej cześć, matka ocierała łzy, a ojciec dziękował jej, że go uratowała. W końcu zrezygnowana usiadła na kamieniu, poddała się, miała nadzieję, że siostrom poszło lepiej od niej. Wnet usłyszała dochodzący z niedaleka płacz, pobiegła za głosem i zobaczyła młodą dziewczynę zbierającą jagody do chusty, łzy kapały jej po brodzie. - Co się stało? – zapytała królewna. Dlaczego płaczesz? - Zaraz noc przyjdzie, do domu czas wracać a ja zgubiłam kosz z jagodami – odpowiedziała dziewczyna. Mama będzie zła, nie będzie miała co sprzedać jutro na targowisku, skąd weźmiemy pieniądze na chleb? - Przykro mi – powiedziała szczerze Honorata. - Wiesz u nas jest straszna bieda, tylko mama pracuje, sprzedaje na targowisku, ojciec zmarł 2 lata temu, jest nas siedmioro: mam dwóch starszych braci, trzech młodszych i jedną młodszą siostrę. Bracia pomagają w polu u gospodarza, ale nie wiele tam zarobią, za to przyniosą trochę mleka, jajek, warzyw to jest co do garnka włożyć. No i jest jeszcze babcia, babcia jest najukochańsza na świecie, to ona nas wychowała, gotowała nam, prała, szyła ubrania, bez niej byśmy zginęli, choć niekiedy byliśmy niesforni nigdy nas nie karciła. Nie ma lepszego człowieka niż nasza babcia. Królewna wzruszyła się opowiedzianą przez młodą dziewczynę historią, chętnie przyszła z pomocą – rwała jagody i wrzucała do chusty. W pewnym momencie przypomniała sobie jednak po co tutaj przyszła i powiedziała: - Przykro mi, chciałabym ci pomóc ale nie mogę, nie mam czasu, też mam coś ważnego do zrobienia, muszę już iść, przepraszam – powiedziała. Dziewczyna posmutniała, a gdy królewna odchodziła tak do niej powiedziała: Jeśli serce dobre masz Na dobre uczynki znajdziesz czas Jeśli w porę sercu swemu nie zaufasz Nigdy nie zgadniesz tego czego szukasz Honorata wędrowała po lesie i wędrowała, ale nigdzie nie udało się jej znaleźć kwiatu Margorii. ***

W tym samym czasie na południe od królestwa, wzdłuż pięknej lecz głębokiej i krętej rzeki szły Helena i Małgorzata. Młodsza siostra sumiennie wykonywała zadanie – dokładnie oglądała każdy kwiat rosnący przy brzegu rzeki. Przyglądała się jego barwie, oceniała kształt płatków i łodyżki, wąchała go, niekiedy nawet próbowała smaku. Tak bardzo chciała być tą, która odnajdzie kwiat Margorii i uratuje ojca. Uważała, że w życiu nie ma nic ważniejszego niż bycie pożytecznym, dla tego też dbała o każdą, nawet najmniejszą żyjącą istotę. Siostry nie rozumiały jej, dziwiły się, że tyle czasu poświęca zwierzętom, uważały, że przecież pracę tą może zlecić komuś innemu, przy godziwej zapłacie każdy podjął by się tego zadania. Małgorzata uważała inaczej, pracując przy zwierzętach czuła się naprawdę potrzebna i coś warta. Tymczasem Helena szła obok siostry, lecz myślami była zupełnie gdzie indziej – wyobrażała sobie bal na cześć króla i jego powrotu do zdrowia, zastanawiała się jacy goście przyjdą, jakie podadzą potrawy, które utwory zagra orkiestra. Tak żałowała, że nie było jej w zamku, właśnie wpadła na pomysł nowej sukni i chciałaby jak najszybciej zlecić krawcom by ją uszyli. Suknia miała być w kolorze złota, mieniąca się od drogocennych klejnotów, od góry wykończona koronką a od dołu falbaną, która pięknie układałaby się w tańcu. Wszyscy patrzyliby tylko na nią, a ona łaskawie zatańczyłaby z kilkoma rycerzami. Królewna dalej bujałaby w obłokach jednak z rozmyślań wyrwała ją scena jaka działa się nieopodal. Jej młodsza siostra pobiegła z pomocą staruszce. Kobiecina dźwigała dwa wielkie dzbany z wodą i widać było, że jest już u kresu sił. Małgorzata przejęła od staruszki jeden z dzbanów- ta uradowana serdecznie jej podziękowała: - Ach dziecko drogie, dziękuję ci z całego serca,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych