Wróć do katalogu

Latarnie

Dla przyjaciółki, w podziękowaniu za magiczne chwile. Dzięki... a także przepraszam.

mietusopublikowano 15 sierpnia 20105 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Latarnie Noc zbudziła ją, jak co noc, rechot żab niesiony lekkim wiatrem, dał znak aby otworzyć zmęczone, wiecznie tęskniące za snem oczy (wiecznie...), który odchodził od niej właśnie w tym najcudowniejszym jego fragmencie. - Nie odchodź - wyszeptała - zostań jeszcze... Daremnie, jeszcze przez chwilę przewracała się z boku na boku wsłuchana w szloch własnych oczu, poszukując jeszcze namiastki gdzieś w ciszy pod powiekami... daremnie, w końcu i one poddały się i otwarły szeroko na świat. Ciemność i chłód, jak co noc, to samo puste wnętrze, zapadający się dach, krzywe ściany, paczka zapałek wciąż jeszcze tak bardzo pełna, grzechoczący płomień w zamknięciu... jeszcze dzban oliwy i można ruszać. Most osnuty mgła, wydaje się w niej rozpływać, nie mieć końca, jakby drugi brzeg nigdy nie istniał, rozmyty wśród absurdalnych myśli jego architekta, gdzie został zaczepiony o pustkę, o nagą przestrzeń nie skalaną źdźbłem materii...Zatem po co tam zmierzać. Tak wiele myśli krążące wokół jednego pytania, co raz więcej, zatrzaśnięte w wąskiej przestrzeni problemu, między ciekawością wyobrażeń a strachem przed nieznanym, mutują do coraz to bardziej skrzywionych form. Czarna tafla rzeki gdzieś pod jej stopami, nie widzi jej, nie słyszy, lecz w jakiś sposób wyczuwa zło narastające w martwym nurcie. Plusk, jej szum jak lepki szept zamilkł, teraz tylko cisza otula zmysły, pociąga ku sobie, by zanurzyć się w niej i już nigdy nie wypłynąć, zasnąć w bezkresnej toni płynnej, gęstej ciszy. Czas zapalić latanie, oświetlić okolice, odnaleźć kierunek, by nim podążać, by przekroczyć granicę, znaleźć się tam gdzie lęk zamilknie, skąd nie ma już odwrotu. Więc płoń latarnio, moja latarnio, oświetlaj czarny nurt, każ mu milczeć, nie pozwól szeptać lepkich słów, nie pozwól myślą w nim zatonąć. Płoń latarnio, blade światło rozsądku, który parzy i razi wciąż tęskniące za snem oczy. Dodaj sił by nie krzyczeć, nie z bólu lecz smutku, nim płomień zgaśnie, czas zanurzyć go w ciemność zamkniętych oczu, ogrzać zziębnięte dłonie. Noc w noc ten sam rytuał, z mała latarnią w…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych