Lajtowa Kiełba
reality jak kundel zbita...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Tomek po ojcu odziedziczył trzy rzeczy: nazwisko, kurzajki i miłość do noży. Ogień przygasał. Może ktoś dorzuci – zagaił Pietrek. Krzysiek wyjebał na ziemie wśród zbórz. Uważaj – upomniał kolegę Tomek. Andrzej jako jedyny – bez słowa – wstał i wrzucił w płomienie dwie szczapy spróchniałej olchy. Zajebiście – zakrzyknęli pozostali. Krzysiek – bez słowa – wstał i otrzepał się. Sorry – wymruczał i dobył kosy zza pazuchy. Tomek ze zrozumieniem niedoskonałości ludzkiej łypnął nań lewą gałką oczną i mocniej ścisną swój nóż. Przy ogisku, które teraz zabłysnęło z animuszem, poruszenie. Pietrek z Andrzejem – obaj po gastronomiku – już nacinają mięsiwo różnej maści i kaloryczności. Inni onieśmieleni ich wprawą i ekwalibrystyką ruchów, wśród których trudno jest dojrzeć srebrne ostrza noży, na razie wyczekują. A brzuchy burczą. Zboża tego roku były nad wyraz bujne. Mijali kukurydzę, potem weszli w żyto. Obaj przystanęli wysłuchując. Tam – pokazał gestem ręki Tomek. Ruszyli. Przed nimi kolejne, trudne już do rozpoznania, ważne dla autochtonów a dla nich mające jedynie wartości maskujące zielska. Trudne do rozpoznania zwłaszcza, że księzyc począł z nieznaną wcześniej mu zapalczywością chować się za chmury. Krzysiek zachwiał się ponownie. Tomek przez zęby wysyczał: Kur... Kurczaki by stykły – powiedział ktoś ze zgromadzonych przy ognisku. Andrzej i Pietrek już mogli oblizywać ślinę na widok tłuszczyku zdrowo kapiącego z zawieszonych nad ogniskiem kiełbas. Nieliczni zaczęli się przełamywać i niezgrabnie preparować swoje pożywienia. Wtem w zbożu coś zaszumiało. Kurwa – krzyknęli wszyscy jak jeden mąż. Kurwa – odkrzyknęło echo w zbożu. Ha ha ha – zadudnił głos Pietrka i wszyscy wrócili do swoich zajęć. Krzysiek powoli gramolił się wśród, bodajże, owsa, chociaż było już tak ciemno, że nawet owies nie wiedziałby kim jest. Na Boga ciszej – zbluźnił Tomek. Po chwili szli już dalej. Buszujący w zbożu mieli plan, nie bylejaki plan. Plan totalny. Jakiś miejscowy pies począł dziko ujadać. Tłuszczyk dziarsko już kapał z szaszłyków, boczków, kiełbasek białych i nie-białych. Z kromek chleba i jabłek nie kapał, choć i one znalazły się w menu i huśtały się na ostrzonych patyka. Zwłaszcza dziewczęcych. Szkoda, iż nie ma z nami Tomka i Krzyśka – zagaiła jakaś panna. Szkoda – zgodzili się inni…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tit
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…