Wróć do katalogu

Legenda

Powszechnie znana legenda Strange City - zobacz co czeka Cię w tym mieście.

martynka10222, opublikowano , 9 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Powszechnie znana legenda, która rozniosła się po świecie jedynie ustnie, została spisana lata temu, przez Indian zamieszkujących to miasto. To oni - ludzie - przez zwyczajny przypadek i nieszczęśliwe zrządzenie losu, zostali wprowadzeni do świata wojny, chodź w sumie pośredniczyli tylko jako ofiary wojny lub głodu. Zostali okrutnie porzerani żywcem, gdyż wtedy wampiry nie znały jeszcze 'diety wegetariańskiej', czyli pożerania zwierząt. Tylko jednemu człowiekowi - przez zwykły nadmiar szczęścia i odrobine sprytu - udało się ucieć z miasta żywemu, chodź nie w pełni sprawnemu. Nadmiar złych wspomnień sprawił, że nikt - żaden człowiek - nie dowiedział się o tragedi, która spotkała Strange City. Mężczyzna przez lata siedział w swej samotni i żył jedynie po to, by pamiętać. Pragnął by na świecie był ktokolwiek kto zna tragiczne losy miasta i jego dawnych mieszkańców. Długo proszony przez przyjaciół o spisanie tajemniczej legendy, w końcu uległ. Siadał więc co wieczór nad biórkiem i snuł - mniej lub bardziej prawdziwą - historie na temat tego co spotkało Strange City.

Miasteczko wiodło spokojne i beztroskie życie, chodź osoby bardziej postronne nazwały by to życie nudnym. Każdy dzień, każda minuta, a czasem nawet sekunda - wyglądała tak samo i niczym nie różniła się od sekundy dnia poprzedniego. Ludzie - chodź ubodzy w inteligencje - to szczęśliwi i wolni. Kochali, nienawidzili i rozpaczali tak jak my dziś, tylko mocniej, gdyż nie widzieli z uporczywych problemów żadnych wyjść, chodź teraz to dla nas byłyby drobnostki. Nękały ich bezlitosne choroby i plagi, chodź ta największa plaga miała dopiero do nich dotrzeć. W tamtych czasach ludzie byli bardzo religijni - i nie tylko co wierzyli w jednego Boga, jak w ich setke, a każdy kolejny Bóg pojawiał się, gdy przynajmniej o nim wspomniano. Nikt nie spodziewał się tragedi, gdy mała grupa, składająca się z dwóch męzczyzn i jednej kobiety, wkroczyła pewnie do miasta i oglądała je z każdej strony. Miasto niewątpliwie miało w sobie to coś - kiedyś powszechnie znane, lecz dziś zapomniane - przyciągało uwage wielu zaciekawionych ludzi, lecz zwyczajność tego miasta, odpychała ich równie szybko, co przyciągała. Ta trójka nie zamierzała, jednak szybko odejść, a wręcz przeciwnie. Pewnie nikogo z was to nie zdziwi lub wręcz przeciwnie - zaskoczy jak nic innego - to właśnie ta trójka przyczyniła się do nagłego wzrosku populacji wampirów w tym mieście. Miasto było ogromne, a ilość ludzi nie do zliczenia. Elizabeth, Jonter i Filiop, bo tak na imię było trójce przybyszów, zamieniła bez trudu połowo miasta w wampiry. Po drodze zabijała tylko nieliczne osoby, które zamiast pomagać im w zamianie, stawiało opór. Reszta ludzi została brutalnie pojmana i uwięziona w miejscowym więzieniu, z którego dziś pozostały jedynie ruiny. W czasie, gdy nowo zamienieni ludzie, a raczej już wampiry, poznawały swoje zdolności - do miasta wtargnęła nowa trójka osób, która miała stać się powazną konkurencją dla tutejszych mistrzów i władców - Elizabeth, Jontera i Filiopa. Kroczyli dumnie środkiem ulicy i szczerzyli zęby. Nie bali się niczego i nikogo. Może dlatego, że na ich drodze miał stanąć poważny przeciwnik - którego zdolności i umiejętności nie mieli okazji jeszcze poznać. Zaciekawione i zdruzgotane wampiry, przyglądały im się z ciekawością, a do ich nozdrzy docierał świerzy zapach gorącej krwi. Wtedy nie wiedziały jeszcze, że nowo przybyłych kiedyś nazywać będziemy wilkołakami. W końcu cała trójka przystanęła i popatrzała na siebie z zaciekawieniem. Właśnie tego spodziewali się po tym miejscu - po mieście, które zamierzali podbić. Istnieli od niedawna, więc oczywistą rzeczą było, że muszą powiększyć populacje. Na przywitanie Esmeraldzie, Iglasowi i Jackiertowi wyszła trójka władców. Stanęli naprzeciw siebie i darzyli się morderczymi spojrzeniami. Największą wrogość można było wypatrzeć jednak w oczach Jontara i Iglasa, którzy z poswięceniem przewodniczyli swojej grupie. Rozmawiali ze soba długo i z uporem, by cokolwiek ustalić, lecz długie dyskusje nie przyniosły skutku. Jontar krzyknął gniewnie i kazał się wynosić ciepłokrwistym tam skąd przybyli. To nie było ich miejsce, a napewno nie teraz, dopóki on żył. Jasne było wtedy, że mężczyzna nie wie o swej nieśmiertelności. Trójka wilkołaków odwróciła się i odeszła, chodź na ich twarzach malował się spokój i zaangażowanie, a ich oczy mówiły jasno i…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych