Lajt Motiff
Początek powieści co do której szukam niemrawo wydawcy...ocencie czy może być, czy nie może
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dzidek rysował dobrze, za dobrze wręcz, i w tym leżał jego najlepszy koniec. Bo Dzidek, jak każdy zresztą, miał jeszcze parę innych końców, pośledniejszych, gorzkiej i ciemnej natury, ale ten z planszami w umierającym tle był naprawdę przyjemny. Dzidek mieszkał w małym mieszkaniu obłożonym robaczywiejącą boazerią tuż na skraju plant. Wielkie próchniejące kasztany, które czasami rzucały zmurszałymi do reszty konarami w przechodzące pod nimi babcie z pieskami, pukały Dzidkowi do okien. Dzidek z reguły nie zwracał uwagi na uporczywe pukanie, pasją Dzidka były bowiem komiksy. Za oknami kasztany traciły liście, pączkowały, okrywały się nowymi sokami, dzieliły się nowymi sprawami i rzucały w siebie małymi kasztankami, a Dzidek rysował. Mieszkał niby sam, ale tak naprawdę dzielił swoje pięć metrów kwadratowych z tysiącami zatuszowanych historii i charakterami tyle intrygującymi, ile Dzidek kolorem je spłodził. Wystające barki Dzidka rysowały nerwowe elipsy w powietrzu, a ręce Dzidka kroiły papier kreską jak żyletka. Dzidek pracował w wściekłym zapamiętaniu, nieraz w pomyłce natchnionej pokrywał siebie tuszem i farbą, po czym krzywiąc się nad własnymi nędznie wykreślonymi członkami wyrzucał siebie do kosza. Nad ranem wygrzebywał się po wiklinowych ściankach spod bel papieru, z ogniem w oczach i nerwowym drżeniem palców i zaklinał kolejne galopujące pokrętną opowieścią profile. Rzadko wychodził, cera jego nabrała w ślad za boazerią świeżego odcienia spalonego brązu, palce przeżarte farbą do kości rozkładały się malowniczo jak tęcza. Mało kto go odwiedzał, tuszowi towarzysze ukryli go umiejętnie przed banałem toczącym swój odwłok za oknami. Jedyną osobą która potykała się o Dzidkowe wgłębienia w parkiecie był jego przyjaciel Roman. Przyjaciel Roman chciał za wszelką cenę oddać Dzidka życiu szalonemu i esencjonalnemu, podkreślonemu kontraktami, kobietami, filmami oraz nagrodami za kontrakty, kobiety i filmy. Nawiedzał Dzidka notorycznie, rozpierał się zuchwałym swym kształtem w mrocznym pięć na pięć z wnęką kuchenną i kolektywnym sraczem. Pod naporem jego łaknących więcej i dalej łokci zamieszkana robactwem boazeria trzeszczała ostrzegawczo. Dzidek znad gotującego się czajnika marzył zachowawczo, jak romantyczny profil rozsadzi kiedyś poddasze między kasztanami, a wtedy pękną buteleczki z farbą, kartony pożeglują ponad rzygaczami, a Dzidek spiętrzony wielką falą koloru sraczkowatego zaleje Kraków, albo też krew go zaleje. Roman palił długie cynamonowe papierosy i prosił Dzidka o różne rzeczy. Dzidek bronił się słabo, omdlewającymi rękami czepiając się kałamarza. Bo Romanowi nie można było powiedzieć nie, czy tez Dzidek nie mógł powiedzieć „nie” Romanowi, ostatecznie jak zawsze najpierw się nie zgadzali, tak zawsze potem zgadzali się we wszystkim. Kiedy podeszwy na słoninie łomotały z gówniarską niecierpliwością dwoma stopniami na raz ( dżentelmeni kroczą, nie biegną nigdy!), Dzidek zastanawiał się z niepokojem, ale i z dreszczem łaskoczącym pośladki, jakim wyrafinowanie subtelnym zbiegiem sytuacji na skrzyżowaniu okoliczności zrobi z siebie idiotę. - Robimy komiks o papieżu – mówił Roman. - Robimy billboard o kobietach, które nie mają prawa do własnego ciała – mówił już po zawarciu ugody z Radiem
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil WilliamBlake
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…