Legenda o kosmyku włosów anioła
Kolejna podróż tajemniczego bajarza do krainy legend i baśni
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Mae Govannen. W czym mogę pomóc? –zapytał szynkarz - Mae Govannen –skłonił się człowiek w płaszczu z kapturem- szukam noclegu i trochę ciepłej strawy. - Jadło u mnie najlepsze, a gospoda dwa domy dalej. Podać piwo do kolacji? - Tak, bardzo proszę. Człowiek w kapturze skierował się do ławy, przy której siedział jeden z gości. - Mae Govannen man adan. Można? - Mae Govannen. Proszę. Pan chyba z daleka? - Można tak powiedzieć- uśmiechnął się pod nosem- jestem bajarzem. - Ja jestem gońcem w podróży. Wciąż tylko słyszę urzędowe wiadomości. Może mi pan opowiedzieć jakąś bajkę dla rozrywki? Ot, by skrócić oczekiwanie na strawę. - Bajkę? Hmmm, moje legendy to nie bajki. Ale dobrze. Słyszał pan może opowieść o kosmyku włosów anioła? - Nie, a co to za historia? - Jest to opowieść niezwykła i mimo, że tak dawna, wciąż jeszcze pełna zagadek i niedomówień.
- Dawno, dawno temu, –rozpoczął bajarz, zapalając fajkę- w czasach kiedy nie było jeszcze elfów, w pewnym kraju rządziła księżniczka Dae, kobieta olśniewającej urody. Jej rodzice zginęli w czasie wojny i pomimo młodego wieku, jako jedyna dziedziczka, została następczynią tronu. Była bardzo odważna i inteligentna. Ponad wszystko kochała las. Mimo, że była kobietą, potrafiła władać mieczem i strzelać z łuku nie gorzej niż niejeden rycerz. Była przy tym szybka i zwinna oraz umiała się bezszelestnie poruszać i śledzić. Stąd też jej imię- Dae, czyli cień. Jej największym marzeniem było osiągnięcie wiecznego życia.
- Pewnego dnia –człowiek w kapturze wypuścił kilka kółek z dymu fajki- Dae wybrała się na swój codzienny spacer po lesie. Przysiadła na kamieniu na skraju polany, by odpocząć. Wtem spostrzegła piękny kwiat, rosnący się na środku polany. Podeszła bliżej i przyjrzała się mu. Była to lilia niespotykanej urody, mieniąca się złotem w blasku słońca. Dae była tak zachwycona jej urokiem, że postanowiła wrócić wieczorem, by ujrzeć kwiat w blasku gwiazd.
- Nie zanudzam pana? –zapytał nagle bajarz- pewnie wolałby pan jakąś bardziej historyczną opowieść o jakiejś bitwie lub pakcie politycznym... - Nie, nie, to bardzo ciekawe –rzekł goniec, tłumiąc ziewnięcie- ale cały dzień w siodle wyczerpuje moje siły. Jednak pragnę wysłuchać tej interesującej opowieści do końca. - A więc dobrze...
- Księżniczka wróciła nocą –kontynuował- by podziwiać kwiat. Kiedy dotarła na polanę ujrzała lilię, która w świetle księżyca i gwiazd lśniła srebrnym, a już nie złotym, blaskiem. Dae oniemiała z zachwytu. Chwyciła kwiat w dłonie i zerwała go. Stwierdziła, że przecież las znajduje się na terytorium, którego jest księżniczką, więc może sobie na to pozwolić. Zabrała magiczną lilię do zamku i włożyła ją do flakonika z wodą. - Następnego dnia- ciągnął bajarz, puszczając kółka z dymu- lilia wyglądała równie świeżo. Księżniczka podziwiała ją do woli, czy to w dzień, czy w nocy. Tak było przez następnych kilka dni, jednak po tygodniu lila zaczęła więdnąć. Dae
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Mona Liza
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…